Nabiał – jeść czy nie jeść?

Według powtarzanych mitów i półprawd mleko jest bardzo zdrowe i chroni nasze kości przed osteoporozą. Nauka dawno jednak udowodniła, że korzyści ze spożywania nabiału są wątpliwe, a wysoko przetworzone serki i jogurty dostępne w sklepach ze zdrowiem nie mają wiele wspólnego. Nabiał – jeść czy nie jeść?

Krowy, Paleo SMAK

Na pewno możemy włożyć między bajki powtarzane wciąż historie o mleku i wapniu oraz mocnych kościach i zdrowych zębach, ba – nawet suplementy z wapniem nie mają żadnego wpływu na kości (najważniejszy dla kości jest kolagen, nie wapń). Źródłem przyswajalnego wapnia są dla nas jajka, warzywa, mięso, ryby i niektóre nasiona. Przemysłowy nabiał także nie ma żadnych z właściwości, które tak wychwalają reklamy telewizyjne, najczęściej jest pozbawiony zdrowego tłuszczu i witamin, a za to jest nafaszerowany cukrem i barwnikami.

Na początku warto wyjaśnić jedną rzecz – tłuszcz z nabiału jest bardzo zdrowy i wszystkie badania są jednoznaczne na ten temat. Czystym tłuszczem z nabiału jest masło klarowane i mogą je jeść praktycznie wszyscy. Problemy z nabiałem wynikają nie z tłuszczu, ale z pozostałych jego składników.

Historia naszego gatunku liczy co najmniej 500.000 lat, a mleko krowie i jego przetwory jemy dopiero od niecałych 10.000 lat, ale czy to samo z siebie oznacza, że nabiał szkodzi i nie powinniśmy go jeść?

Pij mleko, będziesz kaleką mleko szkodzi, nabiał szkodzi – zacznijmy od tego, dlaczego nie powinniśmy jeść nabiału:

  • mleko zawiera laktozę, a nietolerancję laktozy (w różnym stopniu) można stwierdzić nawet u 25% Europejczyków (i dużo większego procentu innych kultur). Nie trzeba mieć zespołu jelita drażliwego, żeby unikać laktozy, bo u wielu ludzi powoduje ona bolesne wzdęcia, zaparcia albo biegunki. Co ciekawe, surowe mleko, prosto od krowy zawiera enzymy pomagające nam poradzić sobie z laktozą. Problem jest z mlekiem pasteryzowanym i UHT, gdzie te enzymy są nieaktywne albo zniszczone.
  • 3/4 białka z mleka to kazeina, na którą niektórzy z nas są uczuleni. Poza drażnieniem jelita i wywoływaniem chorób autoimmunologicznych nadwrażliwość na kazeinę jest kojarzona z autyzmem i wieloma innymi schorzeniami (np. chorobą Leśniowskiego-Crohna) oraz idzie często w parze z nadwrażliwością na gluten i anemią.
  • mleko zawiera hormon wzrostu IGF-1, który jest bardzo przydatny u dzieci (i cieląt), ale u nastolatków ten hormon powoduje trądzik, a u dorosłych przyspiesza starzenie i może wspomagać rozwój raka.
  • mleko (w szczególności przemysłowe) zawiera także dużo estrogenów i innych żeńskich hormonów (dzięki nim krowy dają więcej mleka), których nadmiar poza przyczynianiem się do niepłodności i zespołu wielotorbielowatych (policystycznych) jajników może powodować raka kobiecych narządów.
  • choć mleko zawiera mało węglowodanów, to silnie stymuluje wydzielanie insuliny, co przyczynia się do nierównowagi hormonalnej, trądziku i innych zmian skórnych, otyłości, depresji, niektórych rodzajów raka i chorób układu krążenia, a także przyspiesza postępy cukrzycy.  Mleko zdecydowanie nie pomaga stracić na wadze, więc jeśli próbujesz schudnąć, to pewnie skorzystasz na chociaż tymczasowym ograniczeniu nabiału.
  • mleko przemysłowe pochodzi od krów karmionych wszystkim tym, czego krowy w naturze nie jedzą, jak np. soja, kukurydza, mączki rybne. Mleko od chorych, naszprycowanych hormonami i antybiotykami oraz fatalnie odżywionych krów (a tylko takie jest w sklepach) niewiele ma wspólnego z mlekiem od zdrowych krów jedzących trawę na wolnym powietrzu.
  • część nabiału zawiera penicylinę – wstrzykiwaną do wymion z powodu ich zapalenia występującego dość często przy mechanicznym dojeniu, a czasem krowy dostają nawet penicylinę cały czas, profilaktycznie. Penicylina jest najczęściej uczulającym lekiem, a jej głównym ukrytym źródłem są właśnie mleko, masło, sery, jogurty, a nawet lody robione z mleka w proszku. Zła reakcja organizmu na nabiał może być czasem wywołana uczuleniem na penicylinę a nie kazeinę. Polskie mleczarnie sprawdzają mleko pod kątem antybiotyków, ale nie całe mleko przechodzi przez mleczarnie, a w sklepach jest także nabiał z innych krajów.
  • mleko jest stosunkowo ubogie w składniki odżywcze (w porównaniu do mięsa, warzyw i owoców) oraz nie dostarcza nam niczego unikalnego. Wiele ludzkich kultur i społeczności w ogóle nie je mleka ani jego przetworów i nie ma żadnych problemów ze zdrowiem.
  • żaden dorosły ssak nie żywi się mlekiem, czy to oznacza, że natura popełniła błąd? Czy to może człowiek działa wbrew naturze pijąc mleko? I to mleko krowie, stworzone przez naturę dla cieląt, pod kątem ich budowy i potrzeb, różniące się dość znacznie od mleka ludzkiego?
  • osteoporoza występuje najczęściej w krajach, w których je się najwięcej nabiału.
Dieta paleo wyklucza zboża i w większości przypadków właśnie nabiał. Dlaczego? Czytaj więcej: Dieta paleo oraz Zboża szkodzą.

Jedzenie nabiału ma jednak określone korzyści:

  • w naszej kulturze dzieci rzadko kiedy piją mleko matki więcej niż rok (u naszych przodków trwało to nawet do 5 lat), więc przez pierwsze kilka lat naprawdę przydaje im się stymulujące wzrost działanie mleka i jego przetworów
  • tłuste mleko i niektóre jego przetwory są dobrym źródłem potrzebnych kwasów tłuszczowych i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E i K).
  • niepasteryzowane mleko, kefir, jogurty i niektóre sery zawierają bardzo korzystne dla nas probiotyki (bakterie), które nas chronią przed wieloma schorzeniami albo chociaż łagodzą ich objawy
  • mleko jest dość dobrym źródłem białek, a niektóre z nich są bardzo przydatne, np. glutation działa przeciwzapalnie, a cysteina chroni przed niektórymi rodzajami raka. Niestety większość białka w nabiale (~ 80%) to problematyczna kazeina.

Czy powinniśmy zatem pić mleko i jeść jego przetwory? W przypadku dzieci do 5-6 lat nie ma wątpliwości i poza szczególnymi przypadkami (jak autyzm czy alergie) mleko jest bardzo pożyteczne. Mleko matki, które jest najlepszym pożywieniem dla dziecka, zawiera niewielkie ilości kazeiny (i to innego typu, czytaj dalej), więc poza nielicznymi przypadkami ostrych alergii, czy chorób autoimmunologicznych, dobrze radzimy sobie z nią w małych ilościach. Mleko krowie ma jednak 10x więcej kazeiny niż ludzkie. Mało kazeiny zawiera masło, średnie jej ilości mają śmietana, jogurty i sery dojrzewające (np. camembert albo brie), bardzo dużo kazeiny mają mleko i zwykłe sery żółte.

Świat paleo jest podzielony w sprawie nabiału, niektórzy całkowicie unikają mleka i jego przetworów, inni jednak jedzą te tłustsze spośród nich. Wielu je masło, często w dużych ilościach, oraz śmietanę. Niektórzy, o ile są pewni, że nie mają uczuleń, jedzą też jogurty albo sery dojrzewające lub długo dojrzewające (np. parmezan, dziugas…). Produkty wysokokazeinowe (np. mleko, twarogi i młode sery żółte) są raczej unikane. Masło klarowane nie uczula i mieści się w diecie paleo.

Pamiętaj, że suplementacja wapnia na własną rękę nie jest wskazana i może czasem prowadzić do problemów zdrowotnych, zobacz więcej: Suplementy.

Uwaga – istnieje dużo typów kazeiny w mleku, z czego najpowszechniejsza jest beta-kazeina, która z kolei występuje w co najmniej 13 różnych formach – najczęstsze z nich to A1 i A2, które w różnych proporcjach występują w mleku krowim, zależnie od rasy krowy. Istnieją dowody (choć nie do końca jednoznaczne), że to właśnie kazeina A1 powoduje wiele problemów zdrowotnych, a A2 jest dla większości z nas bezpieczna.

Mleko kozie, owcze (i ludzkie) nie zawiera w ogóle kazeiny A1, więc nabiał kozi i owczy (ze 100% takiego mleka, a nie z mieszanek z krowim) może być rozwiązaniem dla niektórych nadwrażliwych na nabiał. Istnieją też specjalne rasy krów dające mleko bez kazeiny A1, ale takie mleko jest na razie niedostępne w Polsce. Czytaj więcej na ten temat: Kazeina A1 i A2.

Jak sprawdzić, czy nie jest się uczulonym albo nadwrażliwym na laktozę czy kazeinę? Najłatwiej całkowicie wyeliminować nabiał (jajka to nie nabiał) z diety na kilka tygodni, a potem wprowadzić go ponownie. Jeśli nie widzisz żadnej widocznej poprawy samopoczucia na początku, ani pogorszenia później, to prawdopodobnie nabiał ci nie szkodzi. W przypadku stwierdzenia nadwrażliwości możesz powtórzyć taki test, ale tylko dla masła i śmietany (żadnych serów i jogurtów), możesz spróbować także mleko kozie i jego przetwory, które są mniej uczulające.

Nie ma konkretnych objawów uczulenia na kazeinę, są one jednak bardzo podobne do wpływu glutenu na nasz organizm (nadwrażliwość na gluten i kazeinę najczęściej idą w parze). Najczęstsze objawy (lecz nie jedyne):

  • problemy skórne – zaczerwienienie, puchnięcie, trądzik, wysypki na tułowiu, pośladkach, plecach, udach
  • problemy z układem pokarmowym – wszelakie, od biegunek po zatwardzenia
  • zmęczenie, osłabienie, wahania nastroju, kiepska odporność
  • bóle głowy, stawów
Nabiał zaostrza przebieg chorób autoimmunologicznych, w tym zapalenia tarczycy Hashimoto. Jeśli cierpisz na chorobę autoimmunologiczną, musisz stosować specjalny sposób odżywiania się. Czytaj więcej: Zapalenie tarczycy Hashimoto oraz Protokół autoimmunologiczny.

Nabiał nabiałowi nierówny. Najlepsze dla nas są pełnotłuste i niespasteryzowane mleko i jego przetwory, w szczególności masło, śmietana, kefir, tłuste jogurty (np. greckie z zawartością tłuszczu 10%). Niestety większość jogurtów i serów na rynku pochodzi z pasteryzowanego mleka, albo co gorsza z mleka w proszku. Jeśli masz taką możliwość, to staraj się wybierać nabiał od krów z wypasu pastwiskowego, mleko krów dokarmianych zbożami zawiera zdecydowanie więcej niezdrowych kwasów tłuszczowych omega-6, niż mleko od krów pasących się na łąkach.

Czy nabiał jest paleo? Czy nabiał jest zdrowy? Krótka odpowiedź: dla wielu tak, ale tłusty, niepasteryzowany (i nie UHT) oraz z niewielką ilością kazeiny. Masło, śmietana i tłuste jogurty są bardzo zdrowe. Niektórzy jednak, jak ludzie z chorobami autoimmunologicznymi, wrażliwymi jelitami, nadwrażliwością na gluten albo uczuleni na określone składniki nabiału powinni go całkowicie unikać.

Podyskutuj o nabiale: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!

Na sam koniec drobne wyjaśnienie: pod pojęciem nabiał rozumiemy mleko ssaków i jego przetwory. Jajek nie zaliczamy do nabiału i jemy je bez ograniczeń. Margaryna z kolei i mleko sojowe są sztucznymi chemicznymi tworami i nie mają w ogóle miejsca w diecie paleo. Mleko kokosowe (i podobne) także nie zalicza się do nabiału, ale bywa stosowane w diecie paleo, często jako zamiennik zwykłego mleka albo śmietany.


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Co jedli nasi przodkowie? | Żywieniowe fakty i mity | Zboża szkodzą | Węglowodany tuczą a nie tłuszcz | Czy dieta paleo jest dietą odchudzającą? | Dieta paleo a płodność | Paleo dla dzieci? | Autyzm i zespół Aspergera | Styl życia paleo

99 myśli nt. „Nabiał – jeść czy nie jeść?”

  1. Tesciowie mają hodowlę kilkuset krów. Z tego co mówią to nie ma najmniejszej szansy żeby oddać do mleczarni mleko od krowy której podano antybiotyk. Odrazu cała partia odpada i koszt ponosi hodowca.

  2. Usłyszałam niedawno, że niektóre sery, np. gorgonzola, nie zawierają kazeiny i mogą je jeść nawet osoby z chorobami autoimmunologicznym, jednak nie znalazłam nigdzie żadnego potwierdzenia. Czy to prawda?

    1. Kazeina to jedno z białek mleka. Musiałabyś mieć ser, który w składzie miałby 0% białka. Nie znam takiego sera, bo sery to głównie właśnie tłuszcz i białko. Jak odejmiesz białko, to zostanie… masło? 🙂

  3. Pozostaje mi samobójstwo przez zagłodzenie. Ciągle mam poważny trądzik mimo 25lat, spuchniętą, zaczerwienioną twarz, , mam ochotę wyjść ze swojej skóry, bo mnie wręcz boli, a w okresie zimowym mam ochotę się zabić, bo skóra pęka mi i wręcz krwawi od mrozu i suchego, nagrzanego powietrza od kaloryferów… Do tego mam od ponad 10 lat problemy z łojotokowym zapaleniem owłosionej skóry głowy. Ciągle rany. Kiedyś miałem tak gęste włosy, że szczotka stawała w miejscu, nawet fryzjerzy tak mówili. Teraz włosy mocno przerzedzone… Już nawet nie mówię o depresji, alienacji i anhedonii, bo to osobny temat. Uwielbiam nabiał, jem prawie codziennie owsiankę na mleku, twarogi z miodem i ser żółty. Pozostaną mi tylko jajka, bo mięso staram się jeść jak najrzadziej i to najwyżej na obiad. Albo kupię sobie blender i będę miksował różne warzywa i owoce. EHH

    1. do endokrynologa i zbadaj poziom hormonów coś masz poprzekraczane. Zbadaj nerki nadnercza.

    2. Hej,

      Nie jestem lekarzem, ale sobie pomogłem. Miałem podobne problemy przez wiele lat. Obecnie, większość z tych problemów to dla mnie przeszłość. Masz może też problem z alergiami?

      Zbadaj sobie poziom wit. D3. Jeżeli masz deficyt to bierz z K2 ok. 80UI/kg ciała dziennie. Do tego wit. A+E+C+wapń+magnez ze zrównoważonej diety (np. orzechy – sprawdź czy nie masz uczulenia). Stosuj suplementy tylko w ostateczności.

      Do tego: całkowicie zrezygnuj z ziaren w diecie, np. w pieczywie, a jeżeli nie jesteś w stanie żyć bez pieczywa to jedz tylko z naturalnego zakwasu (zapomnij o bułeczkach i drożdżówkach). Ziarna są szkodliwe i choć pomagają w zaparciach to osłabiają wchłanianie niektórych ważnych składników pokarmowych np. żelaza.

      Wprowadź do diety dużo roślinnego omega-3, np. z oleju lnianego. Poszukaj info nt. diety dr Budwig.

      Jeżeli masz to samo co ja to powyższe nie zaszkodzi a powinno pomóc. Nie oczekuj zmian natychmiast. Odnowa może potrwać 1-2 lata, więc nie poddawaj się, jeżeli początkowo nie będzie dużej poprawy. Potrzeba cierpliwości. Powodzenia.

    3. jakie mleko pijesz? jak ze sklepu to kaplica postaraj się jeść i pić na surowo wszystko murowany efekt pozytywny

    4. Renegacie do niedawna też męczyła się jak Ty. Od liceum dreczyly mnie problemy skórne i trądzik. Dreczyly mnie anrybiotykami i sterydami. W końcu zrobiłam testy alergiczne z krwi. I co się okazało ? Nadwrażliwość na kazeine, gluten, białko jaja, ziemniaki. ZALAMKA. Ale dosłownie po 3 dniach odstawienia tych produktów dosłownie cud- ręce z pękających do krwi,napuchnietych i czerwonych zrobiły się jasne, cera to samo !
      Powodzenia.

  4. Pisanie, że mleko może zawierać penicylinę jak dla mnie wyklucza wiarygodność tego artykułu, ponieważ oddanie mleka do mleczarni z antybiotykiem jest przestępstwem. Równie dobrze można napisać, że kucharz może być niebezpiecznym człowiekiem, ponieważ ma nóż i może się zdarzyć, że nim zaatakuje.

    1. To prawda Jestem laborantka w laboratorium fizyko-chemicznym Pracuje w mleczarni Jeżeli test wykaże mi że w danej cysternie ktora przyjezdza od rolnika mleko zawiera antybiotyki, to taka cysterna nie ma prawa być rozładowania -Idzie do utylizacji! a rolnik ponosi za to koszty Tak wiec rolnikom nie oplaca sie oddawac niepewnego mleka do mleczarni Nasze mleko jest pewne bo ja się pod tym podpisuje!

      1. Zgadza się, ale nie każdy produkt mleczny do kupienia pochodzi z mleczarni, prawda? Poza tym mamy w sklepach nabiał z innych krajów, które niekoniecznie muszą sprawdzać mleko.

      2. pierdu, pierdu kochana .. a afera z kurczakami nafaszerowanymi antybiotykami ? to już normalne ,że hodowcy podają antybiotyki zwierzętom i ptakom aby nie chorowały i nie padały , wszystko po to aby nie było strat a ludzie ..co tam ludzie, wszystko zjedzą..

    2. tak jak antybiotyki w mięsie ..przecież jest badane !!! to dlaczego wycofywano niedawno już gotowe wyroby z rynku , z marketów ? bo jedna świnia miała antybiotyk ? ale kiedy go wykryto ? dlaczego larum podniosło się już po wprowadzeniu gotowych wyrobów -wędliny – do sprzedaży ?
      Dlatego tak samo może być z mlekiem, dopóki nie natrafi się na jedna próbkę to jest ok… nie wierzę ,że każda bańka odebranego mleka jest codziennie badana ..w końcu nie trwa to 5 minut a mleko szybko jest przetwarzane i mieszane z innymi dostarczonymi od różnych dostawców …
      Cała afera była niedawno z kurczakami ,cały czas szprycowane są antybiotykami aby hodowcy nie mieli strat .. . szybko, szybko i do sprzedaży a my takie konsumujemy ..co z tego ,że kotoś podniesie larum ,i tak zaraz ucichnie

  5. witam, mam pytanko, duzo ćwiczę i potrzebuje dużo białka, do tej pory spozywalem dużo nabiału, jednak przestraszyłem się gdy dowiedziałem sie, że podwyższa on poziom homocysteiny oraz wapn zatyka naczynia. Mam ojca, ktory ma strasznie zatkane naczynia krwionośne, jest po bajpasach, jest chudy, je normalnie. Geny mam jego i nie chce skonczyc jak on. Czy zrezygnowac calkowicie z nabiału? Pozdrawiam

    1. Problemy z układem krwionośnym są głównie z trójglicerydów, których nadmiar jest dzięki jedzeniu węglowodanów. Zobacz:
      http://paleosmak.pl/trojglicerydy
      Jak nie chcesz mieć problemów z naczyniami krwionośnymi, to wyrzuć całkowicie zboża z jadłospisu, nie przesadzaj z węglowodanami i pij rosół.
      Nabiał nie ma zbyt wiele do tego, jednakże dorośli raczej nie powinni go wiele jeść, a jak już to ten najtłustszy – nabiał, sery >50-60%, tłuste jogurty itp – oczywiście o ile dobrze tolerują.
      Związek pomiędzy nabiałem a homocysteiną nie jest zbyt jasny, najprawdopodobniej reagujesz podwyższonym poziomem homocysteiny na nabiał, gdy go niezbyt dobrze tolerujesz.
      O białku bcaa nie czytałem nic, ale suplementy białka zacznę rozważać, jak skończę 60 lat 🙂 Na razie tylko mięso.

    2. Wysoki poziom homocysteiny (nie powinien przekraczać 12) to brak witaminy B12, najlepiej przyjmować taką z biotyną i kwasem foliowym.

    3. A może Spirulina zamiast nabiału? Co o tym myślicie? Też chce ćwiczyć i wyczytałm, że Spirulina ma dużo bardzo dobrze przyswajalnego białka.
      Jeśli tak, to ile jej wsypywać np. do świeżo wyciskanego soku?

    1. Laktoza to cukier, kazeina to białko. Produkty bez laktozy, jak sama nazwa wskazuje, są bez laktozy, ale jak wszystkie produkty mleczne mają kazeinę.

  6. Najlepszy argument: „żaden dorosły ssak nie żywi się mlekiem”. Czy człowiek działa wbrew naturze? Powiem więcej poza człowiekiem żaden inny ssak nie podciera tyłka po wypróżnieniu. Czy każdy z was działa przeciw naturze?

    1. Mowa o żywieniu, a nie o zachowaniach kulturowych czy społecznych. W tym sensie żaden inny ssak nie używa internetu ani elektryczności, prawda?

  7. A jak wygląda sprawa z serem mascarpone? Jest to ser(serek?) bardzo tłusty, według informacji z opakowania 40g to tłuszcz, węgli i białka mało odpowiednio 5,1g i 3,5g.

    Z tego co znalazłem na anglojęzycznych stronach, wydaję się być ok.

    1. No to jest ser 🙂 Białka mało, ale wiesz – osobie z problemami autoimmunologicznymi, to i 0,1 g zaszkodzi.

  8. Czy coś ze mną nie w porządku? Lubię sery pleśniowe,żółte i nic mi się po ich spożyciu nie dzieje.

  9. Książkę Lutza bez problemu zakupi Pani na Allegro lub wypożyczy w bibliotece. W sumie streszcza się ona do przesłania, żeby jeść niskoprzetworzone jedzenie i nie więcej niż 72 gramy węglowodanów na dobę. Jeśli mąż przeszedł leczenie onkologiczne czyli chemię lub radioterapię, ma bezpowrotnie zniszczony system immunologiczny i wszelkie naturalne metody będą słabo działały. Skupić należałoby się na wydaleniu toksyn (chemii lub promieniowania) z organizmu poprzez oczyszczanie np metodą Ashkara czy innymi. Jakość żywienia podniesie jakość jego życia, mowie to na podstawie swoich doświadczeń z mama chora na nowotwór (była na diecie optymalnej). Ale z perspektywy uważam, że najwazniejsze jest bycie z mężem i radość życia, jest to ważniejsze niż dieta i inne zabiegi. Jeżeli mąż nie akceptuje tych ograniczeniczen, lepiej jest pozwolic mu jeść co chce i czerpać radość z życia z bycia z bliskimi. Żeby nie było tak, że dieta i związany z nią rygor uniemożliwi normalne życie.

  10. Masz rację Grzegorzu. Ale, znów jest jakieś ale 🙂
    Pisze się wiele, że są problemy u ludzi jeśli chodzi o prawidłowy poziom kwasu w żołądku. Pisze się, że obecnie dzieci rodzą się z niedokwaszonymi żołądkami. Czym człowiek jest starszy, tym ma wyższy poziom PH żołądka.
    Mój mąż 7 lat temu przeszedł leczenie onkologiczne z powodu raka prostaty. Miał wówczas 52 lata. Od tej chwili szukam wyjścia. Szukam go, bo szybko zrozumiałam, że leczenie raka to działanie tylko na objawy, a nie na przyczynę choroby.
    Nabiał, cukier, białą mąkę, biały ryż wykluczyłam już ponad 6 lat temu. Pozostałam przy jajkach i maśle. Nadal boję się podać na talerzu mięso, bo mam świadomość co ludzie robią ze zwierzętami (antybiotyki, hormony wzrostu, karma ze zbóż modyfikowanych genetycznie).
    Zboża wykluczyłam z diety dwa miesiące temu. Widzę, że obniżyłam u męża glukozę i insulinę.
    Bardzo chciałabym przeczytać książkę Lutza :”Życie bez pieczywa”, ale niestety nigdzie nie mogę jej kupić.
    Ciepło pozdrawiam
    Ewa

  11. Artykuł nie bierze pod uwagę, że mięso od krów może podbijać IGF-1 (a tym samym napędzać niektóre nowotwory do wzrostu).

        1. No tak, najwięcej IGF-1 jest w mleku, w mięsie może trochę też, ale raczej od samic, a w rasach mięsnych jest raczej pół na pół samic i samców.
          Zacząłem czytać więcej na ten temat i znalazłem takie coś:
          „In human body, IGF-1 is produced naturally and present in saliva, biliary fluid, pancreatic juice, secretions from intestinal mucosa, liver and extrahepatic tissues. Firstly, the amount of IGF-1 consumed daily from milk products is minute compared to natural endogenous production in Human body. Secondly, IGF-1 cannot be absorbed through stomach or intestine (won’t be able to escape proteolysis during intestinal passage) and even if small amounts were absorbed by the intestine and passed to circulation, it will contribute less than 0.06% of total daily IGF-1 production.”
          Na tej podstawie, o ile regularne spożywanie mleka i nabiały przy za niskiej kwasocie żołądka może rzeczywiście dostarczać istotnych ilości IGF-1, to z mięsa, szczególnie przy kwaśnym żołądku, te ilości są znikome.

  12. Pani ALU, to na co jest Pani uczulona może dowiedzieć się tylko Pani sama na drodze żmudnej i długotrwałej obserwacji, ni4kt tego za Panią nie zrobi. Trzeba odstawić wszystkie potencjalne alergeny to jest przejść na dietę eliminacyjna i stopniowo wprowadzać po jednym produkcie i obserwować. Należy nadmienić, że wiele objawów może wynikać wcale nie z nietolerancji a na przykład nieszczelności w nabłonku wyscielajacym jelita, kamieni kalowych, żółciowych, zanieczyszczonej wątroby,nerek a wreszcie z powodu pasożytów. Dlatego w pierwszej kolejności należy pozbyć się nieproszonych gości, oczyścić wątrobę inerki oraz wygoic jelita i przywrócić prawidłowa mikroflore jelit. A potem zabrać się za alergie i nietolerancję.

  13. Grzegorz, nabiał nie wypływa ponoć korzystnie na drogi oddechowe. Sama od kilku lat mam duże problemy z zatokami: zawsze zatkany nos (mam silne uczulenie na kurz), a w trakcie przeziębienia silne boóle zatok. Od laryngologa dostałam sprej, który bardzo mi pomaga, ale którego wiecznie używać nie mogę, a przede wszystkim nie chcę. Alternatywa to operacja, która może pomóc. Zastanawiam się nad opcja odstawienia nabiału. Czy myślisz, że ma to jakiś sens? Nabiału spożywam bardzo mało: trochę mleka do kawy (raz dziennie), twarde sery (naturalnie bez laktozy) i czasem jogurt naturalny. Wiem, ze odstawienie nabiału to tak czy siak dobry pomysł, ale przede wszystkim szkoda mi tego mleka w kawie które tak lubię ☹ Ale jeśli to miałoby mi pomoc i oznaczać, że mogę normalnie oddychać to wchodzę w to ☺ Jak myślisz, czy nabiał rzeczywiście może powodować takie problemy? No i na co najmniej ile go odstawić, żeby można było wyciągać jakieś wnioski? Dziękuję! Ala

    1. Problemy z zatokami mogą być spowodowane alergiami pokarmowymi (albo nieszczelnymi jelitami). Najpierw zrezygnuj raczej ze zbóż. Gluten częściej i silniej uczula niż kazeina (z reguły). Jeśli nie jesz żadnych zbóż, to rzeczywiście możesz dla testu zrezygnować z całego nabiału (jajka to nie nabiał). Wydaję mi się, że miesiąc wystarczy, żeby zobaczyć, czy zatoki się polepszają, czy nie. Do kawy możesz dodawać olej kokosowy i masło klarowane – bardzo smaczne jest.
      Jak po rezygnacji z całego nabiału jest lepiej, to możesz spróbować wdrożyć nabiał owczy/kozi (bez domieszek krowy) i zobaczyć, jak na to reagujesz.
      Pomyśl jednak o jakimś holistycznym lekarzu, bo problem może być skomplikowany, szczególnie jeśli takie proste domowe testy nic nie dadzą.

      1. Dziekuje! Dzisiaj zaczynam 30 dniowy test: zero nabialu i zboz. Dobry pretekst, aby wreszcie sprobowac paleo 🙂 Zamelduje sie za miesiac, mam nadzieje z odetkanym nosem 🙂

        1. Odstawiając nabiał prosze pomyśleć o dobrych źródłach przyswajalnego wapnia w diecie. Zapotrzebowanie wynosi 800 mg na dobę. Inaczej skończy się to próchnicą zębów . Zatkane zatoki świadczą przede wszystkim o zanieczyszczeniu organizmu. Po prostu w zatokach organizm urządził sobie magazyn toksyn. Polecam płukanie nosa i zatok w celu oczyszczenia zatok, można sobie obejrzeć w YouTube filmy instruktazowe a także długotrwałą kurację ssania oleju slonecznikowego. Głodówka też powinna być skuteczna.

          1. Witaj
            od wielu lat nie jem w ogóle nabiału. Poza tym nic nie zmieniłam w diecie, zęby się nie sypią. W badaniach poziom wapnia i magnezu w normie. Czytałam, że organizm ludzki więcej wapnia zużywa na trawienie wapnia z mleka niż go uzyskuje. A więc powodzenia.
            p.s. Mój 4 letni syn nie dostał nigdy mleka krowiego, rośnie nie choruje, jest pełen energii wszystkie wyniki w normie.

  14. witam,
    mam pytanie, odstawilam nabiał [ poza odzywka bialkowa] na rok, zauwazylam tylko ,że zeszła m woda z organizmu, teraz od kilku tygodni jem codziennie twarożek i nie widzę [procz troszkę opuchniętej -zaokraglonej-buzi] nic innego co negatywnie moglo by wplywnąć na moje samopoczucie.Czy mogę w takim razie byc tą szczęściarą, której nabiał nie szkodzi ? 🙂

    1. Problem z nabiałem polega właśnie na jego białku – kazeinie. Jeśli jadłaś cały czas odżywkę białkową z mleka, to tak naprawdę jadłaś cały czas nabiał. Ale jeśli nie jadłaś w ogóle nabiału, a teraz nie widzisz żadnych negatywnych objawów, to najprawdopodobniej możesz go bez problemu jeść na zdrowie 🙂

      1. jadłam różne odżywki białkowe, wpi , wpc i kazeine też.zawsze sobie wmawiałam,że to nie nabiał 😀 teraz widzę, że tak naprawdę to wcale go nie odrzuciłam!mimo to,jednak wolę „prawidzy” twaróg w kostce niż proszek 🙂 bardzo dziękuję za odpowiedz!

  15. Pani Marzeno, otyłość najczęściej spowodowana jest po prostu obżarstwem mówiąc wprost. Przypadki chorobowe to ułamki procenta. Każdy kto ograniczy ilość spożywanych pokarmów w szczególności mąki i cukru schudnie, tylko nie może sam siebie oszukiwać.

    1. Też tak myślałam do momentu aż moja tarczyca nie postanowiła zrobić mi psikusa i przestała prawidłowo funkcjonować. Czasami sama dieta po prostu nie wystarczy.

      1. Dieta wystarczy zawsze.
        Tylko nie zawsze wiadomo, co trzeba wykluczyć, bo nie ma specjalistów, którzy by nam pomagali w rozpoznaniu tych produktów…
        Badania są „za drogie”. Tak, jakby potem leczenie nie było droższe :/

    2. Jednak ten procent to wciąż dość sporo ludzi.
      Należę akurat do tego procenta, od wielu lat. Zanim znalazłam lekarza, który zdiagnozował chorobę tarczycy i zaczął ją leczyć, upłynęło również wiele lat.
      Mam dość już (że nie powiem gorzej) wszystkich, którzy twierdzą, że otyłość spowodowana jest obżarstwem, a jeśli któryś grubas ma inaczej, to powinien to udowodnić, a najlepiej nosić ze sobą wszystkie wyniki badań oraz papierek od lekarza potwierdzający związek otyłości pacjenta z chorobami. Oczywiście papierki na czole, żeby wiadomo było, że się jest chorym.
      Z moich obserwacji wynika, że jest wprost przeciwnie.
      Bardzo mało osób jest otyłych dlatego, że się obżera.
      W znakomitej większości ludzie są otyli dlatego, że są chorzy lub… niedożywieni (czyli chorzy na biedę).
      Znakomita większość ludzi szczupłych i chudych obżera się chipsami, je słodycze, nie uprawia specjalnie wiele sportów – a jednak są szczupli lub chudzi. Dlaczego? Bo są ZDROWI i ich organizmom to wszystko nie szkodzi!
      Natomiast osobie chorej ten sam sposób życia na pewno zaszkodzi i będzie tyła.
      22 lata ciężkiej walki kosztowało mnie dojście do wagi około normalnego BMI, przypłaciłam to całkowicie zdewastowaną skórą na brzuchu, po drodze przechodząc rozwód, depresję, załamanie nerwowe i parę jeszcze przykrych rzeczy.
      I wie Pani co, Pani Renato? Nie żałuję ani dnia, bo poznałam w tym czasie mnóstwo ludzi, miałam możliwość przyjrzenia się problemowi od środka, rozmawiając z tymi ludźmi, wiele czytając, i poznając mechanizmy powstawania m.in. również otyłości. Pogłębiając swoją wiedzę o zdrowiu i zasadach działania ludzkiego ciała.
      Owszem – poznałam również (niewielu!) ludzi obżerających się, co powodowało otyłość. Ale ci ludzie dla odmiany byli uzależnieni od cukru. Czy wie Pani o tym, że uzależnienie od cukru jest podobnie silne, jak to od heroiny? Czy wie Pani, że nie ma ośrodków leczących ludzi od tego uzależnienia i są oni pozostawieni sami sobie?
      Są ośrodki leczące narkomanów, alkoholików, nawet seksoholików, ale nie cukroholików.
      Tylko ludzie całkowicie pozbawieni współczucia dla innych nazwą narkomana ćpunem, alkoholika menelem, a cukroholika obżartuchem.
      Mam to szczęście w życiu, że się raczej nie uzależniam. Ale nie jest to wcale moja zasługa – taka się po prostu urodziłam. Moja ukochana czekolada, którą kupiłam w lipcu zeszłego roku, czeka w lodówce (bez kilku kostek) na kolejną chwilę, kiedy będę miała znowu ochotę sobie jedną kostkę zjeść.
      Nie wpadłabym jednak na to, żeby komuś powiedzieć, że się OBŻERA słodyczami, tak samo, jak nie powiedziałabym alkoholikowi, że chleje.
      Obojgu powiem, że to przykre, że są uzależnieni od cukru czy alkoholu i że one nimi rządzą, a nie na odwrót. I że wiem, że wyjście z tego stanu jest nieprawdopodobnie trudne, ale możliwe, jeśli będą mieli motywację.
      Życzę Pani nadal cudownego samozadowolenia i pewności, co do powodów otyłości tych… wstrętnych i obrzydliwych obżartuchów.

      1. Ludzie mają tendencję do posiadania wiedzy na tematy, o których nie wiedzą kompletnie nic, a to lepiej od samych zainteresowanych – dopóki czegoś nie zaznają na własnej skórze.
        A wystarczy, żeby każdy z takich odważył się na, jak pani Maria zauważyła, odwyk od cukru, żeby poznali, co to jest choćby powalający ból głowy, która cukru chce bądź obsesyjne myśli, o jakie by się człowiek nie podejrzewał.

      2. Doskonały komentarz. Chylę czoła. Mam przyjaciela alkoholika, który przestał pić. Kiedyś powiedział, że zawdzięcza to mnie. Oczywiście zawdzięcza to sobie. O ile miałam w tym swój udział, to nie dzięki wyzywaniu go od pijaków. Na pewno to by mu nie pomogło.

        Ja borykam się z otyłością i nigdy nie dodało mi siły poniżanie. Za to u mojej przyjaciółki kiedy u niej jestem, nigdy nie ma słodyczy, nigdy nie ma namawiania „a może pójdziemy do maka na hamburgera”. W ogóle nie ma namawiania do jedzenia. Żeby pomóc czasem nie trzeba wiele. Żeby zaszkodzić czasem wystarczy jedno zdanie.

        Autorce zdania o obżarstwie sugeruję, żeby zrewidowała swoją motywację do pisania takich uwag. Czy rzeczywiście chciała dobrze, czy może miała zamiar podreperować ego.

  16. Może nie codziennie ale tak 3-4 razy w tygodniu. Konkretnie chodzi mi o kakao z mleka kokosowego o składzie 85% kokosa+woda z dodatkiem kakao i odrobiną ksylitolu.
    Dziękuję za odpowiedz. 🙂

  17. Pani Renato proszę nie uogólniać przyczyn otyłości. Często jest ona przyczyną stanów chorobowych a nie jak to Pani nazwała przekarmienia czy tez lenistwa.

    Panie Grzegorzu mam pytanie odnośnie mleka kokosowego, czy przy paleo można je spożywać w ilości np. szklankę dziennie?

    1. Jeśli jest to prawdziwe pełnotłuste mleko kokosowe, a nie jakiś chemiczny napój o smaku kokosa, to powinno być całkiem zdrowe. Jednak nie uważam, by spożywanie jakiegokolwiek pokarmu każdego dnia było rozsądne. Od wszystkiego warto robić czasem przerwy.

  18. Jeśli nawet polipeptyd jak IGF-1 skę nie strawi pod wpływem kwasu żołądkowego, to zwyczajnie nie będzie w stanie zostać wchłonięty w jelicie cienkim, gdyż składa się on z wielu aminokwasów, a wchłaniane są cząsteczki składające się po strawieniu od 1 do (rzadko) 5-6 aminokwasów.
    Nie bez powodu u osób z niedoborem produkcji endogennej tego hormonu, podaje się go podskórnie a nie doustnie, podobnie jak inne białkowe hormony (insulina, hGH – hormon wzrostu)

    1. Wiele źródeł podaje, że IGF-1 nie poddaje się łatwo trawieniu, np. tu: http://www.2000biz.com/brianz/dont_drink_milk_07.html podają:
      „Contrary to industry and FDA propaganda, IGF-1 is not destroyed by pasteurization. Even according to two FDA scientists, pasteurization substantially increases IGF-1 levels in milk. Nor is IGF-1 in milk or dairy products destroyed by digestion. Moreover, the FDA acknowledges that IGF-1 is readily absorbed cross the intestinal wall: this was previously admitted by Monsanto in 1987, and further confirmation comes from leading scientists from Britain. Additionally, recent research indicates that IGF-1 can be absorbed into the bloodstream, where it can affect other hormones.”

  19. ”mleko zawiera hormon wzrostu IGF-1, który jest bardzo przydatny u dzieci (i cieląt), ale u nastolatków ten hormon powoduje trądzik, a u dorosłych przyspiesza starzenie i może wspomagać rozwój raka.”

    Wszystko fajnie, ale IGF-1 w pożywieniu nijak się ma do tego we krwi.
    Jako, że jest to białko to jego struktura jest niszczona i rozkładana na pojedyńcze aminokwasy w przewodzie pokarmowym, tak samo, jak np. mięso.

    Więc ten argument jest zupełnie bezsensowny.

    1. Zakładasz, że wszyscy mają doskonałą kwasowość żołądka i dobrze trawią białka. To skąd takie powszechne występowanie zgagi, refluksu itp?

      1. Wszystkie kobiety w moim rodzie mają marną kwasowość żołądka i słabo trawią m.in. białka. Słabo też trawimy wiele warzyw, szczególnie tych wysoko błonnikowych i stąd moje wielokrotne, jak na razie nieudane próby przejścia na dietę paleo.
        Czy znasz może, Grzegorzu, skuteczne sprawdzone metody poprawy produkcji kwasy solnego i pepsyny przez śluzówkę żołądka?
        Chętnie poczytam.

  20. Na Pani miejscu przeszłabym na dietę eliminacyjną a potem stopniowo wprowadzałabym określone produkty, ale gdyby zabrakło Pani wytrwałości, proszę spróbować wersji minimum to jest odstawić cukier i mąkę.

  21. Jeżeli pijesz mleko odkąd pamiętasz, to prawdopodobnie nie straciłaś enzymu pozwalającego trawić mleko. Jeżeli się martwisz, czy mleko Ci szkodzi, można zrobić sobie badania na tolerancję mleka. A może szkodzić nawet jesli pijesz je całe życie. Dotyczy to każdej diety a nie tylko paleo, trzeba bezwzględnie odstawić wszystko, co nam szkodzi. Notabene dieta to jest sposób życia a nie chwilowa zmiana po to by wrócić do starych niezdrowych nawyków (z języka starogreckiego slowo δίαιτα diaita oznacza „styl życia”). Tak więc zmiana sposobu żywienia żeby schudnąć jest błędem. Przede wszystkim trzeba zmienić styl odżywiania na stałe, na taki, który jest najlepszy dla Ciebie, schudnięcie bedzie efektem ubocznym. Otyłość, przykro mi powiedzieć, jest wyłącznie sprawą przekarmienia, to jest braku silnej woli. Ponieważ można schudnąć jedząc wszystko, lecz trzymając się starej zasady żm czyli żryj mniej i nie ma co tu zwalać odpowiedzialności na piramidę żywienia, choć fakt faktem jest ona niezdrowa. A więc wziąć odpowiedzialność za własne zdrowie we własne ręce a nie oddawać je dietetykom i lekarzom. Powinnaś schudnąć, nawet bez zmiany diety odstawiając całkowicie białą mąkę i cukier w każdej postaci. To jest pieczywo, kluski, pizze, pierogi, ciastka oraz slodycze i napoje słodzone oraz wszystkie soki.

    1. Ja nie jestem osobą otyłą, a paleo dietą interesuję się faktycznie może przez to, że chciałam schudnąć jakieś 5 kg i trafiłam na informację o tej diecie. Ale zamierzam ją stosować, tak jak Pani powiedziała, jako styl życia, ze względu na jej zdrowotne aspekty i w tym momencie nawet gdyby ta dieta nie zapewniała schudnięcia przeszłabym na nią (mam nadzieję pozbyć się w ten sposób alergii oraz ciągłego uczucia zmęczenia). Po za tym to nie do końca tak, że osoby otyłe są otyłe TYLKO dlatego, że są leniwe i nie mają silnej woli 😉 właściwie to żywność, która jest obecnie produkowana na masową skalę jest tak zrobiona, żeby uzależniać, miesza hormony i takiej osobie jest bardzo ciężko wyjść z tego stanu, bo zwyczajnie ma trochę pomieszane w głowie (np. jedzenie słodkiego to nagroda, nawyk, a mocno zakorzenione nawyki ciężko jest porzucić). Dlatego nie sądzę, aby nazywanie osób otyłych leniuchami było do końca słuszne 🙂 raczej są mocno zmanipulowani

      1. Zgadzam się, że otyłość wynika z uzależnienia od sieciowego jedzenia a także z kompulsywnego przekazania się. Mówiąc o silnej woli mam na myśli to proszę odstawić tylko pszenicę i cukier a zobaczy Pani jak szybko waga spadnie.
        Bez żadnych filozofii.

        1. Źle się wyraziłam w pierwszym komentarzu. Ja nie chcę przejść na paleo tylko po to żeby schudnąć, ja po prostu trafiłam na informację o tej diecie dzięki temu, że chciałam troszkę zrzucić, ALE w tym momencie nie zależy mi na tym tak bardzo. W tym momencie zależy mi na zdrowotnych korzyściach i stąd moje pytanie o mleko, czy aby na pewno jest złe. I naprawdę, nie odżywiałam się nigdy niezdrowo: ograniczam cukier od dłuższego czasu; mleko, jaja i mięso naturalne, chleb domowy na zakwasie itp. Ale fakt faktem, że w każdym posiłku główne skrzypce grają węgle i spożywam dużo nabiału. Stąd moje stwierdzenie że piramida nie działa na odchudzanie, ale możliwe również, że jest przyczyną innych rzeczy, jak problemy ze snem, cerą, tylko już tego nie pisałam, bo nie chciałam już tak uszczegóławiać 🙂 postanowiłam, że muszę sprawdzić na sobie jak reaguję na nabiał i na parę tygodni z niego zrezygnować, a potem znów do niego wrócić i przyjrzeć się skutkom 🙂

    2. Jest bardzo wiele chorób powodujących otyłość. Sama jestem przykładem, np. zjedzenie przeze mnie 1 banana powoduje w ciągu tygodnia przyrost wagi na poziomie 3-4 kg. Przy niektórych chorobach tyje się niemal „z powietrza” i to nie jest efekt słabej woli, lenistwa czy złych nawyków żywieniowych.
      Sama jestem osobą bardzo szczupłą ale kosztem wykluczenia z diety wielu rzeczy, po których tyję w oczach. Dodatkowo każdy dobry dietetyk powie pani, że jedzenie czego się chce i bycie osobą szczupłą to bzdura. jasne, w wieku lat 20 może się to sprawdzić, ale u 40sto letniej osoby nigdy nie zda egzaminu, bo nie tylko kcal są ważne. Dużo istotniejszy jest wpływ poszczególnych pokarmów na organizm.

      1. No nie proszę Pani, nie jest możliwego żeby zjedzenie banana spowodowało przyrost wagi 4 kg. Zareczam, że odstawienie mąki i cukru spowoduje spadek wagi u każdego. Zwłaszcza odstawienie pszenicy. Ja osobiście nie znam w swoim otoczeniu żadnej osoby, która tyje z powietrza,a, ale sporo, które tak się tłumacza, jedzac jednocześnie z upodobaniem góry pieczywa, pizzę i ciasta.

        1. A skoro potrzebuje Pani tak mało jeść to należy się z tego tylko cieszyć, znaczy ma Pani organizm ekonomiczny;-)
          Ostatnio czytałam że normy kaloryczne są grubo przesadzone, że tak naprawdę powinniśmy ograniczyć ilość spożywanego pożywienia 2-3 krotnie. Szczególnie widać to na przykładzie diet niskoweglowodanowych, dostarczają one wysokoskoncentrowane składniki odżywcze w związku z tym ilość i objętość posiłków znacząco się zmniejsza w porównaniu do paszy węglowodanowej. Pojemność żołądka to zaledwie to co mieści się w dwóch dłoniach. 2 posiłki dziennie wystarczy. Przy zdrowym organizmie i wysokiej jakości pożywienia wystarczy 30 gram białka na dobę.

          1. To, że Pani nie zna takiego przypadku nie znaczy, że to nie jest możliwe 🙂 Proszę poczytać o insulinooporności. Przy tej chorobie nawet niewielka ilość cukrów potrafi i na tydzień podnieść insulinę do poziomu, który blokuje wydzielanie się glukagonu. W efekcie każdy spożyty w tym czasie posiłek jest odkładany w postaci tkanki tłuszczowej.
            Oczywiste jest, że odstawienie cukru i mąki spowoduje spadek wagi u każdego. Sama jestem na diecie ketogenicznej, nie spożywam żadnych węglowodanów poza warzywami bezskrobiowymi i bezcukrowym. I proszę sobie wyobrazić, że jeden banan potrafi spowodować taki przyrost wagi (tkanka tłuszczowa i zatrzymana woda).
            Tak więc jeśli ktoś nie wie o chorobie i je – wydawałoby się – prawidłowo, może tyć z przysłowiowego powietrza. To samo dotyczy osób z niedoczynnością tarczycy. Przy niewykrytej chorobie nawet prawidłowa dieta może dać nadwagę.

          2. Nie powiedziałabym, że potrzebuję mało jeść. Spożywam ok 2200-2500kcal dziennie, więc to raczej dużo jak na osobę z wagą 50kg 🙂 I moje doświadczenia są wręcz odwrotne, przy odstawieniu węglowodanów kaloryczność posiłków musi silnie wzrosnąć, by nie powodować nadmiernego spalania tkanki tłuszczowej.

