Hashimoto i protokół autoimmunologiczny

Zapalenie tarczycy Hashimoto
Jaskiniowa Kuchnia
Posty: 2
Rejestracja: czwartek 07 01 2016, 11:48

Hashimoto i protokół autoimmunologiczny

Post autor: Jaskiniowa Kuchnia »

Na początku swoich bojów dietetycznych zdecydowałam się na protokół autoimmunologiczny. Popełniłam co prawda kilka błędów (chociażby jadłam za mało kalorii i za mało węglowodanów, przez co mój układ hormonalny strasznie się rozregulował), jednak odniosłam znaczną ulgę pod względem symptomów chorobowych. Zniknęła mi alergia, stawy i kolana przestały boleć, tarczyca przestała boleć, w końcu niemal zniknęły problemy trawienne... Myślę, że protokół może nam pomóc, jednak taką dietę trzeba przeprowadzać pod okiem lekarza. Nie idźcie moją drogą i nie zmieniajcie diety samodzielnie.

A jakie Wy macie doświadczenia z protokołem? A może macie jakieś wątpliwości? W tym wątku nie ma głupich pytań, śmiało dzielcie się swoimi przemyśleniami :)

Reklama wspiera rozwój strony:
'

Mallga

Re: Hashimoto i protokół autoimmunologiczny

Post autor: Mallga »

Fajnie, że założyłaś ten wątek!
Niedawno zaczęłam protokół. Chciałabym się dowiedzieć, czy komuś z Was protokół pomógł na tyle, że można było później odstawić wszelkie leki i suplementy, a jedynie trzymać dietę i wszystko jest ok? Na ile Wam on pomógł?
Czy otrzymujecie negatywne komentarze od otoczenia? Moja rodzina jest już w pełni przekonana do protokołu, do paleo na początku byli bardzo wrogo nastawieni, ale zobaczyli, że bardzo mi pomogło (lepiej się czułam i mniej mi włosy wypadały). Teraz protokół - mam nadzieję, że pomoże...
Kasienkar
Posty: 3
Rejestracja: niedziela 28 03 2021, 21:26

Re: Hashimoto i protokół autoimmunologiczny

Post autor: Kasienkar »

Hej, ja dopiero dziś przeczytałam co można jeść a czego nie można na tym protokole autoimmunologicznym.
Mam Hashimoto i dopiero się dowiedziałam że przez kilka tygodni właściwie byłam nieświadomie na tym protokole i czułam się świetnie.
Przestałam tak jeść bo mnie rodzina i mąż i każdy kto słyszał jak jem prześladowali że za dużo soli jem i monotonnie ale przyznaję że głupia byłam bo trzeba było tylko trochę zmodyfikować i nie przestawać.
Ja nie robię sobie badań ale sama po sobie czułam się pełna energii i bardziej optymistyczna i nowe pryszcze przestały się pojawiać a to już uznałam za cud.
Napiszę tylko szybko co jadłam, bo jakiś długi mi ten wpis wyszedł.
Rano piłam sok z selera naciowego albo z natki pietruszki albo ze szpinaku albo z jarmużu ( nie wiem czy jarmuż na surowo to dobry pomysł bo mi się z kapustnymi kojarzy a wiem że ich na surowo nie można przy Hashimoto) ale piłam i czułam się super.
Po wypiciu soku jadłam jajka gotowane na miękko albo jajecznicę ze szpinakiem. Teraz przeczytałam że jajek przy Hashimoto też nie można ale ja się dobrze czułam.
Na obiad jadłam paczkę 450 g smażonych małży. Smażyła je z ogromną ilością zielonych warzyw: szpinak, seler naciowy, jarmuż, natka pietruszki, czosnek, cebula.
Na kolację znowu smażyłam tylko że rybę albo dwie, przeważnie mrożone filety i też z ogromną ilością tych samych zielonych warzyw.
Czułam się SUPER ale przestałam bo mnie wszyscy straszyli że te małże mają za dużo soli i że szpinak ma szczawiany.
Ale ja to zmodyfikuję i zacznę jeszcze raz.
ODPOWIEDZ