Mój eksperyment z kozim mlekiem

Dwa tygodnie temu ogłosiłem na stronie PaleoSMAK na Facebooku rozpoczęcie eksperymentu polegającego na codziennym piciu szklanki mleka koziego. Zanim poinformuję o wyniku, myślę, że warto wcześniej wyjaśnić, czemu w ogóle sprawdzałem swoją reakcję na mleko, a w szczególności – dlaczego kozie?

Kozie mleko, Paleo SMAKKilka lat temu zorientowałem się, że jestem nadwrażliwy na gluten (nie piszę uczulony, bo testy skórne niczego nie wykazały) i dzięki rezygnacji z jedzenia zbóż znacznie poprawiłem kondycję swojej skóry. Wciąż jednak jadłem nabiał, choć niezbyt dużo, bo nigdy nie byłem miłośnikiem mleka i serów. Skóra była dużo lepsza, lecz nie idealna, więc zacząłem szukać innych poza glutenem przyczyn.

Dużo wcześniej zauważyłem, że czasem na wakacjach i na różnych wyjazdach zdarzało się, że kondycja mojej skóry się czasowo pogarszała, ale tłumaczyłem to sobie reakcją na obcą wodę w kranie. Dużo później dowiedziałem się, że nadwrażliwość na gluten często idzie w parze z nadwrażliwością na kazeinę (białko mleka) i wtedy właśnie, po namyśle, uświadomiłem sobie, że czasem poza domem jadałem więcej nabiału niż zwykle (w niektórych miejscach nie ma zbyt wiele do jedzenia, jak rezygnujesz z chleba).

Rozpocząłem więc serię eksperymentów – najpierw rezygnacja z jedzenia serów, potem zero nabiału, potem tylko śmietana i masło, znów zero nabiału i na koniec tylko masło. Niektórzy mogą pomyśleć, że mi się naprawdę nudzi w życiu, ale jestem bardzo dociekliwą osobą i te eksperymenty były dla mniej bardziej zabawą niż kłopotem. Dodatkową motywacją była też moja wiedza, że mleko nie jest naturalnym pożywieniem człowieka (czytaj więcej: Nabiał – jeść czy nie jeść?).

Okazało się, że pomimo wyników skórnych testów wykluczających jakąkolwiek alergię na mleko moja skóra wyglądała lepiej, jeśli nie jadłem żadnego nabiału. Nawet codzienne jedzenie masła (do jajecznicy, do omaszczenia gotowanych na parze warzyw) było dla mnie problematyczne. Po 3-5 tygodniach dokładnego unikania glutenu i nabiału moja skóra przypominała przysłowiową „pupcię niemowlaka”, a piwo i masło, pomimo wręcz śladowych ilości glutenu i kazeiny, psuły ten efekt.

Muszę przyznać, że miałem nadzieję na inny rezultat, bo już sama rezygnacja z jedzenia zbóż bywa kłopotliwa poza domem, a dodatkowe wykluczenie nabiału tylko pogłębia problemy – w wielu sałatkach są sery albo dressingi jogurtowe, nie wspominając o zupach, sosach czy purée ziemniaczanym. Dodatkowo chciałem też unikać jedzenia przemysłowych kurczaków (czytaj więcej: Mięso – zdrowie, pieniądze i sumienie), więc możecie sobie wyobrazić, że jedzenie poza domem nie bywa łatwe.

Niedawno natrafiłem na informacje o tym, że kazeina kazeinie nierówna (czytaj więcej: Kazeina A1 i A2) i pomyślałem, że warto przetestować, jak będę reagował na nabiał kozi, więc zacząłem kolejny eksperyment. Codzienna szklanka mleka koziego okazała się być bardzo smaczna, może przez to, że to mleko zawierało aż 4% tłuszczu, więc taki test nie był dla mnie żadnym problemem.

Reakcję mojej skóry na „niedozwolone” pożywienie widzę najczęściej już na drugi-trzeci dzień, więc dwa tygodnie picia mleka koziego wydaje mi się dość miarodajnym testem (dodatkowo parę razy też zjadłem trochę sera koziego). Okazuje się, że nie zaobserwowałem absolutnie żadnej negatywnej reakcji na kozie mleko.