        2. To, że Pani nie zna takiego przypadku nie znaczy, że to nie jest możliwe 🙂 Proszę poczytać o insulinooporności. Przy tej chorobie nawet niewielka ilość cukrów potrafi i na tydzień podnieść insulinę do poziomu, który blokuje wydzielanie się glukagonu. W efekcie każdy spożyty w tym czasie posiłek jest odkładany w postaci tkanki tłuszczowej.
          Oczywiste jest, że odstawienie cukru i mąki spowoduje spadek wagi u każdego. Sama jestem na diecie ketogenicznej, nie spożywam żadnych węglowodanów poza warzywami bezskrobiowymi i bezcukrowym. I proszę sobie wyobrazić, że jeden banan potrafi spowodować taki przyrost wagi (tkanka tłuszczowa i zatrzymana woda).
          Tak więc jeśli ktoś nie wie o chorobie i je – wydawałoby się – prawidłowo, może tyć z przysłowiowego powietrza. To samo dotyczy osób z niedoczynnością tarczycy. Przy niewykrytej chorobie nawet prawidłowa dieta może dać nadwagę.

          1. A skąd się wzięła insulinoporność i skłonność do odkładania tłuszczu? Z wieloletniego nadmiernego spożycia węglowodanów czyli cukrów. Więc po prostu trzeba odstawić cukry a w szczególności pszenicę. Cukier jest potrzebny w diecie lecz w niewielkich ilościach głównie z warzyw. Przy diecie paleo powinna Pani wyleczyć się z insulinoporność.

          2. A ile dla porównania kalorii Pani jadła przed zmiana diety?
            Mogę powiedzieć na swój przykładzie, że będąc w ciąży przyjmowalam 1500-1700 kalorii jedzac niskoskoweglowodanowo, normy spożycia dla kobiet w ciąży są dwukrotnie większe. Czulam się świetnie, miałam b dobre wyniki i urodziła zdrowe dziecko siłami natury. Organizm, który dobrze funkcjonuje, doskonale wykorzystuje wszystko co otrzymuje w pożywieniu.

          3. Pani Renato, proszę nie wyrokować jak nie zna Pani człowieka. Znów Pani nie trafiła, bo nigdy nie spożywałam dużych ilości węglowodanów a tym bardziej słodyczy. Insulinooporność wzięła się z nieprawidłowości hormonalnych w ciąży. Nie wiem, czy mam skłonności do odkładania tłuszczu, bo tego nie sprawdzam. Nigdy moje BMI nie doszło do 25, obecnie jest poniżej 20.
            Przed zmianą diety (gdzie ilości węglowodanów oscylowały w okolicy 100-120g na dobę) spożywałam ok 1600-1800kcal.
            Nie jestem na diecie paleo, wyżej pisałam, że jestem na ketogenicznej. Spożywane produkty są podobne, ale ja pilnuję ilości białka w każdym posiłku, żeby nadmiar nie został przekształcony w glukozę. W paleo na to nie trzeba zwracać uwagi. No i w paleo można jeść warzywa, które ja musiałam wykluczyć z diety.

          4. Bardzo współczuje pani Marzeno i przykro mi, że moja wypowiedź zmusiła Panią do publicznego opowiadania o swoich chorobach. Jednak podkreslam, że przypadki chorobowe to margines, przytłaczającą większość ludzi tyje i choruje z przejedzenia. Przypadki chorobowe to naturalnie jest problem dla specjalisty tudziez osoby ktorej problem dotyczy.

          5. A poza tym jednak Pani pomimo ciężkiej choroby utrzymuje a może wręcz musi Pani utrzymywać właściwą wagę? Więc można?

          6. Pani Renato, oczywiście jest mnóstw ludzi, którzy nieprawidłowo się odżywiają i przez to są otyli. Dużo jednak jest też takich, które np w rok przytyły 30kg bez zmiany stylu życia i diety. Coraz więcej poznaję takich przypadków. Większość ludzi otyłych z przejedzenia prędzej czy później także zachoruje, jak wiadomo otyłość prowadzi do wielu chorób.
            Da się utrzymywać dobrą wagę mimo choroby, trzeba znaleźć metodę do człowieka. Każdy organizm jest inny, każdy ma inne poziomy hormonów, enzymów, inny metabolizm i przyswajanie pokarmów. Trzeba szukać metody dla siebie.

          7. Jednak czy nie sądzi Pani, że te chorobliwie przypadki, o których Pani pisze i rozregulowany metabolizm mogą brać się z wadliwego sposobu żywienia? Bo co rozumie Pani przez to, że odzywiali się „normalnie”? Choroby również w większości maja źródło w wadliwym modelu żywienia np preferującym pożywienie wysoko przetworzone, z dużą ilością nabiału a w szczegolnosci maki i cukrów. Nie wiemy także nic o stylu życia tych osób, czy mieli odpowiednią ilość ruchu, snu, słowem higienę życia. Jeżeli człowiek nagle tyje 30 kilogramów to nie jest to bez przyczyny.

          8. Na pewno część przypadków chorób ma swoje źródło w nieprawidłowym odżywianiu. Jest też spora część osób, które są obciążone genetycznie lub osobniczo. Dużo się również mówi o wpływie nieprawidłowej flory jelit na choroby autoimmunologiczne i metaboliczne. SIBO czy LGS są dla wielu lekarzy pojęciami nieznanymi w ogóle. Kandydoza również rzadko bywa wykryta i leczona prawidłowo.
            Osoby mi znane, które przytyły dużo kg w krótkim czasie były osobami chorymi, zazwyczaj po długim poszukiwaniach znajdowano chorą tarczycę czy choroby metaboliczne. Nie wiem, na ile wpływ na ich choroby miała dieta, kilka znanych mi osób odżywiało się dobrze, bez przemysłowej żywności. Oczywiście, mało kto unika węglowodanów jako takich, więc ciężko mi mówić o ich wpływie na wywołanie choroby. Patrząc jednak na to, jak ogromna część społeczeństwa odżywia się fatalnie i mimo lat takiej diety nic im nie dolega to czasami się zastanawiam, na ile to dieta ma wpływ i czy nie musi wystąpić jeszcze inny czynnik, by wywołać chorobę?

  22. Czy jeżeli mam dostęp do naturalnego mleka koziego powinnam z niego zrezygnować? Uwielbiam to mleko i od kiedy pamiętam codziennie wypijam 1-2 szklanki dziennie. Dopiero co zaczęłam czytać o diecie paleo, bo zawsze chciałam trochę schudnąć, a z jakiejś przyczyny ta ‚zdrowa dieta’ która kieruje się piramidą odżywiania w ogóle nie działa. Teraz jestem pewna że przejdę na dietę paleo, ale martwi mnie, że powinnam wtedy zrezygnować z mleka od kóz, które naprawdę są w 100% naturalnie hodowane i mleko jest pozbawione chemii. Proszę o radę 🙂

      1. Postanowiłam, że przez miesiąc/dwa całkowicie przestanę jeść nabiał, a później znów do niego wrócę i w ten sposób sprawdzę jak na niego reaguję i zdecyduję jak często będę sobie na niego pozwalać 🙂

  23. Dziękuje, Rafał. Myślę, ze w tym miejscu przydalaby się informacja, jakie gatunki serów dostępnych w Polsce są produkowane metoda niskich temperatur. Ze swoich obserwacji mogę powiedzieć, ze na większości serów dostepnych w handlu jest informacja czy powstały z mleka pasteryzowane go czy nie. Jest ich znikoma ilość, a te nieliczne porazają cena, np ok 70 zł za kg włoskich serów twardych czy prawie 50 zł za polski ser koryciński, tak wiec spożycie tych serów jest raczej symboliczne a w żadnym wypadku nie mogłoby być podstawa diety. Co innego gdyby wziac się za robienie własnego twarogu w domu, oczywiście tu bariera jest Dostęp do prawdziwego mleka, trzeba by nawiązać kontakt z hodowca.

  24. „Niestety większość jogurtów i serów na rynku pochodzi z pasteryzowanego mleka”

    odniose się do tego stwierdzenia z artykułu
    1. po pierwsze absolutnie wszystkie produkty dopuszczone do obrotu w handlu MUSZĄ byc pasteryzowane, nie ma innej mozliwości ze względu na przepisy, mleko niepasteryzowane mozna kupić na własne ryzyko „od baby” albo znajomego hodowcy, albo w mlekomacie
    2. po drugie wszystkie sery są z mleka przynajmniej przegotowanego gdyż na tym polega technologia produkcji – trzeba zagotować mleko by wytrąciła się frakcja sera i oddzieliła serwatka, tak więc nie przejmowałabym się akurat tym, ze ser jest z pasteryzowanego mleka, raczej tym, z jakiego mleka jest zrobiony, przemysłowego czy nie

    1. no nie zgodzę się z tą technologią produkcji sera, która wymaga zagotowania mleka. Robiłaś kiedyś ser sama ? podgrzewa się go na wolnym ogniu, do momentu wytrącenia sera, absolutnie nie wolno zagotować !

  25. Warto jeść ksylitol, zalecany jest dla osób zagrożonych i dotkniętych osteoporozą, gdyż zwiększa przyswajanie wapnia, przywracając w ten sposób właściwą konsystencję kości, ułatwia mineralizację(przyswajanie wapnia przez kości), wskazany po urazach, po złamaniach itp. Sama jestem po urazie, ksylitol kupuję na ksylitol.com, mleko piję co trzeci dzień (duży kubek), codziennie piję wapno w tabletkach. Włączając ksylitol do diety maksymalnie zwiększam jego wchłanialność, na mleko nie mam uczulenia więc piję choć smakowo mi nie pasuje. Będę musiała zwiększyć uwagę na etykietki na mleku, aby kupować te bez trującej chemii.

  26. Ja po prostu napisałam jak to wygląda z „naszej strony „. Krowy dostają antybiotyki jak są chore (to chyba logiczne ), a w innych sytuacjach – nie, bo i po co.

    1. Jak masz razem dużo krów i jedna jest chora, to prawie wszystkie dostają od razu antybiotyk, prawda?

      1. Moi rodzice również hodują krowy mleczne i antybiotyki dostają tylko te chore, od nich mleko nie trafia do mleczarni, obowiązuje kilkudniowa karencja po kuracji antybiotykowej. Mleczarnie badają każdą dostawę mleka na obecność antybiotyków i jeśli wykryją to rolnik płaci karę, więc to się zwyczajnie nie opłaca.

  27. Na wstępie: NIE JEM NABIAŁU WCALE, PONIEWAŻ ODKRYŁAM, ŻE POWODUJE ON U MNIE SILNE BÓLE STAWÓW NÓG.
    Oprócz białego twarogu i naturalnych kefirów nie spożywałam żadnych innych produktów mlecznych.

    Teraz komentarz: „Mleko od chorych, naszprycowanych hormonami i antybiotykami oraz fatalnie odżywionych krów” autorko, to akurat są brednie i nie wiem dlaczego te brednie tak pewnie powtarzają zwolennicy naturalnego odżywiania!!!
    Gdyby mleko krowie było zanieczyszczone antybiotykami, hormonami itp., to rolnik miałby embargo na jego dostarczanie do mleczarni!!!
    Mleko w Polsce niczym nie jest skażone!!!
    Krowy są normalnie pasione. Wiem, bo teściowie z nich żyją i nie ma tam w ogóle mowy o jakichś mączkach rybnych (WTF???) czy paszach GMO!!! W normalnej temp. wypasanie, podczas zimy, mrozów- kiszonka robiona z kukurydzy.

    Mimo, że Twój blog mnie zainteresował, to jednak informacje w nim nie są wiarygodne, skoro nie piszesz prawdy, tylko ślepo powielasz bzdety nie wiadomo skąd.

    Mleko= NIE, ale nie oczerniaj hodowców polskiego bydła.

    Natomiast w pełni zgadzam się, że mleko jest dla cieląt, że jest ubogo odżywcze dla dorosłych i powoduje hiperinsulinemię.

    1. Zgadzam się z przedmówczynią. Mój tata choduje krowy, jest producentem mleka. Nasze zwierzęta, ani krowy naszych zmajomych, sąsiadów nie są szprycowane żadnymi antybiotykami ! To kompletna głupota. Tak jak pan zauważył jedzą kukurydzę ale nie żadne mączki zwierzęce! To jest zabronione i wogóle na polskim rynku nie funkcjonuje.
      Poza tym bardzo fajny blog.

      1. Zabronione jest karmienie krów mączkami z kości ssaków, ale mączki rybne są dozwolone. W Polsce rzadko kiedy stosowane ze względu na cenę, w innych krajach bywa różnie. Jak masz dużo krów, to często niestety dostają antybiotyki i one przechodzą częściowo do mleka. Poszukaj na sieci o antybiotykach w mleku.

        1. Panie Grzegorzu tu są dwie strony medalu: ja wiem również z doświadczenia, że wszystkie krowy, które otrzymują antybiotyki przechodzą kwarantannę (każdy antybiotyk ma swoją karencję) i nie są dojone „do mleczarni”. Zwyczajnie – nie mogą ! każda mleczarnia robi badania na antybiotyki i takie mleko jest cofane. Co gorsza – rolnik u którego antybiotyki w mleku występują może dostać embargo i tu problem.
          Druga sprawa. Do przedmówców i do Pana: w mleku krowim antybiotyk może utrzymywać się przez wiele miesięcy po jego podaniu jeśli wątroba zwierzęcia nie działa prawidłowo. W takiej sytuacji krowa może (ale nie musi) trafić na rzeź. Najczęściej antybiotyki u krów są stosowane miejscowo na wymiona i są głównie stosowane latem, bo wtedy więcej infekcji występuje.
          W każdym przypadku (każdego zwierzęcia) u którego stosowano antybiotyki również trzeba zachować karencję przed ubojem aczkolwiek tu jest inny problem a właściwie cała seria problemów:
          1. odchody zwierząt u których stosuje się antybiotyki, [ dodam: do niedawna były one stosowane w tuczu antybiotykowym kurcząt legalnie (dzisiaj są nielegalnie)] są najczęściej wykorzystywane dalej.
          2. Odchody bydła trafiają na obornik [każde] i w ten sposób antybiotyki przedostają się do ziemi w związku z czym już w 2006 roku krzyczano o tym, że w ziemi antybiotyki przekraczają nawet 300% normy. To oczywiste, że potem przedostają się dalej – do roślin.
          3. Odchody zwierząt karmionych antybiotykami są idealnym środowiskiem dla mutowania patogenów, co to oznacza? że wytwarza się antybiotykooporność. Bakterie stają się oporne na antybiotyki i o ile niegdyś wystarczyło by dać komuś np. 1 mg penicyliny, dzisiaj trzeba go dać nawet 10x więcej
          4. Problem: nagminne stosowanie „ludzkich” antybiotyków u zwierząt, szczególnie domowych: psów i kotów. Weterynarz nie ma prawa podawać zwierzętom domowym antybiotyków ludzkich chyba, że wszystkie inne alternatywy zostały wyczerpane. Niestety wielu się do tego nie stosuje i pojawia się następny schemat: kupa-bakterie+antybiotyki=antybiotykooporność.
          Z jednej strony antybiotyki są w pełnym obiegu – są wszędzie. Nie możemy się ich pozbyć.
          Z drugiej strony stajemy się na nie odporni a jednocześnie mniej odporni na bakterie i bardziej podatni na zachorowania.
          Niestety.
          Przedstawiłam to w naprawdę wielkim skrócie i mam nadzieję, że zrozumiale, bo problem jest naprawdę złożony i poważny i to nie jest kwestia jednej krowy ale to poważny problem globalny.

  28. Zastanawiam sie nad roznica w zawartosci kazeiny w serach typu camembert i w serach zoltych, na co zwracasz uwage w powyzszym wpisie. Zastanawiam sie z tego powodu, ze wyrabiam od czasu do czasu ser metoda domowa i poza rodzajem zastosowanych bakterii oraz odmiennymi warunkami dojrzewania serow, nie dostrzegam zadnej roznicy w skladzie i procesie produkcji serow miekkich i zoltych. Skad sie bierze roznica w ilosci kazeiny w tych serach?

    1. Ja nie jadam żadnych serów 🙂 A różnica nie z tego, że sery żółte wagowo zawierają najczęściej więcej białka niż białe, bo dużo wody odparowało z nich w trakcie?

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *

Dieta paleo po polsku i styl życia dla dzieci i dorosłych