Skala trudności

Wszystko o problemach z metabolizmem węglowodanów
Szczepan
Posty: 20
Rejestracja: sobota 03 11 2018, 05:49

Skala trudności

Post autor: Szczepan » niedziela 03 02 2019, 18:52

Okiełznać cukrzycę bez insuliny?Można to zrobić, jednak decydując się na to zaobserwujesz w swoim organizmie wiele zmian i nie zawsze te zmiany mogą Ci się podobać. Patrząc prawdzie w oczy nie jest to na początek łatwe zadanie. Nie wiem jak u innych ale moje życie zmieniło się w wielu aspektach.

1. Na początku musiałem poukładać sobie to wszystko w głowie. Była z tym lekka trudność wiedząc i widząc, że inni mogą „normalnie”, a ja już niestety nie. Jednak sama myśl, że idąc tą drogą nie bedę brał ze sobą (wychodząc do pracy) tabletek, strzykawek i Bóg wie jeszcze czego była wystarczającą motywacją.

2. Żywność. „Nowe” jedzenie wbrew pozorom dawało dużo radości. Cukry faktycznie się fajnie trzymały i mimo, że nie było już ciasteczek, coli i batoników za, którymi na początku tak bardzo tęskniłem to wiedzialem, że to co robię ma sens. Pokazywał mi to codziennie glukometr. Dużo jednak czasu musiało upłynąć zanim uwolniłem moje myśli od dawnych nawyków żywieniowych. Dziecko coca coli i snickersów na oliwie i kapuście …..

3. Rany i skaleczenia. Zauważyłem u siebie, że każde małe skaleczenie, pęknięta skóra, przecięta skóra, obdarcie goi się długo dużej i mimo to, że nasączyłem organizm witaminami i minerałami to jednak nie jest już pod tym względem tak jak kiedyś.

4. Wzdęcia. Jeden z najgorszych aspektów. Wieczorne jedzenie nie wpływa dobrze na metabolizm zdrowego człowieka, a co dopiero chorego na cukrzycę nie używającego insuliny. Zjedzenie czegokolwiek na wieczór nawet mimo, że było to zdrowe i nie podnosiło cukrów powodowało produkcję takich gazów w żołądku jakich jeszcze ten świat nie widział, a w zasadzie nie czuł 😂. Coś strasznego, masakra i apokalipsa w jednym😁. Nie da się tego opisać, to trzeba przeżyć!. Poradziłem sobie z tym jedząc ostatni posiłek o 17:00. Tylko tyle i wszystko wróciło do normalności. Jednak nie było to proste na początku.

5. Zimne ręce i stopy. Nigdy nie miałem zimnych rąk lub stóp. Po kilku miesiącach diety zauważyłem u siebie takie objawy. Na początku myślałem, że zaczynają się pierwsze powikłania. Reguralnie ćwiczę, a w pracy dużo chodzę, przemiana materii w moim organizmie można by było powiedzieć, że jest wzorcowa gdyby nie ta.. cukrzyca. Zobaczymy co w tym aspekcie będzie się działo dalej.

6. Głód. Można mieć wszystko poukładane, można mieć wszystko wyliczone ale bywają takie dni gdy nie dało się zjeść o określonej porze lub stało się coś innego w czasie dnia co zmieniło moje codzienne plany. Wchodzę wtedy do kuchni na wielkim głodzie mierzę cukier i …. już wiem, że tego dnia jeść już nie będę. Kiedyś było to dla mnie niewyobrażalne iść spać głodny. Dzisiaj to już nie robi na mnie wrażenia. Nawet to polubiłem.

7. Waga. Niektórzy cieszą się gdy chudną, ja natomiast mam z tym często problem. Ćwiczę na siłowni i staram się budować mięśnie lecz ciężko jest to robić gdy nie możesz dużo jeść. Cała sztuka umieć tak dobrać produkty i o takich porach jej konsumować by wszystko się zgadzało. Niczego nie ważę i nie liczę i robię to raczej już na oko ale kontroluje węglowodany, białka, tłuszcze, kalorie, wagę, cukry, ciśnienie, witaminy, mineraly oraz wysiłek 😎. Dla początkujących ciężka sprawa.

8. Ruch. Kiedyś bywały takie dni, że najprościej w życiu nic mi się nie chciało! Dzisiaj to nie możliwe. Nawet jeśli nic mi się nie chce to i tak muszę. Jeżeli cukry mają być w normie, jeśli waga ma być w normie, jeśli kalorie mają być w normie jeśli witaminy i minerały mają być w normie muszę jeść. Jeśli będę jadł muszę się ruszać. I tak dzień w dzień😀. Mam swoją osobistą trenerkę i motywatorkę😉. Zawsze przy mnie, nie da rady jej oszukać.

9. Nerwy. Kiedyś mogłem się denerwować i denerwować😉 Dzisiaj każda poważna kłótnia lub większą „spina” powoduje podwyższony cukier. Jeśli takie zdarzenie ma miejsce wieczorem gdy metabolizm jest już bardzo niski pół następnego dnia nie mogę jeść. Czekam aż cukry opadną, a potrafią się tak „chwilę” utrzymywać.

Jak widać skala trudności jest dość duża. Łatwiej pewnie „zapodać” sobie insulinę i mieć te wszystkie problemy w du…. Jeść wszystko na co ma się ochotę, nie sprawdzać etykiet, nie wybierać w sklepach dziwnych produktów, nie gotować tylko dla siebie co 3 dni. Badać to wszystko, mierzyć, warzyć i wyliczać. Nic dziwnego, że nie katują tym wszystkich cukrzyków w szpitalach ale jeśli ktoś chce spróbować ….. gorąca polecam. Następnym razem napiszę o plusach, których jest dużo więcej😀Pozdrawiam

Reklama wspiera rozwój strony:
'

Szczepan
Posty: 20
Rejestracja: sobota 03 11 2018, 05:49

Re: Skala trudności

Post autor: Szczepan » poniedziałek 04 02 2019, 19:57

Jedynkę??

ODPOWIEDZ