Nie wiem jednak, jak to interpretować – być może wspomniana wcześniej hipoteza o kazeinie A1/A2 jest prawdziwa i powodem moich problemów była nie tyle kazeina, co produkt trawienia beta-kazeiny A1: cząsteczka BCM7. Może to jednak była zwykła reakcja alergiczna na jakieś inne białka specyficzne dla krów, nawet nie kazeinę? Być może jestem uczulony na penicylinę, a nabiał sklepowy bywa nią zanieczyszczony. Jednak wydaje się mało prawdopodobne, że kozie mleko i sery są czyste, a wręcz każda porcja masła zawiera penicylinę.

Czy będę dalej pić kozie mleko i jeść kozie sery? Nie, uważam, że dorośli nie powinni pić żadnego mleka. Jeśli sery, to na pewno nie za często. Dobrze wiedzieć, że poza domem mogę zjeść sałatkę z kozim serem (o ile nie jest oszukany), ale wciąż uważam, że skoro natura tak to urządziła, że żadne dojrzałe ssaki nie piją mleka (w szczególności mleka samic innego gatunku), to coś w tym jest i nabiał nie jest dla dorosłych zbyt zdrowy.

Oczywiście każdy z nas ma inne geny i inaczej reaguje na składniki współczesnego pożywienia, ale jeśli masz jakiekolwiek problemy ze skórą (nie tylko na twarzy), to możesz spróbować eliminacji glutenu i nabiału, a później też sprawdzić kozie mleko – może uzyskasz podobne efekty. Pamiętaj tylko, że nie jestem lekarzem, więc traktuj tę stronę jako źródło informacji, a nie porad medycznych, a wszelkie eksperymenty żywieniowe robisz tylko i wyłącznie na swoją odpowiedzialność.


Podyskutuj o zdrowiu i jedzeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo pochwal się swoimi potrawami, podziel doświadczeniami i pomóż innym!

Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.


Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

11 myśli nt. „Mój eksperyment z kozim mlekiem”

  1. Dzień dobry, mam pewną zagadkę której nie mogę rozwiązać. Ogólnie nie mam problemów z tolerowaniem wszelkiego rodzaju nabiału, ostatnio kupiłam mleko kozie w proszku do domowej czekolady. Spróbowałam dosłownie pół łyżeczki na sucho, do tego wypiłam filiżankę tego mleka z proszku, po ok pół godziny zjadłam gulasz z serc gęsich i po tym zaczął mnie okropnie boleć brzuch, trwało to kilka godzin, w nocy ból nie dał zasnąć aż do rana. Stwierdziłam, że zaryzykuję i zrobię tą czekoladę, ale tym razem nie zjem nic po spożyciu mleka, więc tak zrobiłam – zjadłam czekoladę z kozim mlekiem wieczorem, nie było żadnego dyskomfortu. Spróbowałam kolejny raz, znowu zrobiłam czekoladę, zjadłam ją, ale tym razem po ok godzinie zjadłam smażone ziemniaki i znowu pojawił się silny ból brzucha i mdłości, do tego zawroty głowy, zimne poty, musiałam sprowokować wymioty bo mdłości były bardzo silne. Co może być przyczyną takiej reakcji?

  2. Ja z kolei zrobiłam testy na nietolerancje i wyszła duża na gluten i jaja:( Ale o dziwo toleruje nabiał. Jestem na diecie eliminacyjnorotacyjnej. Czy powinnam też wykluczyć nabiał?

    1. Sprawdź sama na sobie. Jak wszystko wskazuje na to, że dobrze tolerujesz kazeinę, to możesz jeść, choć jest duże prawdopodobieństwo, że tak nie jest. Nietolerancje na gluten i kazeinę chodzą często w parze.

  3. Piję mleko tylko kozie, a po krowim nabiale chyba dostaję jakiejś alergii. Nie wiem, jak to nazwać. Dzisiaj na przykład po użyciu śmietany (najzwyklejszej ze sklepu) zaczerwieniły mi się strasznie kąciki ust (wygląda to okropnie) i zauważyłam to już nie pierwszy raz. Może to od krowiego nabiału mam te wszystkie zaskórniki na twarzy? Zastanawiam się tylko, czym zastąpić masło w mojej bardzo częstej paleo-jajecznicy? Bo daję go dosyć sporo odkąd przeszłam na prawie paleo (zero zbóż, ale jem piję kozie mleko+ jem dużo masła)…

    1. Jajecznicę możesz zrobić na maśle klarowanym, oliwie z oliwek, smalcu, łoju wołowym itp.

  4. Ok, sprawdziłam. Dziękuję. To teraz z czystym sumieniem mogę wsunąć troszkę tej kreteńskiej fety. Generalnie uważam, że ich dieta nie jest taka zła. Ryby, owoce morza, warzywa, owoce, oliwa, jagnięcina i koźlęcina, trochę wina no i feta. Nie licząc oczywiście, że lubią tam też chlebki i rośliny strączkowe. Ale na pewno dużo lepsza niż nasza typowo europejska. Więc jak już wyjeżdżam to cieszę się, że właśnie tam. Znajdę coś dla siebie pożywnego

  5. Za parę dni wybieram się na Kretę, tam jedzą dość sporo koziego nabiału. No cóż nie omieszkam spróbować oryginalnej greckiej sałatki. A co sądzisz o mleku owczym? Oryginalna fetę przygotowuje się z mleka koziego i owczego chyba. Czy mleko owcze jest również mniej problematyczne? Nie mam co prawda żadnych problemów po zjedzeniu kefiru czy jogurtu albo masła, ale jeśli kazeina z innego mleka jest choć trochę „lepsza”to lepiej wybrać coś mniej niezdrowego

  6. Widzę, że nie tylko ja jestem dociekliwa i lubię eksperymenty na własnym organizmie.
    Mam jakąś nietolerancję. Jaką? Nie wiem. Od lekarzy usłyszałam: „Ma Pani zespół jelita wrażliwego. Będzie bolało. Trzeba nauczyć się z tym żyć. Brać leki”. Żadnych badań na alergie pokarmowe… Leki do końca życia, a mam 30 lat, rewelacja po prostu.
    Odpuściłam bieganie po lekarzach i postanowiłam szukać sama.
    Gluten odstawiłam prawie całkowicie już dawno. Trochę pomogło, ale nadal zdarzały się okresy kiedy myślałam, że zaparcia i wzdęcia mnie wykończą. Leki pomagały, ale nie chcę całe życie jechać na lekach. Kolejnym etapem było Low FODMAP (może nie bardzo restrykcyjne, głównie dotyczące owoców i warzyw). Znowu lekka poprawa (papa jabłuszka, papa cebulko… :(). Ostatnio jest również drastyczna redukcja zbóż wszelkich, już nie tylko glutenowych oraz zmniejszenie/zmiana rodzaju jedzonego nabiału (zamiast twarogów czy serka wiejskiego więcej serów twardych czy camembert) . Jem jeden, zazwyczaj wieczorny posiłek, gdzie pozwalam sobie na kasze, chleb czy nabiał, śniadanie i obiad raczej w stylu Paleo – nie mówię, że całkiem restrykcyjnie, ale w tym kierunku). Mleko do kawy bez laktozy lub roślinne i naprawdę zmiana komfortu życia jest OGROMNA! Przez pierwsze tygodnie było trudno – podniosłam ilość warzyw do posiłków, żeby zrekompensować trochę brak chleba czy kasz i jelita miały problem z „przerobieniem” tego, ale teraz już się przyzwyczaiły. Od jakiegoś czasu nie jem leków. Zmniejszyłam ilość błonnika witalnego, który brałam, żeby chodzić do toalety. Skończyły się napady głodu i ciągłe uczucie ssania w żołądku (czyżby problemy z poziomem insuliny?). Bóle się zdarzają, ostatnio zjadłam z ciekawości jabłko, żeby sprawdzić reakcję organizmu (żałowałam dwa dni), ale generalnie komfort życia wzrósł w sposób który mnie zaszokował…
    A najfajniejsza jest reakcja kolegów z pracy jak z radością zabieram się za kopiastą jajecznicę z ogromną porcją warzyw (a ja raczej chudawa jestem)… nikt mi nie wierzy, że można tyle wsunąć i tak wyglądać 😉

    1. Proponuję- z całą odpowiedzialnością – zrezygnować z nabiału w całości, nawet minimalnego dodatku do produktów, i poczekać miesiąc, dwa, -u mnie efekty byly juz po dwóch tygodniach, pomijając szkodliwość nabiału, to ten dostępny w sklepach to w większości produkty seropodobne itp.

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *