Wszystkie wpisy, których autorem jest eMMa "Sweet tooth"

Co mi dała cukrzyca

Pięć lat temu, leżąc na szpitalnym łóżku i płacząc całą dobę, powiedziałabym, że nic dobrego nie dała, tylko zabrała wszystko, co mogła. Zabrała wolność, a dała ograniczenia, pilnowanie czasu. Dała pokłuty brzuch, od czasu do czasu „kolorując” go na sinozielony/ sino-niebieski kolor…  Dała pokłute opuszki palców, strach przed powikłaniami cukrzycy (Powikłania cukrzycy). Zabrała produkty z nabiału i białego cukru. Zabrała zboża glutenowe. Dała strach. Tak, wtedy byłam przerażona.

Myśl pozytywnie

Oczywiście mogłabym nadal skupiać się na tym, co mi zabrała i jak mi źle, ale co by mi dało narzekanie?! Dlatego teraz, jestem jej wdzięczna. Nie zmienia to faktu, że nadal mam jej ciut dosyć (Mam już dosyć tej cukrzycy!). Ale coraz bliżej mi do tego, żeby nazwać ją moim ratownikiem, wybawcą, przewodnikiem. Czytaj dalej Co mi dała cukrzyca

Reklama wspiera rozwój strony:

Dlaczego eMMa jest nadal anonimowa?

Od momentu ujawnienia mojej historii (Ja i moja cukrzyca)  do dnia dzisiejszego nadal chcę pozostać eMMą Sweettooth. Możliwe, że kiedyś zmienię zdanie. Jednak na ten moment odpowiada mi ta anonimowość.

Mam wrażenie, że przez te kilka lat podałam tak wiele informacji o sobie, że jakby ktoś zobaczył mnie składającą zamówienie w restauracji, albo jedzącą na ławce w parku swój posiłek, zawierający głównie ogórki, nie byłoby mnie trudno rozpoznać.

Tak sobie myślę, że Lady Cucumber (cucumber po angielsku znaczy ogórek) brzmi bardziej światowo, niż eMMa Sweettooth. 😊

Lady Cucumber  

Ze względu na to, że co jakiś czas pojawiają się pytania dotyczące powodu mojej anonimowości, postanowiłam zebrać w jeden wpis co mną kieruje.

Pod wpisem Dekalog emmy Przemo napisał komentarz, w którym zasugerował, że jeżeli wyleczę się z cukrzycy, to powinnam rozgłosić to wszem i wobec, a na pewno Nobel będzie murowany.

Adi obstawiała raczej inny scenariusz: zmasowany atak ze strony koncernów farmaceutycznych i ośmieszenie.

Oczywiście jest to pytanie do wróżki bądź jasnowidza (jeżeli ktoś w nich wierzy), jednak wizja Adi według mnie jest bardziej prawdopodobna.

Julia pod tekstem Czy cukrzyk może jeść-majonez? zapytała, jakiej specjalizacji jestem lekarzem.

Odpowiedziałam, że nie diabetologiem.

Z kilku powodów postanowiłam być anonimowa. Pilnuję, aby jak najmniej danych o sobie podać, ponieważ mam nadzieję, że trudniej będzie mnie skojarzyć.

Możliwe, że przyjdzie taki moment, że nie będzie miało to dla mnie znaczenia.
Środowisko medyczne, wbrew pozorom, jest bardzo małe.

Ateora rozwinęła moją myśl, tłumacząc, że lekarz niepostępujący zgodnie z wytycznymi może zostać pozbawiony praw wykonywania zawodu (a ja tak bardzo lubię swój zawód, że nie chciałabym doprowadzić do takiej sytuacji).

„Znany jest przypadek pani pediatry dr Katarzyny Bross – Walderdorff, która wystąpiła na spotkaniu o szczepionkach w sejmie, gdzie wspomniała o swoich doświadczeniach, a także, że swoich dzieci rodzonych w latach 90tych nie szczepiła (…) i dziś jest przesłuchiwana i mają jej postawić zarzuty – nikt nie wie w jakiej sprawie, na razie jest wzywana i przesłuchiwana. Oczywiście robi to NIL (Naczelna Izba Lekarska).
Ona swym zachowaniem podważyła zasadność systemu narzuconego odgórnie przez kogoś, kto nie bierze odpowiedzialności za to, co się z nami stanie po tym, jak zastosujemy wytyczne.
(…) Także wcale się nie dziwię eMMie, że o tym nie pisze, bo to może być ryzyko, że „życzliwi koledzy” doniosą na nią do NIL, że nie leczy cukrzycy zgodnie z wytycznymi jakie powinna głosić.”

Cóż, nic dodać nic ująć.

Co prawda jest przecież dr Ewa Bednarczyk-Witoszek, był dr Kwaśniewski i kilku jeszcze innych lekarzy, którzy mają odwagę publicznie i głośno mówić o tym, o czym my tu piszemy.
Mało tego, leczą z dużym sukcesem tysiące pacjentów.

Ja tak odważna nie jestem. Ani razu nie powiedziałam/napisałam i ani razu nie powiem/nie napiszę, żeby ktoś odstawił insulinę. Ja opisuję moją historię i to, jakie mam cukry po danych produktach. Jak sobie radzę, a czasem nie radzę z dietą i cukrzycą typu I insulinozależną bez podawania sobie insuliny zewnętrznej.

Pod tekstem Co podnosi cukier? Szczepan zapytał, czy nie myślałam o videoblogu na YouTube

Odpowiedziałam, że o videoblogu nie myślałam. Nie mam parcia na szkło 😛
Wynika to z tego, że videoblog kojarzy mi się z rozpoznawalnością, a to w tym momencie nie jest moim celem.

Chodzi o to, że opisując moja historię, zależało mi na prawdzie. Byciu autentyczną. Mimo, że wielokrotnie już powtarzałam, żeby mi nie wierzyć. Żeby kwestionować wszystko co tutaj głoszę.  Dzięki anonimowości łatwiej mi się przyznać do moich demonów: zaburzeń odżywiania, jedzenioholizmu (Zobacz: Jedzenioholizm oraz Nazywam się Emma i jestem jedzenioholiczką).

Kolejna rzecz, która zaintrygowała Amselusa pod tekstem Jan Nadzieja, to dlaczego „Jan”, będąc „lekarzem”, nie wypisywał sobie recept pro auctore?

Cóż, domyślam się, że Jan podobnie jak ja, żeby mieć recepty na ryczałt, musi być pod opieką Poradni Diabetologicznej. Dla NFZ takie wizyty u diabetologa powinny być minimum co pół roku. Dzięki temu paski do glukometru, jak i badania, czy to hemoglobiny glikolowanej, czy to w Poradni Okulistycznej są refundowane.

Dlatego niestety kłamię, i mówię, że przyjmuję insulinę… Jest mi z tym okrutnie źle i nie mogę sobie z tym poradzić… Zmusiła mnie sytuacja… Jak powiedziałam, że nie przyjmuję insuliny, to pani diabetolog postawiła sprawę jasno: albo poddam się jej leczeniu (intensywna insulinoterapia i „zajadanie” niskich cukrów zbożami, węglowodanami), albo nie widzi sensu dalszej współpracy. Z tego powodu, zmieniłam poradnię diabetologiczną i zaczęłam kłamać…

Tylko ja wiem, ile czasu zajmuje mi odpowiadanie na maile. Tylko ja wiem, ile czasu zajmuje mi napisanie tekstu. Staram się odpowiadać zarówno na komentarze pod moimi wpisami oraz na maile jak najszybciej to możliwe. Robię to wszystko pro publico bono.

Do tego, żeby nie przyjmować insuliny zewnętrznej, nadal przestrzegam zasad (Dekalog eMMy: część I, II i III), planuję jedzenie, kupuję i przygotowuję posiłki na cały dzień. Tutaj nie ma mowy o żadnym odstępstwie.

Życie zawodowe, prywatne, hobby. Chodzenie po lekarzach ograniczyłam do totalnego minimum. A mimo to moja doba ma tylko 24 godziny.

Gdyby zależało mi na sławie i pieniądzach, od razu podałabym swoje prawdziwe imię i nazwisko. Robiłabym videoblogi itp.

Sławę, w moim przypadku widzę tak: zapraszają mnie do telewizji śniadaniowej, gdzie WSZYSCY profesorowie diabetologii udowadniają mi, że miałam złą diagnozę, albo że laboratorium się pomyliło. Zmuszają mnie do wykonywania tysiąca badań, biopsji itp itd, doprowadzając moje zdrowie psychiczne i fizyczne do ruiny, przy okazji odbierając mi bardzo dużo cennego czasu i prywatności niezbędnej do bardziej wartościowych dla mnie rzeczy.

Szkoda mi energii na taką walkę. Ja nikomu nie chcę nic wmówić, ani nikogo do niczego nie chcę przekonać. Opisuję swoją historię, ot i tyle.

Mam poczucie, że ci, co są gotowi, zapoznają się z moim podejściem do cukrzycy typu I, ocenią i zaakceptują lub odrzucą wedle swoich przekonań. Ci, którzy na nią nie są jeszcze gotowi, obrzucą mnie hejtem, a w najlepszym przypadku nie przeczytają moich wpisów.

Jedzenioholizm

Jedzenioholik. Anonimowy jedzenioholik (AJ). Żarłok. Mimo wszystko wolę określenie: kompulsywne objadanie. Rzadko to mówię. Co się dziwić, skoro mało kto wie, że mam cukrzycę, to jeszcze mniej osób dowie się, że miałam napady i nie potrafiłam przestać… jeść.

Pisałam o tym w ostatnim poście (Nazywam się eMMa i jestem jedzenioholiczką).

Nie wiedziałam, że na to choruję.

Hmm… a może nie chciałam tego zobaczyć? Cóż, najłatwiej oszukać samą siebie, czyż nie? Zwalałam to na brak motywacji.

Moja motywacja i ja

Jednak dużo łatwiej mi, kiedy zdiagnozowałam u siebie tę chorobę. Czytaj dalej Jedzenioholizm

Nazywam się eMMa i jestem jedzenioholiczką

Każdą wypowiedź na mitingu anonimowych jedzenioholików rozpoczynam od tego właśnie zdania: Nazywam się eMMa i jestem jedzenioholiczką. Myślałam, że powiedzenie tego pierwszy raz będzie najtrudniejsze… Przyznać się sama przed sobą.

Cóż, najtrudniejsze okazało się napisanie właśnie tego tekstu i decyzja, że jednak to opublikuję.

Słodzisz? Nie, mówię prawdę.

Jak mam napisać, że jestem emocjonalnym żarłokiem, zwłaszcza po ostatnim tekście, w którym zachwycam się życiem bez insuliny? Czytaj dalej Nazywam się eMMa i jestem jedzenioholiczką

eMMa, eMMa Sweettooth

Nazywam się eMMa, eMMa Sweettooth.

Mój pierwszy wpis na paleosmak.pl Grzegorz opublikował trzy lata temu: Ja i moja cukrzyca typu I. Dwa lata po moich drugich narodzinach. Tak, wielokrotnie o tym pisałam, że diagnoza: cukrzyca typu I insulinozależna, była moimi świadomymi narodzinami.

Było to moje dno. Dno najgłębsze z możliwych. Wtedy miałam wrażenie, że głębiej jest tylko muł i wodorosty. Wówczas myślałam, podobnie jak na poniższym rysunku, że nigdy z tego bagna nie wyjdę.

Dno

Praktycznie o wszystkim już napisałam; o tym co jem, czego nie jem i o tym, jak sobie radzę z tym wszystkim: Leczenie cukrzycy typu I dietą. Ostatnio zaczęłam pisać nawet o tym, co zaczęło się dziać w mojej głowie po przejściu na najlepszą dietę dla cukrzyka, czyli podyktowaną własnym glukometrem: Najlepsza dieta dla cukrzyka czyli dieta według wskazań własnego glukometru. Czytaj dalej eMMa, eMMa Sweettooth

Tak zwane gorsze dni. Jak utrzymać cukry na niskim poziomie, kiedy wali się i pali?

Na śniadanie zjadłam paczkę (około 200 gramów) sałat z 40 gramami oleju. Sałaty staram się kupować bio, ale zdarza mi się kupić w Lidl’u albo Biedronce Mix Sałat. Uwielbiam smak oleju z pestek z dyni, jednak ostatnio trochę przesadziłam, jedząc go codziennie przez miesiąc, więc tym razem zjadłam z olejem rydzowym. Generalnie, od kiedy tłuszcz jest głównym dodatkiem do moich potraw, moja lodówka wygląda tak, jak na poniższym zdjęciu:

Lodówka: Oleje

Buteleczka po wódce jest opakowaniem zastępczym. Jest to prezent od znajomych, którzy sami tłoczą oleje w domu. Czytaj dalej Tak zwane gorsze dni. Jak utrzymać cukry na niskim poziomie, kiedy wali się i pali?

Cukrzyca typu 1 insulinozależna – definicja choroby

Cukrzyca typu 1 jest spowodowana prawie całkowitym zniszczeniem komórek β trzustki produkujących insulinę. Za ten proces niszczenia odpowiedzialne są tak zwane autoprzeciwciała produkowane przez system odpornościowy organizmu. Jest to zjawisko autoagresji, czyli destrukcji własnych komórek. W efekcie dochodzi do bezwzględnego braku insuliny.

Ta definicja była mi bardzo dobrze znana. Uczyłam się jej na studiach. Jak również i tego, że do końca życia taki chory nie ma szans na regenerację trzustki i zmniejszenie przeciwciał. Do końca życia konieczna będzie podaż insuliny zewnętrznej w postaci zastrzyków. Choroba nieuleczalna.

Cukrzyca - dożywocie

Jest to podejście tak zwanej medycyny akademickiej, współczesnej. Po to są leki. Po to jest niesamowity rozwój medycyny. Dzięki temu niesamowitemu rozwojowi medycyny współczesnej, ludzie mogą jeść nadal co chcą i dzięki lekom żyć dłużej… Czytaj dalej Cukrzyca typu 1 insulinozależna – definicja choroby

Mam już dosyć tej cukrzycy!!

Tekst zawiera liczne niecenzuralne wyrazy.

Tak, dokładnie!! Ja, eMMa po prawie pięciu latach mam już serdecznie dosyć tej pieprzonej choroby!!

I tak, nie będę udawać, że tak nie jest!! Teraz wiem, dlaczego ludzie z cukrzycą typu I mają tak krótko remisję.

Cukrzyca i depresja

Zapał miałam na początku, taki jak Szczepan. Jak zobaczyłam, że Szczepan ma hemoglobinę glikolowaną na poziomie 5,4, to pomyślałam: kim ja jestem, żeby pisać te teksty?!?!). Szczepan i aaaaq robią świetną robotę na forum.

A ja?!?! A ja cholera jasna mam serdecznie dosyć!! Czytaj dalej Mam już dosyć tej cukrzycy!!

Cukrzyca – choroba nie tylko ciała ale i duszy

To stwierdzenie pojawiało się już wielokrotnie zarówno w moich wcześniejszych wpisach (Jak wyleczyć cukrzycę typu 1 dietą), jak i w komentarzach pod nimi.

Odkryłam to dwa lata temu, jednak nie byłam wtedy gotowa o tym pisać.

Cukrzyca typu 1 jest chorobą z autoagresji, czyli nienawiści do siebie.

W moim przypadku jest efektem tej nienawiści. Mocne słowo, ale nie ma co, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, jeżeli chcemy coś pozytywnego z tym zrobić.

„Leczymy ciała, zapominając o potrzebie uleczenia dusz. Leczymy skutki, a nie przyczyny. Musimy sobie przypomnieć, kim naprawdę jesteśmy. Nasze dusze o tym pamiętają i chcą, aby cała nasza istota była dobra, zdrowa i pełna miłości. A ponieważ tak nie jest, nasze dusze dają nam doświadczenie wewnętrznego zagubienia, bólu i cierpienia, aby zachęcić nas do przemiany i do przebudzenia. Pragną, byśmy stali się tym, kim naprawdę jesteśmy.”

Cytat pochodzi z książki Agnieszki Maciąg „Pełnia życia”, która przynosi mi wiele inspiracji, co widać na poniższym zdjęciu.

Agnieszka Maciąg - Pełnia życia

Jak to rozumieć, że ktoś się może nienawidzić?

Osobom takim jak ja, ze zdiagnozowaną cukrzycą typu 1, nie ma co tłumaczyć… Czytaj dalej Cukrzyca – choroba nie tylko ciała ale i duszy

Co podnosi cukier

Z chwilą podjęcia decyzji, że odstawiam insulinę i postanawiam dietą trzymać cukry na takim poziomie, aby insulina zewnętrzna nie była mi potrzebna, każde, ale to każde odstępstwo od zasad przeze mnie opisanych, podnosi mi cukry (Dekalog eMMy: część I, II, III).

Kiedy byłam na intensywnej insulinoterapii (w szpitalu razem z diagnozą „cukrzyca typu 1 insulinozależna” dostałam w pakiecie insulinę krótko i długodziałającą) tak zwane małe grzeszki były z automatu wyrównywane przez insulinę całodobową.

Decyzja trzymania cukrów dietą przy cukrzycy typu 1 insulinozależnej wymaga wręcz laboratoryjnego przyglądania się każdemu kęsowi jaki trafia do moich ust.

Dlatego tak ważne jest zrozumienie, o co w tych zasadach chodzi.

Każdy z nas jest wyjątkową istotą. Z wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju organizmem i jego reakcjami. Mimo, że łączy nas wiele, ponieważ choroby autoimmunologiczne, do których zalicza się cukrzyca typu 1, mają wiele wspólnego, niestety nie ma jednego jadłospisu, który byłby złotym środkiem dla wszystkich.

Dlatego tyle wpisów poświęcam na tłumaczenie, dlaczego raz żółtka potrafią trzymać mi cukier, a po tygodniu ich codziennego jedzenia sprawić, że nie mam ochoty przyznawać się do wyniku mojego cukru porannego. Wręcz mam wrażenie, że mój glukometr stał się moim wrogiem… To jest jedna z tych rzeczy, która nas łączy ;P

glukometr twój wróg

Rozumiem, że pilnowanie tych wszystkich zasad, o których wspominam, to jakiś kosmos, zwłaszcza na początku. Że niby zjedzenie kurczaka, boczku i jajecznicy jednego dnia ma jakieś znaczenie?

Cóż, jak ktoś jest gotowy, żeby to sprawdzić, okazuje się, że ma. Jak ze wszystkim na początku pojawiają się wątpliwości. Postanowiłam napisać o kilku najczęściej zadawanych mi ostatnio pytaniach. Czytaj dalej Co podnosi cukier