Węglowodany tuczą a nie tłuszcz

Popularny mit mówi, że tyjemy od tłuszczu, a cukier tylko krzepi i dodaje energii. Mit ten jest przyczyną epidemii otyłości i wielu chorób cywilizacyjnych, bo prawda jest odmienna, to właśnie węglowodany tuczą, a tłuszcze, szczególnie te nasycone, są zdrowe (zobacz: Skąd wziął się mit o szkodliwości tłuszczu?).

Nasi przodkowie nie cierpieli na nadmiar pożywienia i jedli bardzo nieregularnie. Czasem udało im się coś upolować albo znaleźć inne obfite źródło pokarmu, czasem głodowali podjadając tylko owady i korzonki. Rozsądne gospodarowanie energią i jej magazynowanie na później było niezbędne, więc dobór naturalny wkrótce doprowadził do tego, że przetrwały i rozmnażały się tylko osobniki posiadające pod skórą odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej, która nie tylko gromadziła energię na później, ale także izolowała ciało przed zimnem.

węglowodany tuczą a nie tłuszcz

Nasza tkanka tłuszczowa przechowuje energię w postaci trójglicerydów będących tłuszczami prostymi. Takie tłuszcze możemy też dostarczać w pożywieniu, jednak ze względu na brak kluczowego enzymu u ludzi (kinazy glicerolowej), tłuszcz z pożywienia nie może zostać z magazynowany w tkance tłuszczowej (źródło).

To podstawowy fakt z podręczników medycznych, jednak większość lekarzy jakoś dała się zmanipulować propagandzie producentów cukru i polecają osobom z nadwagą niskotłuszczową dietę!

W ogóle nasze możliwości trawienia i wchłaniania tłuszczów są ograniczone, dlatego nawet na bardzo tłustej diecie, nie zmagazynujemy więcej tłuszczu nad to, co jest optymalną ilością.

Odwrotnie jest w przypadku węglowodanów, nasz organizm przyswaja je bardzo wydajnie, przerabia na trójglicerydy i przechowuje w tkance tłuszczowej. To ze spożywanych węglowodanów powstaje nadmiar trójglicerydów w krwi (zobacz: Trójglicerydy).

Ludziom brakuje enzymu pozwalającego magazynować tłuszcz z pożywienia w tkance tłuszczowej. Jako tłuszcz w naszym ciele odkładamy tylko i wyłącznie glukozę pochodzącą ze zjadanych węglowodanów i nadmiaru białka.

Dobór naturalny preferował osobniki ze słabością do słodkiego smaku, które znajdując drzewo z dojrzałymi owocami jadły ich bardzo dużo, ponad bieżące potrzeby, magazynując nadmiar węglowodanów w postaci tkanki tłuszczowej. W okresach głodu takie osobniki miały większe szanse na przeżycie i to one się rozmnażały przekazując swoje cechy dalej.

Cały proces jest sterowany hormonami – trzustka zaczyna produkować insulinę, jak tylko wykryje podwyższony poziom glukozy w krwi po posiłku obfitym w węglowodany. Insulina zmusza komórki całego ciała do przestawienia gospodarki energetycznej ze spalania tłuszczów na spalanie cukru oraz do magazynowania glukozy w postaci glikogenu w wątrobie, mięśniach i kilku innych organach. Jeśli nie mogą one przyjąć więcej glukozy, to zajmuje się nią wątroba.

Nadmiar cukru wątroba przekształca w trójglicerydy, które następnie wędrują z krwią do tkanki tłuszczowej, gdzie odkładają się jako rezerwa energetyczna (tak, powtarzam raz jeszcze: tłuszcz na brzuchu bierze się z cukru!).

Nadmiar trójglicerydów nie jest obojętny dla zdrowia i poza otłuszczaniem wątroby odkładają się one w naczyniach krwionośnych w postaci blaszek miażdżycowych.

Właśnie hormony są kluczowe i zaburzenia hormonalne są jedną z głównych przyczyn otyłości. Mając rozchwiane hormony można tyć, jedząc nawet niewielkie ilości węglowodanów. Przyczyny nierównowagi hormonalnej mogą być bardzo różnorodne i złożone, ale najczęściej u ich podstawy jest odżywianie – zboża, nadmiar węglowodanów, stany zapalne dzięki tłuszczom omega-6. Wciąż jednak, u większości z nas samo ograniczenie ilości spożywanych węglowodanów wystarczy, by wrócić do prawidłowej wagi.

Przez setki tysięcy, czy nawet miliony lat mechanizm magazynowania energii w tkance tłuszczowej był kluczowy dla przetrwania ludzkości i dlatego działa on bardzo sprawnie. Po jakimś czasie od posiłku powinien wystąpić okres głodu, kiedy poziom glukozy w krwi spadnie i wydziela się glukagon, który ma za zadanie rozłożyć glikogen z wątroby na glukozę, a jak go braknie, to tkankę tłuszczową na energię (i glukozę częściowo też) i dostarczyć nam zmagazynowaną wcześniej energię.  Oczywiście powyższe opisy są dość uproszczone, tak naprawdę gospodarka energetyczna naszych organizmów jest bardzo skomplikowana, jednak dobrze oddają one schemat przemiany cukru w tłuszcz.

Kilkadziesiąt lat temu zaszła poważna zmiana, po raz pierwszy odkąd istnieje nasz gatunek, mamy nadmiar pożywienia. Tysiące lat głodu i nieustannej walki o przetrwanie spowodowały, że jesteśmy bardzo dobrzy w magazynowaniu energii oraz że bardzo lubimy słodki smak, bo te właśnie cechy znacznie ułatwiały przetrwanie naszym przodkom.

Nasze organizmy teraz, nie dość, że mają pod dostatkiem pożywienia, to jeszcze większość energii mają dostarczane pod postacią węglowodanów. Nasze ciało robi to, co zawsze robiło – magazynuje energię na później w postaci tkanki tłuszczowej. Niestety okresu głodu nie nadchodzą i nie ma okazji, żeby uwolnić zgromadzone zapasy, których mamy coraz więcej.

Skoro nadmiar węglowodanów tuczy, cukier tuczy, co można zrobić, żeby nie tyć? Jedna z możliwości polega na bardzo restrykcyjnym liczeniu przyjmowanych kalorii oraz na maksymalizowaniu ich wykorzystania poprzez aktywność fizyczną. W dzisiejszych czasach jesteśmy otoczeni wielkimi ilościami bardzo smacznego i kuszącego pożywienia, a nasz tryb życia jest głównie siedzący i mamy permanentny brak czasu (na ćwiczenia). Wszystko to razem powoduje, że jest wyjątkowo ciężko utrzymać prawidłową wagę w ten sposób, o ile ma się skłonności do tycia (a wielu z nas ma).

Insulina nie tylko powoduje tycie, ale też blokuje wykorzystanie rezerw energetycznych w postaci tłuszczu, jakkolwiek duże by one nie były. Nawet jak jesz mało, ale głównie węglowodany, to wysoki poziom insuliny nie pozwala na spalenie zgromadzonego tłuszczu – czujesz się fatalnie, nie masz na nic siły, a waga wcale się nie zmniejsza.

Przeczytaj też o książce: Jedz tłusto i bądź zdrowy.

Jedyna rozsądna metoda to ograniczyć węglowodany i powrócić do jedzenia naszych przodków – diety paleo. W ten sposób można jeść do woli smaczne i zdrowe pokarmy, nie przejmując się ich ilością, nie trzeba także spędzać wielu godzin na siłowni (choć aktywność fizyczna jest zawsze wskazana). Możemy wykorzystać fakt, że mamy ograniczone możliwości magazynowania zjadanych tłuszczów, a wręcz nieograniczone w przypadku węglowodanów. Dzięki ograniczeniu spożywanych węglowodanów możesz cieszyć się prawidłową wagą zdrowego ciała.

U nielicznych osób ograniczenie węglowodanów, nawet dość drastyczne, nie wpływa na wagę – przyczyną są zaburzone hormony. Wtedy należy najpierw przywrócić równowagę hormonalną, a potem ograniczać węglowodany i chudnąć. Przyczyn problemów hormonalnych jest mnóstwo i trzeba dobrego holistycznego lekarza albo dietetyka, żeby je prawidłowo zdiagnozować i wyleczyć. U większości jednak z nas samo ograniczenie węglowodanów wystarczy, by cieszyć się prawidłową wagą ciała.

Pamiętaj: cukier tuczy, nie tłuszcz!

Tłuszcz jest zdrowy i nie bój się go, pomimo popularnych mitów i kłamstw o tłuszczach i cholesterolu: Skąd się wziął mit o szkodliwości tłuszczu? oraz Cholesterol – fakty i mity.

Podyskutuj o tyciu i odchudzaniu się: Polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się doświadczeniami i pomóż innym!

Czytaj więcej: Co to jest dieta paleo? | Paleo dla początkujących | Żywieniowe fakty i mity | Węglowodany | Czy dieta paleo jest dietą odchudzającą? | Rak żywi się cukrem | Dieta niskowęglowodanowa | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

14 myśli nt. „Węglowodany tuczą a nie tłuszcz”

  1. Mam pytanie, co oznacza, że „należy najpierw przywrócić równowagę hormonalną, a potem ograniczać węglowodany i chudnąć”? Jak można ją przywrócić inaczej niż poprzez dietę? Jeżeli mam problemy hormonalne (insulinooporność, zespół androgenny) spowodowane przez lata złego odżywiania, to czy samo przejście na paleo nie pomoże w przywróceniu równowagi hormonalnej? Lekarz powiedział, że tabletki hormonalne tylko łagodzą objawy i najważniejsza jest dieta.

    1. Przywrócić równowagę hormonalną odstawieniem zbóż, glutenu, nabiału i jedzeniem skoncentrowanych odżywczo nieprzetworzonych pokarmów itp, ale nie należy bardzo ograniczać węglowodanów. Potem można stopniowo zmniejszać ilość jedzonych węglowodanów.

      1. Ja spożywałam 80% tłuszczy 10-15% białka i 5% węglowodanów i przez tydzień nie schudłam ani grama:-(

  2. Jestem 7 dzień na diecie na żywieniu optymalnym i w tym czasie z spadło z 63 na 60 kg i cały czas chudnę. Celem dla mnie jest poprawa zdrowia, ograniczenie węglowodanów, a nie koniecznie strata z dnia na dzień wagi.. Nie przekroczyłem 60g węglowodanów dziennie w tym czasie. Mówi Pan Panie Grzegorzu, że żeby nie tracić na wadze, to odpowiednie będzie 80-100ww /dzień. Pytanie tylko, czy taką ilością można zaburzyć proces przestawiania organizmu na czerpanie energii z tłuszczu?

    1. Jak chcesz chudnąć, to nie powinieneś jeść dużo węglowodanów. Jestem przeciw liczeniu. Jedz nie za dużo węglowodanów, chudnij, bądź szczęśliwy 🙂 Jak przestaniesz chudnąć, to możesz zacząć eksperymentować z ilościami węglowodanów – każdy z nas ma inną tolerancję.

  3. Nie wiem po co te liczenie ja jjem to na co mam akurat ochote (oczywiscie oprocz zboz i cukru) i czego potrzebuje moj organizm niewiem moze sie myle to mnie poprawcie a co do cukru to organizm czlowieka nie potrzebuje ani grama cukru bo jest sam w stanie go wytworzyc tak mi lekarz powiedzial

    1. Z sam siebie wytworzenie cukru to bzdura. Lekarz miał na myśli że wystarczy jeść zdrowo a cukierki (nie mylić z czekoladą gorzką) są nie potrzebne organizmowi. Prawie każde produkty posiadają jakąś ilość cukru. PEwnie się zdziwisz że w ziemniakach jest ich bardzo dużo. Ale nie wszystko co naturalne jest zdrowe. Np sok z pomarańczy wyciskanych owoców ma tyle samo cukru co coca cola.

  4. Jak chcesz stracić na wadze, to raczej za dużo. Spróbuj jeść nie więcej niż 70-80 g dziennie, jak będzie bardzo za mało, to 80-100.

    1. To kwestia indywidualna, trzeba na sobie przetestować. Ja próbowałam low carb, ale nie było to zbyt dobre dla mojej tarczycy, więc teraz jem minimum 100g węgli dziennie (błonnik się nie liczy) do ok. 200g. Ale trzeba przetestować, co Ci służy 🙂

  5. „Po jakimś czasie od posiłku powinien wystąpić okres głodu, kiedy poziom glukozy w krwi spadnie i wydziela się glukagon, który ma za zadanie rozłożyć tkankę tłuszczową na glukozę i dostarczyć nam zmagazynowaną wcześniej energię.”

    Organizm nie jest w stanie rozłożyć tkanki tłuszczowej na glukozę ale jest w stanie rozłożyć ją na wolne kwasy tłuszczowe które transportowane są przez krew do mitochondriów komórek, które spalając je wytwarzają energię (ATP). Nie ma tu więc cukru na tym szlaku metabolicznym. Na diecie Paleo (low carb high fat) cukier organizm wytwarza z białek w procesie glukoneogenezy.

    1. Oczywiście, że glukagon (pośrednio) zamienia tłuszcz w glukozę. Oto fragment z Wikipedii:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Lipoliza
      „Lipoliza – proces rozkładu hydrolitycznego triacyloglicerolu (trójglicerydu) w tkance tłuszczowej prowadzący do powstania kwasów tłuszczowych i glicerolu, które uwolnione do krwiobiegu, wychwytywane są przez większość tkanek (z wyjątkiem mózgu i erytrocytów) i estryfikowane do acylogliceroli lub utleniane jako główne źródło energetyczne do dwutlenku węgla i wody. Powstający w wyniku lipolizy glicerol jest wchłaniany w wątrobie, ulega fosforylacji i utlenieniu do fosfodihydroksyacetonu, a następnie izomeryzacji do aldehydu-3-fosfoglicerynowego. Produkt tej przemiany jest intermediatem w szlakach glikolizy i glukoneogenezy. Odpowiednie enzymy, znajdujące się w komórkach wątroby, przekształcają glicerol w pirogronian lub glukozę.”

      A na stronie https://en.wikipedia.org/wiki/Glucagon mamy:
      „Glucagon also regulates the rate of glucose production through lipolysis.”

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *

Dieta paleo po polsku i styl życia dla dzieci i dorosłych