Kontrolowanie cukrzycy

Wszystko o problemach z metabolizmem węglowodanów
Szczepan
Posty: 20
Rejestracja: sobota 03 11 2018, 05:49

Kontrolowanie cukrzycy

Post autor: Szczepan » niedziela 20 01 2019, 18:55

Temat ciężki i złożony. Dla początkujących kluczowy. Czym kierować się na początku? Od której strony to ugryźć? Pewnie wiele osób zadawało sobie to pytanie. Zadawałem sobie to pytanie i ja.

Jak kontrolować te cukry skoro taka niewielka ilość węglowodanów potrafi tak mocno je podnieść? Może zastępować je tłuszczami ale czy można jeść tyle tłuszczy? To może białka przyjdą na ratunek? Chociaż wszyscy ostatnio mówią, że nie można z nimi przesadzać! Wobec tego chciałoby się zapytać – „jak żyć”???

Kluczem dla każdej osoby ze zdiagnozowaną cukrzycą ale i pewnie większością chorób są wyniki badań. Oczywista oczywistość!.Czyżby?? Wiadomo, że cukier w badaniach był wysoki ale co z resztą wyników??? Tego oczywiście lekarze już nie mówią. U mnie przynajmniej tak było, „jest pan w 100 procentach zdrowy, tylko ma pan cukrzycę”🤔. Przerzutów nie było żadnych na inne organy – „jest dobrze, można wdrażać insulinę”.

Tymczasem wskaźniki same za siebie mówiły, że w dotychczasowym życiu popełniałem błędy. Można nawet powiedzieć „wielbłądy”. Rubryczek z badaniami było wiele ale kilka z nich potwierdzało tą tezę:

HBA1C – 9.10! Powinno być między (4,30-5,90), ALT – 42! (5-41)

Wysoko! Do tego 10 kg nadwagi, przetluszczona śledziona plus cechy stłuszczenia wątroby, a lekarz na to „pacjent w 100 procentach zdrowy tylko z cukrzycą”!.

Tak na chłopski rozum – co da wbijanie igły z insuliną i jedzenie tego co wcześnie? Przecież to co jadłem mi szkodziło więc teraz też będzie mi szkodzić! Wbijana insulina nie wyleczy mnie z cukrzycy(jeżeli jest to możliwe) więc po co to robić? Nadwaga nie zrobiła się z niczego? Śledziona i wątroba nie stłuściły się od jabłek!. Wysoki Alt? HBA1C też wysoki? Czy te wszystkie dobre rzeczy do tego doprowadziły?

Skoro w całym organizmie widać efekty złego trybu życia to należy zmienić ten tryb!. Tu wymagana jest konsekwencja w każdym aspekcie życia. Żadnych odstępstw. Z czasem mogą przerodzić się w złe nawyki, a to już jest niebezpieczne. Moja nadwaga może nie była największa ale była przyczyną osłabienia organizmu. Moja głowa pozwoliła sobie na długoletnią nadwagę chociaż gdzieś tam w środku wiedziałem, że nie jest to dla mnie zdrowe. Rozum podpowiada aby doprowadzić organizm do równowagi. To jest najważniejsze. Najpierw należy poprawić swoje wyniki. Doprowadzić poszczególne wskaźniki do norm i utrzymywać je jak najdłużej się da. Jeżeli to nam się uda zostanie nam już tylko …”cukrzyca”, która tak naprawdę nie jest taka zła. Mnie nauczyła myśleć😉.

Swoją drogą wydaje mi się również, że z jedzenia zrobiliśmy za dużą sztukę. Kiedyś tak przecież nie było. Dzisiaj wszyscy w tv gotują. Wszystkie gwiazdy udzielają się na antenach telewizyjnych z coraz ładniejszymi i smaczniejszymi daniami. Czy jednak takie podejście do jedzenia jest słuszne?. Jedzenie stało się uchonorowaniem dnia. Wiele osób szuka w jedzeniu radości nie potrafiąc znaleźć jej gdzie indziej. Wiele osób szuka w jedzeniu spokoju! Ludzie jedząc odreagowywują codzienne problemy i flustracje. Fajnie by było gdyby każdy miał takie możliwości by ugotować sobie pyszne, zdrowe jedzenie i miał czas by bez pośpiechu siąść do stołu i delektować się tą całą dobrocią. Prawda jest jednak taka, że nasze wybory nie mają najczęściej nic wspólnego z tymi wyszukanymi potrawami z tv i z wystarczającym czasem na jego konsumpcje. My ucztujemy najczęściej w fast foodach. Z kawy i ciastka zrobiliśmy niemalże religie. Wielu bez schabowego nie wyobraża sobie dnia, a dzisiejsza młodzież to chyba już nie funkcjonuje bez napoju energetycznego i chipsów. Jedzenie tego wszystkiego działa jak narkotyk. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że cukier dodawany do wszystkiego jest bardziej uzależniający niż kokaina(doświadczenia na szczurach). Zjadamy tego coraz więcej i więcej wpadając w spirale z której nie ma wyjścia.

Moja siostra mieszka w niemieckich Alpach. Byłem u niej kilkukrotnie. Oczywiście zaprosili mnie kilka razy do restauracji z której na owe czasy nie wychodziłem szczęśliwy. Najczęściej podawali tam kieliszek wina lub wody, a na obiad marchewkę i pietruszkę pokrojoną jak frytki z kawałkiem mięsa. Wszystko to bez żadnych sosów i innych cudeniek. Do tego może jeszcze zielona sałatka. Po takim obiedzie statystyczny Polak czuje niedosyt. Ja czułem się wręcz oszukany. A gdzie cola, gdzie ciastko, gdzie sosy, gdzie smak? Jednak na niemieckich twarzach po takim obiedzie rysował się uśmiech i radość🤔. Widziałem po nich, że to jest to. Na to właśnie czekali. My Polacy czuliśmy jednak niedosyt!. Brak tłuszczy trans, brak smażenia, brak dużej ilości cukru. To nie był dobry obiad. Tak wtedy myślałem nie wiedząc oczywiście w jakim jestem błędzie. Zaobserwowałem u nich jeszcze dwie rzeczy. Nie było tam ludzi grubych. Chodząc po tej wiosce(6 tys ludzi) nie spotkałem nikogo grubego?! Nikogo! A drugą sprawą jest to, że mieszka tam bardzo dużo starszych osób, które są bardzo aktywne na codzień. Wielu z nich bierze rano plecak i w wieku 80 lat chodzi rano po górach. Ok, może nie wchodzą na najwyższe szczyty ale samo to że w tym wieku spacerują po wysokościach 2000 metrów nad poziomem morza już wzbudza szacunek i daje do myślenia.

Szkoda tylko, że moje uwczesne obserwacje nie podziałały na mnie dużo wcześniej. Patrzyłem ale nie widziałem… jadłem ale nie smakowałem…

Człowiek uczy się całe życie więc uczmy się szybko aby z tej wiedzy móc jeszcze skorzystać. Pozdrowienia.

Reklama wspiera rozwój strony:
'

ODPOWIEDZ