Cukrzyca Michała Figurskiego – jak odrabiać lekcje życia

Seria wpisów o leczeniu cukrzycy typu 1 dietą jest autorstwa eMMy "Sweet tooth" - gościnnej autorki na blogu PaleoSMAK.

Ponad rok temu w mediach pojawiła się informacja o dramatycznych konsekwencjach nieleczonej cukrzycy Michała Figurskiego. Od tego czasu śledzę z uwagą i zaciekawieniem, jak również z ogromnym podziwem, jego ciężką pracę nad powrotem do zdrowia.

Podobno tylko wtedy, kiedy znajdujemy się na krawędzi życia, potrafimy je docenić.

Człowiek ma dwa życia

Słuchając kolejnego, szczerego wywiadu z Michałem Figurskim o jego rehabilitacji i wnioskach jakie wyciągnął, przypomniałam sobie teorię Elisabeth Kübler-Ross o lekcjach życia:

Nie wszystkie z tych lekcji są przyjemne, ale każda może wzbogacić nasze życie.
(…) Na czym polegają te lekcje, których odrobienia domaga się nasze życie?
(…) w większości polegają na tym samym- trzeba przejść przez lekcję strachu, lekcję poczucia winy, lekcję gniewu, lekcję wybaczenia i poddania się śmierci, lekcję czasu i cierpliwości, lekcję miłości, lekcję związku z innymi ludźmi, lekcję zabawy, lekcję utraty i siły, lekcję autentyczności i lekcję szczęścia.

Lekcja strachu. Cóż, strach przed hipoglikemią, dializami i innymi powikłaniami cukrzycy. Czyli strach przed umieraniem w bólu. Tak, jest to coś, co pomaga mi trzymać się w ryzach diety. Podobnie mówi Michał Figurski: strach, jest to coś, co mną kieruje.*
We mnie dodatkowo siedzi strach wpojony przez współczesną medycynę, dotyczący tego, że cukrzycę typu I leczę dietą a nie insuliną zewnętrzną. Jest on coraz mniejszy, ale jest.

Pewien chłopiec wychowywał się w rodzinie zastępczej pod okiem brutalnych opiekunów. W końcu dowiedział się, że znaleziono dlań wspaniały dom z rodzicami, którzy będą go kochać, (…) ale płakał ze strachu. Znał przecież sytuację, w której się do tej pory znajdował, i mimo że była zła, jakoś się oswoił. A nowy dom pełen był nieznanych niebezpieczeństw. Ten chłopiec tak długo żył w strachu, że nie potrafił sobie wyobrazić życia bez niego.

Mam wrażenie, że wszyscy cukrzycy, którzy dowiadują się, że cukrzycę typu I można ujarzmić dietą, są jak ten chłopiec z powyższego cytatu.
Na intensywnej insulinoterapii byłam tylko kilka miesięcy, a mimo to moje przerażenie, kiedy postanowiłam pójść medycynie współczesnej wspak, było tak ogromne, że po trzech latach nadal doskonale je pamiętam (Miesiąc miodowy).

Lekcja poczucia winy.
Podobno poczucie winy wiąże nas z najmroczniejszymi zakamarkami naszej duszy. Stanowi połączenie ze słabością, wstydem i brakiem przebaczenia. Tylko wtedy, kiedy pozbędziemy się poczucia winy, pozbędziemy się też ciężaru przeszłości i będziemy mogli tworzyć przyszłość.
Ehh… żeby to wszystko było takie proste…

Michał Figurski powiedział:
(…) ale z drugiej strony jestem człowiekiem, który nie rozrywa szat utyskując nad popełnionymi błędami. To marnotrawstwo sił i czasu. Myślę, że przede mną jeszcze sporo lat ciekawego życia. Te dotychczasowe lata traktuję jako notoryczną naukę jak te pozostałe przeżyć jak najlepiej i najefektywniej.*

Czasami mam poczucie winy, że nie podaję sobie insuliny zewnętrznej.
Mimo że widzę świetne efekty leczenia dietą. Mimo że mam niezbite dowody, że trzustka już mi się prawie zregenerowała, a tarczyca zaczęła lepiej pracować.
Ale jak zdarzy mi się cukier powyżej 200 mg/dl, to właśnie wtedy dopadają mnie najmroczniejsze strachy. Pocieszające jest to, że nie tylko ja tak mam.

Lekcja gniewu. Gniew? To za słabe słowo. Kiedy leżałam w szpitalu, pierwszego dnia jak mnie przyjęli z diagnozą: cukrzyca typu I, byłam wściekła. Na wszystko. Na siebie. Na los.

Michał Figurski opisał to tak:

Przede wszystkim trzeba nauczyć się żyć ze świadomością, że jest się obciążonym nieuleczalną chorobą, która pozostaje z nami do końca życia. Mając na głowie takie obciążenie, w człowieku rodzi się złość, bunt i anarchia oraz naiwne przekonanie, że akurat jego nie dotyczą wszystkie zagrożenia i powikłania.

Byłam zła, że zachorowałam, że nie umiałam o siebie zadbać.
Podobno jest to normalna reakcja wynikająca z poczucia, że zdradziliśmy siebie samych, często próbując zadowolić innych kosztem własnych uczuć, potrzeb.
Wielokrotnie wylewałam swoją złość na medycynę współczesną, gdyż nie mogłam znaleźć lekarza, który by mnie zrozumiał i prowadził. Widać było to nawet po moim sposobie pisania, co zauważyła Agata w komentarzu pod tekstem Diabetyczna rewolucja, plan cudu pH część III. Odpisałam, że to pewnie dieta oparta na tłuszczach sprawiła, że nabyłam wewnętrznego spokoju. A może doskonale odrobiłam swoją lekcje gniewu? Kto wie – może to wszystko na raz?

Z racji zajęć na Akademii Medycznej kontakt z umieraniem i śmiercią wplótł się w moje życie. Cóż, prawda jest taka, że dopóki ludzie są śmiertelni, będą umierać. Jednak, jak zdałam sobie sprawę, że „dzięki” moim chorobom mogę umierać w bólu, ciężko było przerobić lekcję poddania się śmierci. Mam poczucie, że nadal jej jeszcze nie przerobiłam.

Mój organizm potrzebuje czasu na regenerację. Przeciwciała potrzebują czasu, aby ich poziom był bliski zeru. Trwa to miesiące, lata. To jest moja lekcja czasu i cierpliwości. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest na wczoraj, a ja mam rok czekać, aby sprawdzać poziom c-peptydu?! Tak, to jest zdecydowanie ta lekcja!!

Elizabeth Kübler–Ross uważa, że wszystko dzieje się tak, jak powinno i we właściwym czasie. Jeśli coś dzieje się dla nas zbyt szybko lub zbyt wolno, to znaczy, że nie zawsze jesteśmy najlepsi w ocenie czasu i że istnieje plan, który wykracza poza nasze rozumienie.

Lekcja miłości – to chyba najtrudniejsza lekcja dla osób z chorobami autoagresywnymi, czyli z nienawiści do siebie. Pokochać siebie. Proste? W moim odczuciu, lekcja miłości to siostra bliźniaczka lekcji wybaczenia sobie, czyli pozbycia się poczucia winy.

Jak nauczyć się kochać samego siebie? Jest to tak trudne, że należy do największych wyzwań naszego życia. Większość z nas nie nauczyła się kochać siebie w dzieciństwie. Zwykle jesteśmy uczeni, że taka miłość jest zła, gdyż wiąże się z egoizmem i ogólnie skupieniem na sobie.
Musimy więc zacząć od tego, by dbać o własne dusze i zdobyć się na współczucie dla siebie samych.(…) jeśli dbamy o siebie, to na przykład możemy sobie dłużej pospać w sobotę, zamiast od razu brać się do pracy. (…)
Dbanie o siebie oznacza też odrobinę współczucia dla samego siebie. (…)

Lekcja związku z innymi ludźmi, w moim przypadku polega na nauczenia się, że nie ma co każdego naprawiać na siłę. Zrozumienia, że każdy ma swoje życie (swoje choroby) i swój czas na podjęcie się ich leczenia. I nic mi do tego. Chociaż nadal szlag mnie trafia, jak widzę kolejne, silniejsze leki przepisywane moim bliskim. Dużo mnie to kosztuje, żeby nimi nie wstrząsnąć. Jedyne, co mogę zrobić, to uszanować ich decyzję i dawać przykład.
Nie powinnam mówić innym, że nie mają racji i muszą się zmienić. Kim ja jestem, żeby mieć prawo do naprawiania ich życia?! To co mogę i powinnam, to zmienić na lepsze swoją postawę.

Michał Figurski po wylewie boleśnie przekonał się o ciemnych stronach sławy. Kiedy pojawia się publicznie na wózku inwalidzkim, ludzie robią zdjęcia, które następnie sprzedają tabloidom. – To jest straszne. Okropne – przyznaje i dodaje, że nie radzi sobie z tym.

Patrzeć na drugiego z góry

Jednak mimo tak trudnej lekcji związku z innymi ludźmi nie opuszcza go poczucie humoru. Dobrze w sumie, że jest jeszcze lekcja zabawy. Podczas Światowego Dnia Udaru Mózgu podkreślił, że wyśmiewa się ze swojej choroby, żartuje. Dzięki temu łatwiej mu iść z nią przez życie.

Chyba nie znam osoby, która przechodząc tak trudny czas ze swoja chorobą chętnie nie dałaby jej w dupę.
Dawanie w dupę tej chorobie, śmianie się z niej, pokazuje, że jestem silniejszy.

Lekcja utraty według Elizabeth Kübler–Ross:

Nasze domy, samochody, prace, pieniądze, młodość (…) stanowią jedynie pożyczkę od losu.
Nie możemy zatrzymać niczego – ta prawda nie powinna nas smucić, wręcz przeciwnie, może spowodować, że bardziej docenimy to, co nam zostało dane.

Staram się o tym pamiętać, ale nie jest to łatwe.

Lekcja siły.

Nasza prawdziwa siła nie bierze się ze stanowisk, jakie zajmujemy, dużego konta czy błyskotliwej kariery. Jest ona wyrazem naszej autentyczności, mocy, uczciwości i uzewnętrznionej łaski. (…)
Pozbywamy się jej, kiedy przejmujmy się opiniami innych. Chcąc ją odzyskać musimy sobie przypomnieć, że to nasze życie. Najważniejsze jest, co sami myślimy. Jeśli wierzymy w innych, daje nam to wiarę w samych siebie. (…) Mamy w sobie tyle siły, ale tak małą wiedzę jak ją wykorzystać. Prawdziwa siła bierze się ze świadomości samego siebie i swego miejsca na świecie. Musimy pamiętać, że nasz siła pochodzi z przekonania, że wszystko jest w porządku, a zdarzenia biegną tak, jak powinny.

Lekcja autentyczności jest wówczas, kiedy przyznaję się do poziomu swoich cukrów publicznie, wiedząc, że może mnie zalać fala hejtu. Piszę, jak mi ciężko, opisuję swoją drogę. Totalnie autentyczny jest dla mnie Michał Figurski na jednym z filmików (TVN usunął pod koniec 2018 roku ten film z internetu), na którym pokazuje trud ponownej nauki chodzenia. Bardzo poruszyła mnie jego odwaga, skoro pozwolił na upublicznienie tych zmagań. Dzięki temu odbieram go jako kogoś z ogromną siłą. Kogoś, kto rzeczywiście służy za przykład. Kogoś, komu bardzo kibicuję.

Lekcja szczęścia. Być szczęśliwą: tu i teraz. Ze swoimi słabościami, chorobami, wewnętrzną walką. Niczego bym nie zmieniła, ponieważ dzięki temu wszystkiemu, co się wydarzyło do tej pory, jestem tu, gdzie jestem, i mogę pisać te słowa jako szczęśliwa eMMa.

Podobno wszechświat czasami nie ma wyjścia – by móc nas uzdrowić, musi postawić nas w trudnej sytuacji.
Poddanie się, w moim odczuciu, to przyjęcie diagnozy i wybranie najlepszego możliwego leczenia oraz pogodzenie się z tym, że może ono nic nie dać.
Poddałam się zasadom diety paleo i nagle okazało się, że jest niesamowita ilość nowych produktów. Że masło migdałowe z solą może dawać niesamowite doznania smakowe, że zamiast tortu bezowego wybiorę kiełki na patelnie z solą.
A masło z pestek dyni?! Nie wiedziałam, że istnieje. I gdyby nie zasada dwa i pół dnia (Dekalog eMMy), nie wpadłabym na to, że słonecznik z marchewką zostanie moim ulubionym deserem.

Lekcja wybaczania, która łączy się z lekcją poczucia winy. O ile łatwiej wybaczyć komuś.
A jak trudno sobie. Stąd te choroby autoimmunologiczne.
Jak na ironię, osobą, której muszę najczęściej wybaczać, jestem ja sama.

Może warto codziennie, widząc w lustrze swoje odbicie mówić:

Spoglądam na moją przeszłość

Wiele tych lekcji się przeplata. Elizabeth Kübler-Ross uważa, że odrabianie ich przypomina trochę osiąganie dojrzałości. Dzięki nim lepiej rozumiemy otaczający nas świat i potrafimy osiągnąć wewnętrzny spokój. Nie znaczy to, że nasze życie stanie się doskonałe, ale dzięki tym lekcjom zobaczymy je takim, jakie powinno być.

Podobno ludzie umierają, kiedy są spełnieni, kiedy odrobili wszystkie lekcje.
Pisząc te słowa jestem ogromnie wdzięczna, że mam jeszcze szanse żyć i że jest jeszcze coś, co powinnam zrobić dla innych.
Z kolei Michał Figurski zapowiedział, że planuje napisać książkę na temat konsekwencji zaniedbania cukrzycy.

Prawdziwej opowieści o cukrzycy, bo ja takiej nie czytałem. Czym to grozi, czym to pachnie. W najbardziej drastycznym detalu. Zamierzam opowiedzieć o tym, jakie są konsekwencje tego, że cukrzyca nie boli, tego, że raczej się nią nie przejmujemy i tego, że co dziesiąty Polak ją ma – mówi w rozmowie dla Faktu

Prawdę powiedziawszy, nie mogę się jej doczekać. Mimo że napisałam, że już żadnej książki o cukrzycy nie kupię. Cóż, kobieta zmienną jest 🙂

* hxxps://www.jakzyczcukrzyca.pl/sylwetki-pacjentow/cukrzyca-to-ciagla-walka-z-ludzkimi-slabosciami/ [źródło znikło z sieci w X 2019]
** wszystkie cytaty pochodzą z książki Elisabeth Kübler-Ross i Davida Kesslera Lekcje życia. Książka w sprzedaży: (sprawdź ceny)
*** Tekst ten powstał pod wpływem książek Elizabeth Kübler-Ross

eMMa
"Sweet tooth"
lp.pw@htootteewsamme


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

8 komentarzy do “Cukrzyca Michała Figurskiego – jak odrabiać lekcje życia”

  1. Bardzo dobry artykuł :). Córka już 10 miesiąc na diecie i co najważniejsze bez insuliny 🙂 🙂 :). ŻYCIE JEST PIĘKNE NAWET Z CT1 tylko trzeba je zrozumieć i chcieć zmienić wszystko, by dziecko żyło dla nas i bardzo długo, by miało w przyszłości normalną rodzinę i MY do tego dążymy 🙂 : ).
    Wyniki są coraz lepsze, trzustka się regeneruje 🙂
    Co jeszcze ważne, dołączyła do nas koleżanka z Poznania, od 12 listopada 2017r. po 8 miesiącach porzuciła INSULINĘ i jest wszystko ok :). Można? Oczywiście, że tak 🙂 ale wsparcie musi być w najbliższych 🙂
    Pozdrawiamy
    Ala i Gabrysia 🙂

    1. Alicjo dziękuję, że napisałaś o tym. Mogę domyślać się, jak jest Ci ciężko.
      Jednak przede wszystkim GRATULUJĘ Gabrysi!!! Mi, starej babie jest ciężko, ale jakim wyzwaniem jest trzymanie cukrów dla nastolatki!!! Dietą, nie insuliną!!!
      SZACUN!!!!

      1. Wiesz eMMa, marzy mi się, żeby reszta mam przejarzała na oczy i powalczyła o lepszą przyszłość swojego dziecka tak jak ja z Konina i mama z Poznania… 🙂
        Nasze córki obie mają po 13 lat w tym roku. Uwierzcie nam, życie na diecie to nie katastrofa bo to zdrowe odzywianie, miarzenie warzyw i mięsa ozonatorem, ale to wszystko jest już rozpracowane 🙂
        Do insuliny nie wrócą nasze córki już nigdy bo ta chemia je zabija 🙁
        WIARA w Boga pomaga nam w tym wszystkim i CUD niebawem się stanie 🙂

  2. eMMa, zachowałam na ct1 w 2013 r, probowalam już stosować ddp w 2014 roku przez kilka miesięcy, odstawiłam wtedy insulinę dlugodzialajaca, a dawki doposilkowej były sporadyczne i minimalne. Jednak bardzo schudłam, zaczęłam mieć ketony w moczu w dużych ilościach, wystraszyłam się i zrezygnowałam. Teraz, po świętach szykuje się drugie podejście. Twoje wpisy bardzo mnie motywują. To czego się obawiam, to brak wystarczającej ilości czasu na przygotowanie posiłków. W pracy jestem 10 godzin, mam mała córeczkę, męża, dom… Brakuje na wszystko czasu, a w tej diecie plan i zaopatrzenie to połowa sukcesu. Na pewno jednak nie będę dążyła do całkowitego odstawienia insuliny. Wystarcza mi cukry do 140. Lubię warzywa, niektóre owoce. Z mleka i zbóż mogę zrezygnować bez problemu. Życz mi powodzenia!!

    1. Sylwio, bardzo dziękuję za ten komentarz.
      Jestem pod ogromnym wrażeniem, że mimo tylu obowiązków i braku na wszystko czasu potrafiłaś spróbować. Mało tego, pierwsza próba, z tego co piszesz, nie była udana a mimo to szykujesz się do drugiego podejścia!!!
      Jesteś wielka!!!
      Uważam, że nie ważne ile razy się przewracamy – ważne, jak szybko potrafimy się podnieść!!
      Mam wrażenie, że nie potrzebna Ci moja motywacja, ale ŻYCZĘ Ci powodzenia!! Z całego serca wierzę, że uda Ci się to, co Sobie zaplanujesz!! Dla mnie, jesteś chodzącą inspiracją!!
      Poruszyłaś kilka rzeczy, które często powtarzają się również w mailach, dlatego postanowiłam kolejny wpis zatytułować „Chodząca inspiracja” i będzie obszerniejszą odpowiedzią na Twój wpis.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę Ci tego, aby Twoje cukry jednak były niższe niż 140. Bo wiem, że wszystko jest możliwe.

  3. Wydaje mi się, że idea jest bardzo podobna. Jeżeli napiszę, że możemy uznać to za synonimy, to chyba nikogo nie obrażę.

  4. Piękny i mądry artykuł. Dziękuję.
    Często odnoszę wrażenie, że ludzie chorzy, w jakiś sposób niedoskonali, słabsi fizycznie muszą pokazać w życiu większe ” jaja” i docierają dalej.

    1. Izabelo bardzo dziękuję za miłe słowa.
      Hmm…coś w tym jest. Odnoszę jednak wrażenie, że może wynika to z odpowiednich wniosków/lekcji?
      Kto to wie…

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *