Bułeczki dla cukrzyka niewymagające podawania insuliny

Wielokrotnie już pisałam, że mój organizm najlepiej funkcjonuje bez zbóż i nabiału.
Wspominałam również, że byłam uzależniona od produktów mlecznych (Nabiałowy odwyk) oraz, jak większość naszego społeczeństwa, od zbóż.
Jeszcze parę lat temu nie wyobrażałam sobie śniadania innego niż kromka razowego chleba z tostera z masłem, miodem i twarożkiem domowym; do tego obowiązkowo kawa z mlekiem 0% tłuszczu.
Jak odkryłam, będąc jeszcze na intensywnej insulinoterapii, że zboża, nabiał i miód wymagają ode mnie podawania większej dawki insuliny zewnętrznej, postanowiłam przejść odwyk.
Nie było łatwo. Ale miałam wybór: jem to, co mi służy i trzyma cukry, albo się kłuję.
Od kiedy nie podaję sobie insuliny, dokładnie oglądam każdy kęs który wkładam do ust. Ostatni raz, kiedy spróbowałam zjeść jogurt naturalny i kromkę chleba… trzy dni wyrównywałam cukry. Więcej już sobie tego nie zrobiłam.

Wielokrotnie próbowałam wypieków polecanych przez Grzegorza na paleosmak.pl.
Ale albo cukinia, albo dynia, albo inne składniki nie służyły mi (o tym, dlaczego dany produkt u niektórych cukrzyków jest nietolerowany napisałam w Cierpliwość bambusa).
Zresztą, co to za przyjemność upiec całą blachę i ugryźć 20 gramów… Najgorsze, to być głodnym. Przynajmniej w moim przypadku…

Aż pewnego razu Ania, która pod wpływem mojej historii powolutku zaczęła rewolucję w żywieniu – do tego stopnia, że poziom jej cukrów wymagał zmniejszania ilości jednostek insuliny, przysyła mi takie zdjęcie:

Bułeczki Ani

A kiedy przeczytałam, że te bułeczki trzymają jej cukry i po godzinie, i po dwóch, wiedziałam, że warto spróbować.

Ania 1/3 szklanki tahini (około 6 łyżek) miesza dokładnie z jajkiem, solą i ½ łyżeczki sody oczyszczonej oraz łyżeczką soku z cytryny. Wkłada do nagrzanego do 180°C piekarnika na 10-15 minut.
Z takiej porcji wychodzi około czterech bułeczek.
Ponieważ Ania jest jeszcze na insulinie, ja postanowiłam ciut zmodyfikować skład.

50 g tahini wymieszałam z jajkiem, solą i ½ łyżeczką sody.
Nie dodałam ani soku z cytryny, ani miodu. Wlałam w papierowe foremki do muffinków.
Wyszło obłędnie.

Bułeczki dla cukrzyka

Ale co najważniejsze: też mi trzymają cukry!!! Całe 5 sztuk!!!
Zjadłam tak na sucho, jeszcze ciepłe, ale można posmarować masłem klarowanym i zjeść z ogórkiem kiszonym albo innym warzywem, które służy.
Ze względu na to, że tahini to białko roślinne (sezam), a jajko zawiera białko (białko zwierzęce) i żółtko (zaliczamy do tłuszczów), tego dnia nie jadłam już innych białek zwierzęcych.
O tym dlaczego, napisałam w: Gdy poranne wstają zorze i Dekalog eMMy część II.

Bułeczki dla cukrzyka

Kolejną porcję zrobiłam bez białka jajka, tylko z żółtkami i też wyszło.
Kolejnego dnia zamiast tahini dałam 50 g masła ze słonecznika, a następnego masła z pestek dyni.
Wszystkie były smaczne, a moi specjaliści rodzinni stwierdzili, że smakuje jak chleb słonecznikowy. W sensie: „zjadliwe” 😛
Jeżeli robię z tahini, na wierzch można posypać sezamem. Jeżeli składnikiem jest masło ze słonecznika, można dodać kilka ziaren całego słonecznika, podobnie z dynią.
Najlepiej według mnie nadaje się tahini firmy Primavika. Jest najrzadsze ze wszystkich dostępnych na rynku i najtańsze.

Tak więc, bardzo dziękuję, Aniu, za pyszny przepis. W imieniu swoim, swojej trzustki jak również w imieniu innych właścicieli regenerujących się trzustek 🙂

Smacznego.

eMMa
"Sweet tooth"
lp.pw@htootteewsamme

Podyskutuj o cukrzycy i jej leczeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

30 thoughts on “Bułeczki dla cukrzyka niewymagające podawania insuliny”

  1. Witajcie,
    słuchajcie, pierwszy raz kupiłem tahini i jest paskudnie gorzkie, to tak zawsze czy tylko ja trafiłem na jakiś felerny egzemplarz? Niestety bułki przejęły gorzkość. Poza smakiem bułki są świetne – ładnie wyrosły i nie rozlały się.
    Ja robiłem w tartaletkach 🙂

    1. Patryk, dla mnie tahini ma różne smaki, zależy to od firmy.
      Cieszę się, że bułki smakują.

  2. Emma, wspominałaś kiedyś, że mogłaś nie stolerować chia ze wzgl. na to że w tym okresie pyliły. Skąd to wiesz? Jak sprawdzasz? Przecież chi nie rosną w Polsce…
    Pytam, bo (chyba) kicham po gryce, a nie mogę znaleźć czy ona teraz pyli, czy to tylko reakcja krzyżowa z innymi pyłkami… ciekawa jestem…

    1. Julia, jest to jedna z teorii.
      Sprawdzam, do jakiej rodziny roślin należy. Później szukam wszystkich przedstawicieli tej rodziny i czytam.
      Jest tyle teorii, że nie ogarniam jeszcze wszystkiego.
      Podobno rzadko kiedy jesteśmy uczuleni na wszystkich przedstawicieli danej rodziny. Zawsze znajdzie się jeden gagatek, który nam służy. Do czasu.
      To jak z moimi ogórkami. Wiem, że kiedyś przestaną mi służyć. Wówczas może dynia zajmie jego miejsce? Ciut na to liczę, bo jest o wiele więcej przepisów z dyni, niż z ogórka 😛

  3. Moja droga czytam twoje posty już od dłuższego czasu ponieważ mam t1d. Ostatnio zainteresowałam się tematem diety ketogenicznej. Spoglądając na twój jadłospis, widzę że również jesteś na takim sposobie odżywiania, ponieważ węgli praktycznie brak 😀 Tak czy inaczej mam pytanie dotyczące wagi. Ponieważ jestem bardzo szczupłą osobą mam niedobór tkanki tłuszczowej ( co mnie martwi ) i podobnież na tej diecie traci się wagę no bo tłuszcz spala tłuszcz. Jestem ciekawa jak u ciebie wygląda sprawa wagowo czy mocno schudłaś czy jest w normie ? Pozdrawiam :*

    1. Moja droga AviLike skoro czytasz moje posty, to zapewne znasz moje zdanie na temat tak zwanych "prawd ogólnych".
      Zapewne domyślasz się, co Ci odpiszę 😉
      Najlepiej sprawdź sama. 😀
      Ja na początku przytyłam, ponieważ nie mogłam uwierzyć, że można się najeść i nie podawać sobie insuliny. Później waga stała w miejscu, ponieważ nadal byłam oszołomiona faktem, że mogę być cały czas syta bez zastrzyków. Teraz ciut schudłam. Ale to dla mnie żaden problem, żebym przytyła.
      Pozdrawiam :*

  4. Dziękuję Atenorze za abstract na temat Anti-GAD monoclonal antibody… To co poniżej pozostaje w sobą w związku, którego jeszcze nie rozumiem. Jak sprawić, aby przeciwciała nie atakowały trzustki?
    Jeszcze raz powtórzę:
    Kasia zachorowała w XI 2016. 5 XII 2016 miała takie wyniki:
    C peptyd 1.32
    IA2: 378.75
    Anty-GAD 1699,68

    30.03.2017
    C peptyd 2.13
    IA2: 432,6
    Anty-GAD >2000

  5. Bardzo dziękuję za te przepisy. Córka ma 12 lat. C-peptyd 2.23. Piąty miesiąc bez insuliny. Proszę o więcej przepisów.

      1. Mam pytanie:
        Kasia zachorowała w XI 2016. 5 XII 2016 miała takie wyniki:
        C peptyd 1.32
        IA2: 378.75
        Anty-GAD 1699,68

        30.03.2017
        C peptyd 2.13
        IA2: 432,6
        Anty-GAD >2000

        Pytanie:
        To dobrze, że C-peptyd jest taki wysoki, prawda?
        Jednak jakim cudem wzrósł, skoro przeciwciała wzrosły?
        Wydawałoby się, że się zmniejszy, bo przeciwciała atakują trzuskę. To dobrze, że wzrósł.
        Jednak dlaczego poziom przeciwciał nie maleje?
        Co zrobić, aby poziom przeciwciał malał i aby trzustka nie była atakowana?
        Kasia stosuje się do zasad protokołu autoimmunologicznego i Diety Dobrych Produktów p. Ewy Bednarczyk.
        Dziękuję i pozdrawiam
        mama Kasi

        1. B.Sieradzka-Baziur jestem pod ogromnym wrażeniem!!
          Coś nadal drażni układ autoimmunologiczny Kasi. Jak cukry? Maksymalnie 135 mg%? Udaje Wam się?
          Jeżeli cukry są maksymalnie 135mg% przez cała dobę, to trzeba szukać przyczyny gdzie indziej. Może lektura A.Myers "Możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne" coś Ci podpowie?
          pozdrawiam serdecznie

          1. Kasia ma remisję już piąty miesiąc. Przez dwa miesiące (XII, I 2016/17 ) otrzymywała ogromne dawki insuliny. Teraz żyjemy szczęśliwie bez insuliny zewnętrznej.
            Badamy poziom cukru. Nigdy nie widzimy więcej niż 135 po godzinie lub dwóch. Książkę Myers znamy, ale coś nam umyka…
            A może trzeba badać cukier bezpośrednio po zjedzeniu czegoś? Jak często i jak długo po zjedzeniu czegoś trzeba badać cukier, aby stwierdzić, co niszczy trzustkę?
            Dziękuję, że ktoś nas czyta i rozumie. To wielkie umocnienie.

          2. Mama Kasi: Moje przeciwciała tarczycowe też rosły w kosmos pomimo przestrzegania diety, wyniki tarczycy poprawne a przeciwciała rosły, dopiero suplementacja preparatem z N-Acetyl Cysteine (NAC) z L-glutaminą i witaminami z grupy B spowodowało, że zaczęły spadać.
            Samym odżywianiem nie udało mi się przeciwciał obniżyć.
            Mój układ odpornościowy potrzebował wsparcia. Wiem, że to różne choroby ale obie mają zaburzony układ odpornościowy i może w tym obszarze jest przyczyna tych rosnących przeciwciał?

          3. Ateora pisze:
            "Moje przeciwciała tarczycowe też rosły w kosmos pomimo przestrzegania diety, wyniki tarczycy poprawne a przeciwciała rosły, dopiero suplementacja preparatem z N-Acetyl Cysteine (NAC) z L-glutaminą i witaminami z grupy B spowodowało, że zaczęły spadać."

            Moje pytanie brzmi:
            Jaki lekarz przepisałby mi taki preparat "N-Acetyl Cysteine (NAC) z L-glutaminą i witaminami z grupy B" lub podobny aby obniżyć przeciwciała u Kasi? Gdzie takiego znaleźć? Chodzi mi o to, aby ktoś walczył wraz ze mną. Oficjalna medycyna nie dba o obniżanie przeciwciał.

          4. Mama Kasi: Jedyna osoba jaka mi przychodzi na myśl to Monika Skuza z tlustegozycia. Ja zrobiłam to na własną odpowiedzialność. Długo opierałam się suplementacji jak wg scdlifestyle leczyłam na własną odpowiedzialność jelita z Crohne, aż doszłam do ściany, że pewne objawy wracały regularnie wtedy wprowadziłam l-glutamine dla wyleczenia nieszczelności jelit, enzymy trawienne, bakterie. Pomogło. To było pierwsze przełamanie co do suplementów.
            Zastosowanie NAC wynikło też ze wspomnianej książki Amy Myers, gdzie na str. 256 w rubryce "suplementy dla wszystkich" wskazuje na NAC lub glutation. Sprawdziłam na tlustymzyciu, na scdlifestyle, u dr Mercoli, i innych źródłach jak to się ma do moich przypadłości i zaryzykowałam, wybrałam preparat naturalny, w pudrze, chyba z buraczków.
            Te rosnące przeciwciała mocno mnie męczyły. Sprawdzam je na własny koszt co kwartał. Moja tarczyca zanika, i wiem że im wyższe przeciwciała to mniejsze szanse na odbudowę tarczycy. Nie potrafiłam sobie z tymi przeciwciałami poradzić bez suplementacji.

            A znasz może książkę "Pierwotne odżywianie" by Ron Schmid? Może tam znajdziesz wskazówki jak z odżywiania "wyciągnąć" jeszcze więcej witamin i minerałów dla organizmu?

          5. Pod wpisem Ateory nie ma Odpowiedz, więc znowu odpisuję w miejscu, gdzie to jest możliwe. Ateoro, dziękuję. Zapoznam się z tymi książkami i będę szukać dalej.

          6. Mama Kasi: chyba warto jeszcze poszperać wśród badań na temat samych przeciwciał bo rozumiem, że chodzi o anty-GAD i one działają z pewnym opóźnieniem, tutaj tylko krótki opis tej interpretacji: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10450931
            Ale moze po takich badaniach dojdziesz do sedna sprawy:-)
            Pozdrawiam serdecznie

  6. Muszę je zrobić *_* co prawda ja chyba mam na tyle zdewastowaną trzustkę, że bez insuliny i tak pewnie nie da rady, ale zawsze lepiej podać mniej niż więcej 🙂

    1. ms, na podstawie moich obserwacji mam coraz większe przekonanie, że to nie stan zdewastowania trzustki ma tutaj znaczenie, a nietolerancja/uczulenie na sezam ewentualnie inny produkt. Ciekawa jestem jak Twoje cukry po tych bułeczkach. Może zacznij od jednej (z żółtkiem, bez białka) i posmarowanej masłem klarowanym albo smalcem. Ewentualnie tahini zamień na masło z migdałów? Smacznych eksperymentów 🙂

      1. Buły były świetne 🙂 i gdyby nie to że z lamkomstwa zjadłam wszystkie 5 to nie podniosłyby cukru 😀 robilam je dwa razy i zauważyłam ze jak zjem dwie to cukier się trzyma, nastepnym razem spróbuję tez bez białka tak jak radzisz i zobaczymy co z tego wyjdzie, może będę mogła zjeść wszystkie bezkarnie 🙂 A do zdewastowania trzustki to cóż, u mnie doposilkowo faktycznie ta zasada o nieuczulajacych produktach chyba działa (ale jedzenie całe życie tylko ogórków też nie wygląda ciekawie) ale co zrobić z bazą? Czy jedząc same takie rzeczy w końcu bazowe wydzielanie insuliny się uaktywni?

        1. ms, dla mnie jedzenie całe życie ogórków mimo wszystko, wygląda ciekawiej, niż podawanie sobie insuliny całe życie.
          Co do bazy, na podstawie swojego organizmu widzę to tak: jadłam pokarmy które mi szkodziły (podnosiły cukry powyżej 135mg%) –> one drażniły mój układ autoimmunologiczny –> powstały przeciwciała przeciwtrzustkowe –> które "zjadały" komórki beta-trzustki –> nie ma co produkować insuliny.
          Od kiedy jem to, co mi służy/nie jestem uczulona –> układ autoimmunologiczny jest w równowadze –> produkcja i poziom przeciwciał spada –> komórki trzustki regenerują się, ponieważ nikt ich nie niszczy –> jest coraz większa produkcja insuliny.
          Już o tym wspominałam, ale w moich oczach podobnie wygląda to z alergią np. na kota. Jeżeli ktoś ma alergię na kota, to albo go unika, albo z nim śpi, bawi się ale przyjmuje leki na alergię.
          Czy ma to sens? Czy widzisz to podobnie jak ja?
          Pozdrawiam serdecznie

          1. rozumiem to i widzę podobnie, tylko nie wiem czy mam jaja zeby tak zyc 🙂 boję się też o to, że zrobię sobie krzywdę, bo czegos bedzie brakowac w moim organizmie. Zwłaszcza ze z tego co zdąrzyłam juz przetestowac to faktycznie w moim przypadku chyba by tylko ogórki mi zostały i to tylko i wyłącznie świeże 😛 Wczoraj czytałam ten artykuł/wpis na blogu http://www.zwidelcempozdrowie.pl/2017/05/ile-jesc-weglowodanow.html (mam nadzieję że to nie bedzie wziete za spamowanie z mojej strony 😛 ) i generalnie im wiecej czytam tym jestem głupsza i sama nie wiem co jest prawdą a co nie. Zwłaszcza że chciałabym zaczac nieco intensywniej cwiczyc i nie wiem w koncu jaka droga jest słuszna. Póki co w miarę możliwości staram sie wprowadzać coraz wiecej Twoich wskazówek w życie, ale nie ukrywam że jeszcze masa rzeczy do poprawienia przede mną 🙂

          2. ms na podstawie Twoich komentarzy, śmiem twierdzić, że MASZ JAJA!!! 😛 🙂
            Jest tylko jedna słuszna dla Ciebie droga:Twoja.
            Nie jest ważne, co ja tutaj napiszę, ani co inni napiszą w "internetach" 😉 Ważne, co Twój organizm będzie Ci podpowiadał.
            I dzięki temu, że będziesz jeść to, co trzyma Ci cukry do 135mg%, nie będzie Ci niczego brakowało.
            Jedyną osobą, do której możesz się porównywać, jesteś Ty sama.
            Zobacz ile już zmieniłaś!!!! Przypomnij sobie, co jadłaś jeszcze miesiąc temu, albo rok temu, a co dzisiaj.
            JESTEŚ WIELKA!!! W tym co robisz.
            Witaj w klubie "zielonego świeżego ogórka" 😛

          3. Dzięki za dobre słowo 🙂 Ale jakbym miała słuchać swojego organizmu to najchętniej to bym jadła tylko budyń waniliowy na zmiane z pierogami z serem 😛
            No i coś z innej beczki mi przyszło do głowy (moze nie do konca z innej, bo wiaze sie z niedoborami, ktorych jak pisałam się obawiam) nie wiem czy ten wątek gdzieś już się pojawiał, pamiętam, że pisałas, ze suplementujesz wit. D3 i K2 – czy poza tym bierzesz jeszcze jakies suple?

        2. ms, tak, ja też myślałam, że mój organizm potrzebuje tylko nabiału i zbóż 😛
          Od kiedy mam cukrzycę, glukometr jest moim najlepszym informatorem, co mi służy a co nie.
          O suplementach wspominałam w "Diabetyczna rewolucja, plan cudu pH -część II". Przyjmuję magnez, witaminę D3 i K (w kroplach), chrom, cynk, witaminę B i C, jod, witaminę A, bakterie jelitowe. Teraz wygląda to tak, że jak sobie przypomnę, to jedną tabletkę wezmę. Nie biorę wszystkich na raz, bo bym od samej masy tabletkowej padła. Czasami zapomnę przez tydzień, czasami coś wezmę co drugi dzień.

          1. Ja mialam rozpisana suplementację przez naturoterapeute, ale poza wit D i magnezem nic się nie pokrywa z Twoim zestawem. Teraz i tak biorę mniej więcej połowę tego co miałam rozpisane. a co do zbóż i nabiału to żeby nie było – już nie jem ich od 3 lat mniej więcej (choć były po drodze różne upadki) ale i tak mając w pamięci smak pierogów z serem trochę się tęskni :p

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *