80% „żywności” w sklepach nie istniało 100 lat temu

Niedawno Internet obiegły informacje, że około 80% tego, co nazywamy żywnością i znajdujemy na półkach naszych sklepów, nie istniało 100 lat temu. Niestety nie mam żadnych miarodajnych źródeł na poparcie tej tezy, ale krótki spacer pomiędzy sklepowymi półkami upewnia mnie, że jest w tym dużo racji.

80% żywności nie istniało 100 lat temu

Nie wiem, jak to się stało, ale jakoś większość społeczeństwa wciąż wierzy, że to, co natura nam dała i jedliśmy przez setki pokoleń (masło), jest niezdrowe, a sztuczny i chemiczny produkt z fabryki powstały przy dziesiątkach skomplikowanych procesów (margaryna) jest zdrowy. O ile warzywa takie jak kalafior czy sałata niewiele się zmieniły w ciągu ostatnich 100 lat, to dzisiejsze zboża są prawdziwymi mutantami. Nie potrzeba było żadnej inżynierii genetycznej, żeby wyhodować zboża-potworki. Obecne awantury wokół GMO to tylko temat zastępczy, żeby odwrócić uwagę od tego, co zrobiliśmy z naszą żywnością.

Jedzenie w sklepach pełne jest narkotycznych substancji (jak cukier), których celem jest, żebyśmy kupowali i jedli jak najwięcej. Jeszcze 30 lat temu 3 razy więcej ludzi umierało z głodu niż przejedzenia. Dziś sytuacja jest odwrotna, mimo ogromnego przyrostu populacji głód na naszej planecie spotykany jest w zaledwie kilku miejscach, za to miliony, wierzące ślepo reklamie telewizyjnej, kupują coś, czego nasi pradziadkowie pewnie by się nie tknęli. Wierząc dietetykom ludzie unikają jajek i masła, a kupują płatki śniadaniowe i margarynę. A zaraz potem idą do lekarza i wydają pieniądze na tabletki, które będą łykać do końca życia.

Nasi dziadkowie i nasze babcie nie wiedzieli, co to jest alergia pokarmowa, nie mieli takich problemów z trądzikiem i aż do czasów margaryny byli zdrowi. Nie mieli także problemów z rozmnażaniem się. Ich dzieci, nasi rodzice,  statystycznie rzecz biorąc będą żyli krócej od nich, bo zaufali „nauce”. Obecne społeczeństwa zachodnie są tak schorowane, że coraz mniej z nas osiąga czterdziestkę nie łykając codziennie lekarstw, a co piąta para boryka się z niepłodnością. Jednak wciąż mamy wybór i pomijając zboża wciąż możemy jeść to, co jedli nasi dziadkowie, a nie to, co naszym rodzicom wmówiły koncerny.

Dieta paleo polega na całkowitym usunięciu ze swojego jadłospisu zbóż i szkodliwych olei roślinnych, a przez to większości sztucznej „żywności”: ciastek, przekąsek, batonów, płatków śniadaniowych, słodkich deserów, gotowych dań, chrupek… Praktycznie wszystko, co zjesz żywiąc się paleo, istniało 100 lat temu często w niezmienionej formie.

Podyskutuj o zdrowiu i jedzeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

Dodaj komentarz przez Facebooka poniżej albo formularzem na dole strony:

3 komentarze do “80% „żywności” w sklepach nie istniało 100 lat temu”

  1. Ostatnio w markecie przy półce ze „zdrową żywnością” spotkałam zagubioną panią, której lekarz zalecił dietę bezglutenową. Trzymała w ręku spis tego, czego jeść nie może, a co może i sprawiała wrażenie wybitnie zagubionej. Po kilku minutach rozmowy, bardzo się dziwiła, kiedy wytłumaczyłam jej, że nie warto szukać zamienników, bo nie dość, że to sama chemia, to jeszcze rujnuje kieszeń i że najlepiej po prostu odzwyczaić się od chlebka. Jeszcze bardziej zdziwiła się, kiedy uświadomiłam jej, że w znacznej większości kupnych wędlin jest gluten i do tego kilka innych zadziwiających rzeczy (no bo żeby cukier? W mięsie?!), więc lepiej będzie, jeśli sama zacznie chociażby piec mięso – też wyjdzie taniej.

    Tak czy siak, strasznie mnie to przeraża: kiedy idą święta, każdy bierze się za masowe pieczenie schabów, szynek i pasztetów, ale jeśli poradzisz człowiekowi, żeby robił tak codziennie – popuka się w czoło. Wszyscy jesienią gromadnie śmigają na grzyby a później godzinami je czyszczą, ale jeśli powiesz, że warto chociaż raz w tygodniu pójść do lasu, na łąkę, nad rzekę i zebrać chociaż kilka podstawowych ziółek, które czynią cuda – uznają to za czyste wariactwo. I najgorsze, że to ludzie grubo po czterdziestce, wydawać by się mogło, że doświadczeni. Że wiele w życiu zaznali i mają trochę więcej doświadczenia w zwykłych, codziennych sprawach niż przeciętny dwudziestolatek.

    1. Co innego w święta a co innego na codzień. Na codzień ludzie zwyczajnie nie mają czasu na długotrwałe przygotowywanie posiłków a zmęczeni po pracy chcą szybko zjeść a nie jeszcze sów pierdzielić nie wiadomo ile z pierdołami. Sam jestem na paleo, jednocześnie pracuję, mieszkam narazie sam i wiem jakie to przechlapane. Trochę naiwne i nie do końca prawdziwe jest takie gadanie „rób sam/a wyjdzie taniej”

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *