Dziennik żywieniowy Pugi

Wszystko o problemach z metabolizmem węglowodanów
ibinia
Posty: 1005
Rejestracja: poniedziałek 30 01 2017, 08:28

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: ibinia » czwartek 06 12 2018, 07:29

Pugi, wcale za dużo. Ładnie wygląda to menu. Przydałoby się mierzyć cukry po posiłkach, to ci więcej powie o nietolerantach. Wiem, wiem... ;)

Reklama wspiera rozwój strony:
'

Pugi
Posty: 951
Rejestracja: piątek 12 01 2018, 19:30

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: Pugi » czwartek 06 12 2018, 10:18

Ibiniu, właśnie dzisiaj rano zużyłam swój ostatni pasek. Też wolę mierzyć po każdym posiłku - to mi morale podnosi 8-)

Pugi
Posty: 951
Rejestracja: piątek 12 01 2018, 19:30

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: Pugi » czwartek 06 12 2018, 10:43

Aaaaq, obawiam się, że 168 cm to ja miałam w rozkwicie młodości. Teraz to już raczej przekwit i zdeptałam się trochę. Mam jakieś 164, może nawet 163 cm.
Całe misterne obliczenie do poprawki :twisted:
Ale idąc tym tropem (którym nigdy nie chodziłam)to tłuszczu powinno być chyba 94 gr licząc po 1,5 g na kg należnej wagi. Oj przegięłam wczoraj :?
Białek 64 gr a węgli pewnie z 50.

Pugi
Posty: 951
Rejestracja: piątek 12 01 2018, 19:30

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: Pugi » czwartek 06 12 2018, 11:01

Nie wiem tylko jak zjadać więcej węgli nie jedząc jednocześnie więcej węgli ;) Jak jadłam sałatkę z trochę większej ilości węgli z dodatkiem zmielonych orzechów to Wiesław na mnie nakrzyczał :lol: . Ale wtedy byłam najedzona na długi czas i mogłam jeść dwa, trzy posiłki dziennie. Jak staram się je okroić i jeszcze jeść osobno z białkiem to jem co godzinę i od razu zaczynam świrować i wszystko wymyka mi się spod kontroli. Sama nie wiem co gorsze. Właściwie to wiem, że wolę nie świrować. Dobowej dawki węgli i tak nie przekraczałam i w ogóle trudniej było przekroczyć i białka i tłuszcz. I mniejsza była tendencja do mieszania białek dobowo.
Jak zjadłam wczoraj tego śledzia na śniadanie to po pół godzinie miałam w głowie tylko KALAFIOR, CEBULA, POMIDOR, CUKINIA, PAPRYKA itd. Zawzięłam się i wytrzymałam do tej 12.00 czy którejś tam ale napięcie jest tak duże, że z upływem czasu kontrola jest coraz trudniejsza i w końcu poległam.

aaaaq
Posty: 1907
Rejestracja: czwartek 26 01 2017, 11:58

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: aaaaq » czwartek 06 12 2018, 11:26

Pugi pisze:
czwartek 06 12 2018, 11:01
Nie wiem tylko jak zjadać więcej węgli nie jedząc jednocześnie więcej węgli ;) Jak jadłam sałatkę z trochę większej ilości węgli z dodatkiem zmielonych orzechów to Wiesław na mnie nakrzyczał :lol: . Ale wtedy byłam najedzona na długi czas i mogłam jeść dwa, trzy posiłki dziennie. Jak staram się je okroić i jeszcze jeść osobno z białkiem to jem co godzinę i od razu zaczynam świrować i wszystko wymyka mi się spod kontroli. Sama nie wiem co gorsze. Właściwie to wiem, że wolę nie świrować. Dobowej dawki węgli i tak nie przekraczałam i w ogóle trudniej było przekroczyć i białka i tłuszcz. I mniejsza była tendencja do mieszania białek dobowo.
Jak zjadłam wczoraj tego śledzia na śniadanie to po pół godzinie miałam w głowie tylko KALAFIOR, CEBULA, POMIDOR, CUKINIA, PAPRYKA itd. Zawzięłam się i wytrzymałam do tej 12.00 czy którejś tam ale napięcie jest tak duże, że z upływem czasu kontrola jest coraz trudniejsza i w końcu poległam.
Przede wszystkim - słuchaj siebie.Dobra, za wyjątkiem tego, jak świrujesz ;) Jak organizm domaga się więcej W - to je dostarcz. Nie kłóć się z nim. Nie jestem Keto-betonem :lol: i nie uważam, że ketoza jest panaceum na wszystko. Akurat w twoim przypadku może większa ilość W pomoże...nie wiem, sprawdź....ale żeby mieć punkt odniesienia do porównań, dobrze by było mieć B i T na podobnym poziomie.
Tak samo mieszanie białek może mieć prozdrowotne właściwości. Czasami.

Pugi
Posty: 951
Rejestracja: piątek 12 01 2018, 19:30

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: Pugi » czwartek 06 12 2018, 12:47

No i ta żółtkownica, o której pisałeś. Dużo ludzi pisze, że dobrze im robi ale u mnie nie przechodzi coś takiego, że miała bym zjeść żółtka a białka co? Wyrzucić? W momencie gdy brakuje mi na wszystko nie jestem w stanie tego zrobić. Poza tym jakoś nie wierzę żebym się najadła trzema żółtkami. Ale... krewetki też w końcu zjadłam więc kto wie?

aaaaq
Posty: 1907
Rejestracja: czwartek 26 01 2017, 11:58

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: aaaaq » czwartek 06 12 2018, 13:12

Pugi pisze:
czwartek 06 12 2018, 12:47
No i ta żółtkownica, o której pisałeś. Dużo ludzi pisze, że dobrze im robi ale u mnie nie przechodzi coś takiego, że miała bym zjeść żółtka a białka co? Wyrzucić? W momencie gdy brakuje mi na wszystko nie jestem w stanie tego zrobić. Poza tym jakoś nie wierzę żebym się najadła trzema żółtkami. Ale... krewetki też w końcu zjadłam więc kto wie?
białka do słoika i wykorzystasz na osobny posiłek...(albo na bezy)
ja też się nie najadam 3 żółtkami...50g smalcu, cebula i 8-10 żółtek to posiłek po którym przez pół dnia nic nie jem....

Pugi
Posty: 951
Rejestracja: piątek 12 01 2018, 19:30

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: Pugi » czwartek 06 12 2018, 15:15

Umiesz zrobić bezy bez cukru??? :o

Wiesław
Posty: 16
Rejestracja: środa 14 11 2018, 22:24
Płeć:

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: Wiesław » czwartek 06 12 2018, 15:21

aaaq
mam troche inne zdanie przy tym liczeniu BTW Pugi. Zakladając, że ma ważyc 70 kg. Choć wiemy, że mniej.
B - wg DO 1g B na wiecej niż < 1g W . JKwasniewski wyraźnie pisze, że bialko dorosłym jest potrzrebne w małych ilościach. W zaleca jako 0,8 x 70 = 56 g czyli mniej niż 56 g czyli B mniej niż 56 g dziennie.
EBW pisze w DDP (str. 32), ze u osób zdrowych ~ 0,55 x 70 = 24,5 g.
T - wg DO 1-2 g, gdy spalamy własne tłuszcze. EBW minialna dawka dobowa tłuszczu osoby dorosłej o przecietnym wzroscie wynosi 50g. Ona zaleca 60 - 75 g na dobę. Uważa, że makymalna dawka wg DO powinna wynosic 200g.
W wg DO 0,8g. EBW przyjazna dawka to 0,5 do 1 g ale dopuszcza 0,5 - 0,8 g .

Reasumując:
B - DO mniej niż 56g wg EBW ~ 25g
T - DO 70g - 140g wg EBW ~ 60 - 75 g
W - DO 56 g wg EBW przyjmijmy srednio 0,75 x 70 = 52,5 g

Z jakiego powodu uważasz, że te wszystkie parametry powinny byc wyższe. Czy to jest jakaś wiedza, której nie znam czy tylko Twoje zdanie, które oczywiście tez szanuje.

Teraz powiem cos ze swojego poniedzialkowego doświadczenia. Czytając Twoje zdanie odnośnie jedzenia dużej ilości białek zrobiłem eksperyment na sobie.
Zjadłem:
tatara wołowego 100g
wołowinę z puszki (bez konserwantów i glutaminianów) 300g
marchewka z groszkiem 200g
sok żurawinowy 100ml
wypiłem w ciągu dnia 6 szklanek wody każda z odrobiną soli kamiennej klodawskiej
6 kaw
to wszystko do godziny 18.00
o godzinie 23.00 zmierzyłem cukier 170. Juz dawno nie miałem tak wysokiego. Myślę, że gdybym zjadł 100g puszki czyli B byłoby na wysokości ok 35 cukier miałbym 130 lub mniej.

Pugi
te 180 cukru to... nonono
jabłko, ktore jadlas takie średnie ma 200g czyli 25 W to skąd cukier całkowity 22,1 :roll: :roll:

Pozdrawiam

aaaaq
Posty: 1907
Rejestracja: czwartek 26 01 2017, 11:58

Re: Dziennik żywieniowy Pugi

Post autor: aaaaq » czwartek 06 12 2018, 16:29

@Wiesław
Nie, nie kierowałem się żadną sekretną wiedzą, pisałem z pamięci odnośnie DO - fajnie że mnie poprawiłeś - wpisałem wartości graniczne. Doskonale wiem, że w kilku miejscach dr JK pisze, żeby białka jeść nawet tylko 20-30g. Przez krótki czas - adaptacji, zrzucania wagi - jak najbardziej. Ale na dłuższą metę, to za mało. O czym czasami bardzo boleśnie przekonali się na własnej skórze niektórzy optymalni.(swoją drogą 0,55*70 to 38,5 a nie 24,5)
Przy tłuszczu napisałem wyraźnie, że trzeba dobrać taką dawkę, żeby nie być głodnym i jednocześnie spalać własny tłuszcz. Z moich własnych doświadczeń wynika, że nawet gdy tego tłuszczu jest więcej (te 2,5-3,5) to się pięknie chudnie. Przy zalecanym 1-2 byłem zwyczajnie głodny. I bardzo zły z tego powodu :evil:

Podobnie przy ilości W - te 0,8 to górna granica, ale napisałem, że tutaj też trzeba metodą prób i błędów dobrać granicę właściwą. Ludzki organizm to nie apteka, nie da się po aptekarsku wyznaczyć konkretnej granicy, trzeba obserwować siebie i reagować. Trzeba też być trochę krytycznym - nie można też niestety ślepo wierzyć autorytetom.

ODPOWIEDZ