Co mi dała cukrzyca

Pięć lat temu, leżąc na szpitalnym łóżku i płacząc całą dobę, powiedziałabym, że nic dobrego nie dała, tylko zabrała wszystko, co mogła. Zabrała wolność, a dała ograniczenia, pilnowanie czasu. Dała pokłuty brzuch, od czasu do czasu „kolorując” go na sinozielony/ sino-niebieski kolor…  Dała pokłute opuszki palców, strach przed powikłaniami cukrzycy (Powikłania cukrzycy). Zabrała produkty z nabiału i białego cukru. Zabrała zboża glutenowe. Dała strach. Tak, wtedy byłam przerażona.

Myśl pozytywnie

Oczywiście mogłabym nadal skupiać się na tym, co mi zabrała i jak mi źle, ale co by mi dało narzekanie?! Dlatego teraz, jestem jej wdzięczna. Nie zmienia to faktu, że nadal mam jej ciut dosyć (Mam już dosyć tej cukrzycy!). Ale coraz bliżej mi do tego, żeby nazwać ją moim ratownikiem, wybawcą, przewodnikiem. Czytaj dalej Co mi dała cukrzyca

Reklama wspiera rozwój strony:

Ferrytyna (czy żelazo to nowy cholesterol?)

Wojna z mięsem trwa w najlepsze. „Naukowcy” wynajdują coraz to nowsze powody, dla których powinniśmy przestać jeść czerwone mięso – od sławnego cholesterolu i tłuszczów nasyconych do tak egzotycznych substancji jak TMAO albo Neu5gc.

Ostatnio w ogniu ataków jest żelazo. Według niektórych organizacji zawarte w mięsie żelazo jest zabójcze i dlatego powinniśmy zamiast steku jeść ciecierzycę. Jaka jest prawda? Czy żelazo rzeczywiście może nam szkodzić?

Ferrytyna

Ilustracja powyżej przedstawia kompleks ferrytyny – organicznego związku wiążącego żelazo i przechowującego je w bezpiecznej formie. Ferrytyna jest prastarym związkiem chemicznym – mają je algi, bakterie, wszystkie rośliny, zwierzęta i ludzie.

Bardzo ciężko znaleźć na naszej planecie życie bez żelaza. Wykorzystujemy je do produkcji energii i bez niego opadamy z sił. Jest niezmiernie ważne dla kobiet w ciąży – niedobór żelaza u mamy ma poważne konsekwencje dla dziecka. Czytaj dalej Ferrytyna (czy żelazo to nowy cholesterol?)

Nastolatek oślepł i ogłuchł po jedzeniu fast foodów przez 10 lat

Wszyscy chyba mamy świadomość, że odżywianie się wysoko przetworzonym jedzeniem pozbawionym wartości odżywczych (tzw. junk food) nie jest dobre dla naszego zdrowia.

Śmieciowe jedzenie prowadzi między innymi do otyłości i związanymi z nią chorobami. Ale chyba nie było wcześniej historii o tym, by ktoś stracił wzrok i słuch po fast foodach.

Współczesne pożywienie, jedzenie, Paleo SMAK

Niedawno w czasopiśmie medycznym Annals of Internal Medicine ukazał się opis przypadku chłopca, który stracił wzrok i słuch na skutek jedzenia przez 10 lat tylko i wyłącznie fast foodów. Czytaj dalej Nastolatek oślepł i ogłuchł po jedzeniu fast foodów przez 10 lat

Więcej glutenu to częstsza celiakia

Niedawno pojawiło się nowe, bardzo ciekawe badanie, z którego wynika, że im więcej glutenu jadły dzieci poniżej 5 lat, tym częściej zapadały na celiakię. Co dokładnie było w tym badaniu?

Chleby, Paleo SMAK
Sowieckie chleby, Ilya Mashkov, 1936

Dla chcących zgłębić tajniki samodzielnie tutaj jest link do publikacji w magazynie JAMA. Według naukowców jedzenie tylko 1 gramu glutenu dziennie (pół kromki chleba) ponad przyjętą ilość bazową powoduje wzrost częstości celiakii z 6,1 do 7,2%. Czytaj dalej Więcej glutenu to częstsza celiakia

Dlaczego eMMa jest nadal anonimowa?

Od momentu ujawnienia mojej historii (Ja i moja cukrzyca)  do dnia dzisiejszego nadal chcę pozostać eMMą Sweettooth. Możliwe, że kiedyś zmienię zdanie. Jednak na ten moment odpowiada mi ta anonimowość.

Mam wrażenie, że przez te kilka lat podałam tak wiele informacji o sobie, że jakby ktoś zobaczył mnie składającą zamówienie w restauracji, albo jedzącą na ławce w parku swój posiłek, zawierający głównie ogórki, nie byłoby mnie trudno rozpoznać.

Tak sobie myślę, że Lady Cucumber (cucumber po angielsku znaczy ogórek) brzmi bardziej światowo, niż eMMa Sweettooth. 😊

Lady Cucumber  

Ze względu na to, że co jakiś czas pojawiają się pytania dotyczące powodu mojej anonimowości, postanowiłam zebrać w jeden wpis co mną kieruje.

Pod wpisem Dekalog emmy Przemo napisał komentarz, w którym zasugerował, że jeżeli wyleczę się z cukrzycy, to powinnam rozgłosić to wszem i wobec, a na pewno Nobel będzie murowany.

Adi obstawiała raczej inny scenariusz: zmasowany atak ze strony koncernów farmaceutycznych i ośmieszenie.

Oczywiście jest to pytanie do wróżki bądź jasnowidza (jeżeli ktoś w nich wierzy), jednak wizja Adi według mnie jest bardziej prawdopodobna.

Julia pod tekstem Czy cukrzyk może jeść-majonez? zapytała, jakiej specjalizacji jestem lekarzem.

Odpowiedziałam, że nie diabetologiem.

Z kilku powodów postanowiłam być anonimowa. Pilnuję, aby jak najmniej danych o sobie podać, ponieważ mam nadzieję, że trudniej będzie mnie skojarzyć.

Możliwe, że przyjdzie taki moment, że nie będzie miało to dla mnie znaczenia.
Środowisko medyczne, wbrew pozorom, jest bardzo małe.

Ateora rozwinęła moją myśl, tłumacząc, że lekarz niepostępujący zgodnie z wytycznymi może zostać pozbawiony praw wykonywania zawodu (a ja tak bardzo lubię swój zawód, że nie chciałabym doprowadzić do takiej sytuacji).

„Znany jest przypadek pani pediatry dr Katarzyny Bross – Walderdorff, która wystąpiła na spotkaniu o szczepionkach w sejmie, gdzie wspomniała o swoich doświadczeniach, a także, że swoich dzieci rodzonych w latach 90tych nie szczepiła (…) i dziś jest przesłuchiwana i mają jej postawić zarzuty – nikt nie wie w jakiej sprawie, na razie jest wzywana i przesłuchiwana. Oczywiście robi to NIL (Naczelna Izba Lekarska).
Ona swym zachowaniem podważyła zasadność systemu narzuconego odgórnie przez kogoś, kto nie bierze odpowiedzialności za to, co się z nami stanie po tym, jak zastosujemy wytyczne.
(…) Także wcale się nie dziwię eMMie, że o tym nie pisze, bo to może być ryzyko, że „życzliwi koledzy” doniosą na nią do NIL, że nie leczy cukrzycy zgodnie z wytycznymi jakie powinna głosić.”

Cóż, nic dodać nic ująć.

Co prawda jest przecież dr Ewa Bednarczyk-Witoszek, był dr Kwaśniewski i kilku jeszcze innych lekarzy, którzy mają odwagę publicznie i głośno mówić o tym, o czym my tu piszemy.
Mało tego, leczą z dużym sukcesem tysiące pacjentów.

Ja tak odważna nie jestem. Ani razu nie powiedziałam/napisałam i ani razu nie powiem/nie napiszę, żeby ktoś odstawił insulinę. Ja opisuję moją historię i to, jakie mam cukry po danych produktach. Jak sobie radzę, a czasem nie radzę z dietą i cukrzycą typu I insulinozależną bez podawania sobie insuliny zewnętrznej.

Pod tekstem Co podnosi cukier? Szczepan zapytał, czy nie myślałam o videoblogu na YouTube

Odpowiedziałam, że o videoblogu nie myślałam. Nie mam parcia na szkło 😛
Wynika to z tego, że videoblog kojarzy mi się z rozpoznawalnością, a to w tym momencie nie jest moim celem.

Chodzi o to, że opisując moja historię, zależało mi na prawdzie. Byciu autentyczną. Mimo, że wielokrotnie już powtarzałam, żeby mi nie wierzyć. Żeby kwestionować wszystko co tutaj głoszę.  Dzięki anonimowości łatwiej mi się przyznać do moich demonów: zaburzeń odżywiania, jedzenioholizmu (Zobacz: Jedzenioholizm oraz Nazywam się Emma i jestem jedzenioholiczką).

Kolejna rzecz, która zaintrygowała Amselusa pod tekstem Jan Nadzieja, to dlaczego „Jan”, będąc „lekarzem”, nie wypisywał sobie recept pro auctore?

Cóż, domyślam się, że Jan podobnie jak ja, żeby mieć recepty na ryczałt, musi być pod opieką Poradni Diabetologicznej. Dla NFZ takie wizyty u diabetologa powinny być minimum co pół roku. Dzięki temu paski do glukometru, jak i badania, czy to hemoglobiny glikolowanej, czy to w Poradni Okulistycznej są refundowane.

Dlatego niestety kłamię, i mówię, że przyjmuję insulinę… Jest mi z tym okrutnie źle i nie mogę sobie z tym poradzić… Zmusiła mnie sytuacja… Jak powiedziałam, że nie przyjmuję insuliny, to pani diabetolog postawiła sprawę jasno: albo poddam się jej leczeniu (intensywna insulinoterapia i „zajadanie” niskich cukrów zbożami, węglowodanami), albo nie widzi sensu dalszej współpracy. Z tego powodu, zmieniłam poradnię diabetologiczną i zaczęłam kłamać…

Tylko ja wiem, ile czasu zajmuje mi odpowiadanie na maile. Tylko ja wiem, ile czasu zajmuje mi napisanie tekstu. Staram się odpowiadać zarówno na komentarze pod moimi wpisami oraz na maile jak najszybciej to możliwe. Robię to wszystko pro publico bono.

Do tego, żeby nie przyjmować insuliny zewnętrznej, nadal przestrzegam zasad (Dekalog eMMy: część I, II i III), planuję jedzenie, kupuję i przygotowuję posiłki na cały dzień. Tutaj nie ma mowy o żadnym odstępstwie.

Życie zawodowe, prywatne, hobby. Chodzenie po lekarzach ograniczyłam do totalnego minimum. A mimo to moja doba ma tylko 24 godziny.

Gdyby zależało mi na sławie i pieniądzach, od razu podałabym swoje prawdziwe imię i nazwisko. Robiłabym videoblogi itp.

Sławę, w moim przypadku widzę tak: zapraszają mnie do telewizji śniadaniowej, gdzie WSZYSCY profesorowie diabetologii udowadniają mi, że miałam złą diagnozę, albo że laboratorium się pomyliło. Zmuszają mnie do wykonywania tysiąca badań, biopsji itp itd, doprowadzając moje zdrowie psychiczne i fizyczne do ruiny, przy okazji odbierając mi bardzo dużo cennego czasu i prywatności niezbędnej do bardziej wartościowych dla mnie rzeczy.

Szkoda mi energii na taką walkę. Ja nikomu nie chcę nic wmówić, ani nikogo do niczego nie chcę przekonać. Opisuję swoją historię, ot i tyle.

Mam poczucie, że ci, co są gotowi, zapoznają się z moim podejściem do cukrzycy typu I, ocenią i zaakceptują lub odrzucą wedle swoich przekonań. Ci, którzy na nią nie są jeszcze gotowi, obrzucą mnie hejtem, a w najlepszym przypadku nie przeczytają moich wpisów.

Cholesterol LDL – kura znosząca złote jajka

Nie tak dawno Amerykańska organizacja zajmująca się promocją trujących lekarstw i działająca rzekomo na rzecz chorych (American Heart Association) opublikowała nowe zalecenia dotyczące norm cholesterolu i jego „leczenia” (polecam lekturę tego absurdalnego dokumentu).

Tętno

O tym, jak działa ta zbrodnicza organizacja pisałem już kilka lat temu. Od tamtego czasu brnie ona coraz dalej w zaprzeczanie nauce i jeszcze większym truciu pacjentów. Czytaj dalej Cholesterol LDL – kura znosząca złote jajka

Masturbacja i płatki śniadaniowe

Sezon ogórkowy w pełni, więc w mediach pojawiają się mniej lub bardziej sensacyjne wiadomości. Choć powyższy tytuł nie grzeszy inteligencją, opisana historia jest jak najbardziej prawdziwa. Płatki śniadaniowe powstały jako pokarm mający zapobiegać masturbacji.

Płatki śniadaniowe

Cofnijmy się do XVIII i XIX wieku. Zaczęły się wtedy mnożyć „naukowe” publikacje potępiające masturbację. Onanizm, według autorów, miał prowadzić do dziesiątek chorób i był postrzegany jako poważne zaburzenie psychiczne. Czytaj dalej Masturbacja i płatki śniadaniowe

Premenopauza – praktyczny poradnik dla każdej kobiety po 35 roku życia

Z pewną jakby nieśmiałością sięgnąłem po książkę o menopauzie – w końcu jestem facetem i jak już, to będę miał andropauzę. Mimo wszystko byłem bardzo zainteresowany, jakie żywienie poleca autorka kobietom wkraczającym w ten nowy okres życia.

Premenopauza

Autorka (dr Ann Louise Gittleman) rozpoczyna od opisu symptomów początku menopauzy oraz tego, jak je odróżnić od choćby zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Odpowiada też na pytanie „w jakim wieku mogę się spodziewać menopauzy„. Czytaj dalej Premenopauza – praktyczny poradnik dla każdej kobiety po 35 roku życia

Jedzenioholizm

Jedzenioholik. Anonimowy jedzenioholik (AJ). Żarłok. Mimo wszystko wolę określenie: kompulsywne objadanie. Rzadko to mówię. Co się dziwić, skoro mało kto wie, że mam cukrzycę, to jeszcze mniej osób dowie się, że miałam napady i nie potrafiłam przestać… jeść.

Pisałam o tym w ostatnim poście (Nazywam się eMMa i jestem jedzenioholiczką).

Nie wiedziałam, że na to choruję.

Hmm… a może nie chciałam tego zobaczyć? Cóż, najłatwiej oszukać samą siebie, czyż nie? Zwalałam to na brak motywacji.

Moja motywacja i ja

Jednak dużo łatwiej mi, kiedy zdiagnozowałam u siebie tę chorobę. Czytaj dalej Jedzenioholizm

Dieta paleo po polsku i styl życia dla dzieci i dorosłych