Badania żywieniowe – jedna wielka ściema (7 przyczyn)

Przez setki lat uczeni badali wiele rzeczy, ale nie odżywianie. Naukowcy zaczęli się zajmować żywieniem jakieś 50 lat temu – do czego to doprowadziło?

Chyba każdy zgodzi się, że badania żywieniowe to jedna wielka ściema i zamieszanie. Otrzymujemy sprzeczne wyniki, zalecenia, a media prześcigają się w wyszukiwaniu sensacji. Dlaczego tak jest? Dlaczego nie możemy ufać badaniom żywieniowym?

Stres, Paleo SMAK

Ta pani ze zdjęcia powyżej ma chyba prawidłową reakcję po przestudiowaniu badań naukowych dotyczących jedzenia. Czytaj dalej, żeby poznać 7 przyczyn, dzięki którym badania żywieniowe najczęściej kłamią. Według mediów:

  • jajka są bardzo niezdrowe i powinniśmy ich unikać
  • jajka są zdrowe i możemy ich jeść do woli
  • śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a kto go omija, ten tyje
  • badani, którzy nie jedli śniadań, stracili na wadze i byli zdrowsi (głodówka)
  • dieta niskowęglowodanowa skraca życie
  • jedzenie serów i mięsa (a więc niskowęglowodanowo) wydłuża życie
  • mięso powoduje raka i należy go unikać
  • wegetarianie żyją dłużej
  • wegetarianie częściej chorują na raka oraz choroby serca i umysłu

To tylko część wiadomości dotyczących odżywiania z mediów z tego roku. Nic dziwnego, że przeciętny człowiek nic z tego nie rozumie. Chciałby jeść zdrowo, ale jak? Skoro teraz tłusty ser jest zdrowy, a miesiąc temu szkodził?

Im więcej naukowców się tym zajmuje, tym więcej mamy różnych opinii i wyników. A powinno być przecież odwrotnie, bo skoro istnieje jedna prawda żywieniowa, to powinniśmy się do niej zbliżać.

Dlaczego badania naukowe dotyczące żywienia są najczęściej nieprawidłowe i bezsensowne? Dlaczego powinniśmy nie zwracać na nie większej uwagi?

1. Naukowcy szukają jednej idealnej ludzkiej diety

Choć wszyscy jesteśmy Homo sapiens, to różnimy się między sobą. Mamy różne geny, różne bakterie jelitowe, różny tryb życia itp itd.

Nie istnieje jedna dieta idealna dla każdego. Na tym samym jedzeniu jedna osoba rozkwitnie, inna się rozchoruje.

Zupełnie inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze ma 20-latek przygotowujący się na zawody sportowe i jego mama z menopauzą i nadwagą.

Jeśli ktoś szuka jednego sposobu odżywiania dla każdego człowieka,  to go nigdy nie znajdzie, bo takie coś nie istnieje.

2. Większość badań opiera się na ankietach

Z myszami jest prościej – jedną klatkę karmimy pszenicą, a inną fasolą i mamy porównanie. Ludzi nie możemy zamknąć w klatkach i kontrować ich jedzenia, dlatego opieramy się na ankietach.

Problem jest taki, że wpisujemy do ankiet same bzdury – albo zgadywanie, albo myślenie życzeniowe.

Jedno z największych i najdłuższych badań żywieniowych w USA (NHANES) trwało 39 lat i okazało się, że dane z ankiet większości badanych (67% kobiet i 59% mężczyzn) są fizjologicznie niemożliwe. Ci ludzie by umarli z wycieńczenia, gdyby jedli to, co wpisywali i w takich ilościach (źródło).

Nawet bardzo drobna osoba unieruchomiona w łóżku nie przetrwałaby na takiej ilości kalorii, jaka jest średnia dla wszystkich badanych w ramach NHANES. A wiemy wszyscy, ile Amerykanie jedzą i jak monstrualnie grubi są.

3. Naukowcy badają składniki odżywcze, a nie jedzenie

Badania dotyczą tłuszczów takich, owakich, węglowodanów, błonnika itp, a my tymczasem jemy jedzenie, a nie wyizolowane tłuszcze czy węglowodany.

Jak media podają sensację, że osoby czerpiące 50% energii z tłuszczu żyją krócej, to to absolutnie niczego nie oznacza, bo naukowcy do jednego worka wrzucili osoby czerpiące 50% energii z tłuszczu w postaci pączków, pizzy, lodów i chabaniny z supermarketu oraz osoby czerpiące 50% energii z tłuszczu w postaci awokado, ryb, oleju kokosowego i jajek.

Tak samo naukowcy badają ilość, a nie jakość. Porównują ludzi jedzących 150 g węglowodanów dziennie do tych, co jedzą 300 g, ale nie wnikają, czy te węglowodany pochodzą z cukru i białej mąki, czy owoców i warzyw.

Wszystkie wnioski z takich „badań” są całkowicie losowe i oderwane od rzeczywistości.

4. Zwierzęta doświadczalne różnią się od ludzi

Z oczywistych przyczyn nie możemy wielu badań prowadzić na ludziach. Niestety zwierzęta z metabolizmem zbliżonym do naszego (świnie albo szympansy i inne naczelne) są dość trudne do trzymania w laboratoriach, ograniczamy się więc do gryzoni i królików.

Zwierzęta te różnią się znacznie od nas i nie możemy porównywać wpływu jedzenia na nie i na nas. Stąd właśnie takie zamieszanie z cholesterolem – badania na królikach pokazały, że cholesterol je zabija.

Problem w tym, że cholesterol występuje tylko w pokarmach zwierzęcych, a króliki są ściśle roślinożerne. Organizmy królików (w przeciwieństwie do naszych) nie są przystosowane do radzenia sobie z dietetycznym cholesterolem

5. Naukowcy porównują dwie różne grupy ludzi

To podstawowy błąd w badaniach. Badamy tysiące ludzi, zadajemy ich dziesiątki pytań i widzimy, że ci, którzy jedzą mniej wołowiny, są szczuplejsi. Wniosek taki, że wołowina tuczy, prawda?

Otóż nie. Okazuje się, że wołowina jest powszechnie uznawana za niezdrową, więc osoby unikające wołowiny dbają o swoje zdrowie na wielu płaszczyznach.

Badani, którzy nie jedzą wołowiny, rzadziej palą papierosy lub piją alkohol, jedzą więcej warzyw i owoców oraz mają większą aktywność fizyczną. Stąd nie możemy porównywać tych grup.

Przykład niedawnej sensacji medialnej, u której podstawy jest ten sam prosty błąd: Czy dieta niskowęglowodanowa skraca życie?

6. Korelacja to nie przyczyna i skutek

Większość badań wykrywa korelacje, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Naukowcy obserwują korelację, czyli związek pomiędzy dwoma zbiorami danych.

Jednak korelacja nie oznacza przyczyny i skutku. Jeśli w badaniu wychodzi, że osoby umierające na zawał mają wysoki poziom cholesterolu w krwi (choć tak oczywiście nie jest), to media krzyczą, że cholesterol zabija.

A co, jeśli jest jakiś inny czynnik, który prowadzi do chorób serca oraz podwyższa cholesterol? Takim czynnikiem może być np. otyłość.

Prawda może być taka: przyczyna (otyłość) prowadzi do skutków (zawał i wysoki cholesterol), ale media oczywiście zakazują jeść jajek.

Jest wiele przykładów ścisłych korelacji, które są absurdem, np. wartość zniszczeń w pożarach jest wprost proporcjonalna do ilości strażaków uczestniczących w gaszeniu.

Tak naprawdę, to im większy pożar, tym większe straty i więcej strażaków w akcji, no ale sensacyjny nagłówek gazet byłby „Strażacy powodują zniszczenia”.

7. Za badaniami są pieniądze, ideologia i religia

Badania kosztują, a prowadzący je ludzie mają swoje przekonania i poglądy. Nie jest tajemnicą, że większość wyników pokrywa się z oczekiwaniami sponsora. Według jednej z analiz w aż 90% przypadków wynik badania jest taki, jakiego sponsor oczekuje (źródło).

Rozpętana kilkadziesiąt lat temu histeria dotycząca cholesterolu i tłuszczów zwierzęcych ma ścisłe związki z popularnym wtedy ruchem hipisowskim.

Wiele publikacji dotyczących wegetarianizmu pochodzi od Adwentystów Dnia Siódmego, których powołaniem jest głoszenie poselstwa zawierające między innymi dietetyczne zalecenia. Napisałem „publikacji”, bo są one tak naciągnięte i mają tyle błędów, że nie zasługują na miano „badania”.

Jeśli więc zagorzały zwolennik jakiejś opcji żywieniowej publikuje wyniki „badań”,  to możemy być pewni, że zrobił wszystko, by rezultaty pasowały do jego poglądów.

Jako przykład można podać słynne „badanie 7 krajów”, z którego wyszło, że tłuszcz nasycony szkodzi i zabija. Tak naprawdę autor, Ancel Keys, dysponował danymi z ok. 50 krajów, z których absolutnie nic nie wynikało, ale wybrał z nich 7, które akurat mu pasowały do wykazania tego, co chciał.

Oczywiście to wszystko nie oznacza, że każde bez wyjątku badanie nadaje się do kosza, niektórzy naukowcy rzeczywiście starają się, by ich wyniki były tak rzetelne, jak to tylko możliwe.

Prawda jednak bywa skomplikowana i nie nadaje się do podsumowania kilkoma słowami „tłuszcz nasycony zabija”. Tania sensacja się sprzedaje i nabija „kliki” i „lajki”, więc dziennikarze przeinaczą wszystko, by tylko zdobyć popularność.

Jeśli więc za tydzień media zaczną znów podawać „najnowsze badania naukowe”, według których wynika, że określony pokarm szkodzi, to możesz mieć pewność, że prawda jest zupełnie inna.

Na koniec mogę podać dwie rady: jedz pokarmy z natury, a nie fabryki i słuchaj swojego organizmu, a nie mediów. Po prostu jedz zdrowo, nie przejmuj się i nie daj się wpuścić w szukanie sensacji na siłę.

Podyskutuj o badaniach krwi i ich wynikach: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

Dodaj komentarz przez Facebooka poniżej albo formularzem na dole strony:

2 komentarze do “Badania żywieniowe – jedna wielka ściema (7 przyczyn)”

  1. Myślę, że przeprowadzanie badań mimo wszystko ma jakiś sens. Prawdą jest natomiast to, że jako świadomi konsumenci powinniśmy weryfikować wszystko to, co jest nam serwowane przez media.

    Ja już od dawna, wszelkie informacje (czy to dotyczące żywienia, czy innego tematu), które podają w telewizji, radio czy Internecie – staram się przyjmować z dużym dystansem. Przynajmniej do czasu, gdy nie zweryfikuję źródeł.

    Nie ma jednak rozwiązania, które by nas uwolniło od możliwości kreowania rzeczywistości przez media. Chyba, że po prostu byśmy się od nich całkowicie odcięli.

    Moja teoria jest taka: za wszystkim stoją pieniądze. Serwowane jest nam to, co się lepiej sprzeda…

  2. Naukowcy prowadzący badania wiedza, że węglowodany to nie jeden związek a grupa różnych związków i najczęściej wnioski w badaniach na węglowodanach uwzględniają to. To samo dotyczy tłuszczy i białka. Jest to uwzględnione w normach żywienia, ogólnodostępnych w internecie. Po drugie, to co napisaliście o korelacji to szczera prawda i trzeba to ludziom wygłosić, bo związek między otyłością a spożyciem danego składnika to tylko związek, korelacja, a nie 100% pewności, ale i to zazwyczaj jest we wnioskach uwzględnione. To że ileś tam ludzi jeżdżących to czy śmo tyje to nie znaczy, że każdy będzie tył. Kolejna sprawa to kasa. Zgadzam się, dlatego czytając jakąś publikacje, trzeba sprawdzić kto ją finansował, czy możliwy jest konflikt interesów. Te sponsorowane przez zainteresowane firmy wnioski mają czasem już wysunięte zanim zespół badaczy przyjdzie do laboratorium.

    Mój wniosek:
    1. czytajmy całe publikacje, nie tylko wyniki. Często to wnioski są ważniejsze niż wyniki badań.
    2. Szukajmy info w miejscach, które robią badania rzetelne a nie sponsorowane przez firmy
    3. Czytajmy dokładnie, a jak media informują o jakiejś kolejnej informacji, to my jako ludzie myślący, możemy łatwo sprawdzić prawdziwość tych newsów chociażby w internecie, trzeba tylko wiedzieć.
    4. Często to jakiś dziennikarz len przeczyta 3 zdania i już komentuje, a prawda może być zupełnie inna tylko dziennikarz nie doczytał.

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *