Diabetyczna Rewolucja, plan cudu pH

Z cukrzycą można wygrać!
„Diabetyczna Rewolucja, plan cudu pH dla ludzi chorych na cukrzycę typu I i II”.
Pozwól, by jedzenie Cię uleczyło!
Dr Robert O. Young i Shelley Redford Young

Od pewnego czasu głęboko wierzę, że nie ma przypadków. Pewne rzeczy muszą się wydarzyć, żeby inne mogły się zdarzyć.
Z tego też powodu, jak natrafiłam w Internecie na „Diabetyczną Rewolucję”, kupiłam bez wahania. Czułam się, jakbym czytała świetny kryminał.

Diabetyczna rewolucja

Dawno nie czytałam książki z takimi wypiekami na twarzy.
Czułam dreszczyk emocji. Od kilku lat nie wznowiono wydania, książka jest niedostępna w formie papierowej, tylko w formacie pdf.

Zaintrygowała mnie. Zwłaszcza, że autor nie jest lekarzem, a mikrobiologiem i naturopatą. Jego badania są wynikiem analizy żywej kropli krwi.
Czegoś, na pograniczu medycyny funkcjonalnej i tradycyjnej.

Zaczęłam czytać.

Takie są fakty: cukrzyca nie jest chorobą produkujących insulinę komórek beta czy trzustki, która nie jest w stanie produkować czy regulować insulinę i glukozę, ale jest spowodowana nierównowagą pH – nadkwasowością w płynach, które otaczają produkujące insulinę komórki beta i alfa – która sprawia, że w nich lub w trzustce dochodzi do dysfunkcji lub niewydolności.

Pierwszy raz o zbyt kwaśnej diecie dowiedziałam się właśnie, podczas badania mojej krwi z kropli krwi. Zakupiłam paski pH i na tym się skończyło.
Jednak teraz, podczas czytania o cudzie pH zaczęłam szperać i znalazłam listę z produktami kwasotwórczymi i zasadotwórczymi. Okazało się, że mięso, ogórki kiszone i małosolne, po których mam niskie cukry, mają pH kwasowe. Nie są wskazane według tej teorii.
Chociaż dobrze się czuję, trzustka się regeneruje, przeciwciała przeciw tarczycy maleją, alergie i astma już mnie nie dotyczą, sięgam po wszystko, co może przyspieszyć mój proces regeneracji.
Skoro mogłabym szybciej dojść do pełnego wyleczenia, czemu nie?!

Kartka za kartką, nie mogłam się doczekać dokładnej recepty na ten cud.
Autor świetnie buduje napięcie.

Jak zapewnić Twoim komórkom jak najlepsze środowisko? Jaki prowadzić tryb życia, by utrzymać równowagę pH w organizmie i zapobiegać rozmaitym schorzeniom włącznie z cukrzycą?

Widziałem jak wspaniałe wyniki osiągali ludzie, którzy po prostu nauczyli się wybierać najlepsze jedzenie, ćwiczenia i suplementy.

Historie pacjentów, którzy doznali cudu pH, są jak z Disney’owskich bajek.
Skupiałam się tylko na tych, które dotyczyły wyleczenia cukrzycy typu I.
Ciężko nie było się nakręcić.
Stephen, który chorował na cukrzycę typu I przez dwadzieścia siedem lat, miał już problemy z nerkami i bardzo wysokie ciśnienie. Kilka dni spędził na intensywnej terapii z poziomem cukru powyżej 1100 mg/dl. Po przejściu na dietę cudu pH, insulina nie była już potrzebna, ponieważ cukry były na dobrym poziomie.

I tutaj pomyślałam: cukry 1100 mg/dl?!
Hmm… Ja mam wyrzuty sumienia jak mam niecałe 200 mg/dl.
To co on musiał jeść? Jak musiało być mu ciężko?
Skoro po dwudziestu siedmiu latach insulina nie była mu potrzebna, to jest nadzieja dla wszystkich tych, co chorują dłużej niż ja.

Jest też opowiadanie Kevina, chorującego na cukrzycę typ I od trzydziestu trzech lat.
Kolejny dowód na to, że jest szansa na powrót do zdrowia, nawet po tylu latach jego rujnowania.
Zielonymi Drinkami, suplementami i dietą zasadową kontroluje cukrzycę i nie musi już brać insuliny.

Allison, przez dwadzieścia trzy lata stosowała insulinę, nawet do 120 j dziennie i dodatkowo brała tabletki na zbicie cukru, a mimo to, cukry dochodziły do 400 mg/dl. Doprowadziła tym do polineuropatii prawej stopy – prawie jej nie czuła – a czucie w lewej stopie całkowicie znikło. Za każdym razem jak tylko odwiedzała lekarza, mówił, żeby schudła i dodała kilka jednostek insuliny… Krytyczny moment nastąpił, kiedy okazało się, że choruje także na marskość wątroby i zostało jej pół do dwóch lat życia. To było cztery lata temu… W ciągu czterech tygodni zrzuciła siedem kilo, a po trzech miesiącach nie musiała stosować już insuliny!
Oczywiście, wszystko to dzięki cudowi pH, Zielonym Drinkom, Zielonemu Proszkowi i kropelkom pH.

Tutaj stwierdziłam, że ja też dam radę. Mimo, że nie lubię soków ani shake’ów, za zupami w sumie to też nie przepadam.
Wolę pogryźć. Ale skoro takie cuda – wchodzę w to!!

Członkowie grup przestrzegali planu opisanego w tej książce, unikając nabiału, produktów zbożowych, słodyczy oraz mięsa (z wyjątkiem ryb), a także większości owoców. Poza tym byli zachęcani do spożywania niewielkich ilości dobrych tłuszczów. Pili zielone napoje poprawiające stan pH oraz stosowali cały program suplementów opisany dalej w tej książce.

Prawie się zgadza: bez nabiału, bez zbóż, bez słodyczy i owoców. Ale bez mięsa?!?! Moja dieta opiera się głównie na mięsie…
Jak ja się najem?! Zielone napoje?! I suplementy…
No i te niewielkie ilości dobrych tłuszczów. Niewielkie, brzmi dla mnie jak 10 gram na dobę, a ja, to 10–20 gram na posiłek dodaję.
Ale skoro to działa na innych, to czemu niby ja miałabym na tym nie skorzystać?
Jak cud, to cud.

Jeżeli poziom pH płynów naszego organizmu jest kwaśny, drożdże, grzyby , pleśnie, bakterie i wirusy maja raj, i namnażają się, prowadząc do wielu chorób.
Patrząc na to z tej strony, jest tylko jedna choroba (nadmierna kwasowość) i jedna terapia (przywrócenie zasadowego środowiska). Kwasowość w różnych tkankach, przy okazji różnych chorób była opisywana nawet w medycynie nowoczesnej. Kiedy kwasy dostają się do trzustki, powstaje choroba zwana cukrzycą.

Są też rady dotyczące tego, jak się przygotować do cudu pH.
Między innymi, co zrobić, jak podczas picia zielonych drinków będzie za niski cukier.
Jedna z propozycji, trochę mnie zdziwiła: należy zjeść miskę ziemniaków z awokado.
Ja, po 100 gramach ziemniaków z 20 gramami tłuszczu muszę podawać sobie insulinę. A po misce, to będę potrzebować cudu, żeby cukry były na dobrym poziomie. Najprawdopodobniej, są to wskazówki dla osób, które zaczynają przygodę „konwencjonalnej medycynie wspak”. Chyba że amerykanie mają mniejsze miseczki od moich.
Kolejna wskazówka, to wypicie litra soku warzywnego – generalnie, to ja dużo piję, ale litr soku warzywnego, to by mi uszami wyszedł. Dobrze, że nie jestem na insulinie całodobowej i spadki cukru, zagrażające mojemu życiu mnie nie dotyczą.

A co robić, kiedy ma się za wysoki poziom cukru we krwi? Według dr Younga:

Nawodnij się wypijając duże ilości soków warzywnych, 1 litr na każde 14 kilogramów wagi. Weź chrom, który pomaga powiązać insulinę i glukozę i przetransportować cukier do wnętrza komórki, gdzie jest używany jako energia.

Gdzie ja mam to zmieścić?!? Nie mam takiego brzucha, jak ta pani na fotelu.

Sekret piękna
źródło: fantastycznie.pl

Chrom – zapisałam na liście zakupów.

Książkę, mimo dotychczasowych ilości płynów, które mnie przeraziły, czyta się bardzo fajnie. Co chwila wplecione są historie pacjentów, którzy wyzdrowieli na tej diecie. Czerpałam przyjemność z samego obcowania z autorem.
Została perfekcyjnie zaplanowana. Do połowy książki tylko „ochy” i „achy”.
Nie mogłam się doczekać sedna.

Dr Young doskonale uzasadnia niezbędność regularnych ćwiczeń w leczeniu tej choroby. Wyjaśnia jakie są odpowiednie
rodzaje ćwiczeń, aby poprawić krążenie limfy i oczyszczenie krwi

Ty nie „łapiesz” cukrzycy, Ty ją „tworzysz”.

Trzustka ma również inną równie ważną rolę w cukrzycy. Ponieważ Twój żołądek jest z założenia kwaśnym środowiskiem, częściowo strawione jedzenie jest generalnie kwaśne kiedy wychodzi z żołądka, nawet podczas najzdrowszej diety. Trzustka wydziela enzymy trawienne do jelita cienkiego w celu zrównoważenia kwasowości i utrzymania alkalicznego otoczenia w jelicie cienkim. Pomagając trawić białka, trzustka ma kluczowe znaczenie w upewnianiu się, że organ ma dostęp do wszystkich aminokwasów (budulec białek) koniecznych do rozdzielania insuliny i zachowania potrzebnej jakości. Aminokwasy są również niezbędne do wytwarzania enzymów trawiennych.

Kolejna wspólna cecha z dietą paleo – obalanie mitów i potwierdzanie roli dobrego cholesterolu.
Jest również opis kwasicy ketonowej – dlaczego powstaje, kiedy jest dobrym i wskazanym objawem.

Reorganizacja Twojego metabolizmu pozwoli Ci wyleczyć trzustkę, a nawet doprowadzić do cofnięcia i wyleczenia cukrzycy. Wybór należy do Ciebie: czy tłuszcz Cię zabije, czy ocali Twoje życie.

Jeżeli naprawdę chcesz się uwolnić od swojej cukrzycy, będziesz musiał się zmienić. Zmiana w wielu przypadkach jest drastyczna. Tylko Ty możesz ocenić, czy jest tego warta.
Ale śmiem powiedzieć: czy potrafisz wycenić życie? Życie pełne prawdziwej energii, zdrowia, radości, spokoju, harmonii i miłości.
Możesz mieć wszystkie pieniądze świata, ale bez zdrowia nie będziesz miał nic.

Po tych słowach:

Challenge accepted
W końcu dochodzimy do sedna!!
Dziesięć kroków do wyleczenia.
Jak u alkoholika. Jak w Dekalogu.

Z planem Cudu pH, zapobieganie, a nawet cofanie cukrzycy – nawet typu 1 – jest osiągalne. Podstawowymi zasadami są: nawodnienie (dużo wody zasadowej), jedzenie zasadowego jedzenia, suplementów i ćwiczenia (właściwe). Cały program dzieli się na dziesięć kroków.

Sprawdzaj swoją krew przed każdym posiłkiem, jedną lub dwie godziny po posiłku, przed spaniem i jeżeli jesteś cukrzykiem typu 1, to również o 2 lub 3 w nocy. Idealny poziom cukru wyglądałby mniej więcej tak: 80 mg/dl na czczo; trzydzieści minut po jedzeniu 130; czterdzieści pięć minut później 110; i 100 po kolejnych 20 minutach, wraca szybko do 80.

Uczta napojów.
Na początek, przez czternaście albo dwadzieścia jeden dni mam ucztować.

Z reguły dwa tygodnie dadzą Ci podstawy, których potrzebujesz, by cofnąć cukrzycę, jednak trzy są optymalne. Proszę zauważ – to nie jest post! Będziesz jadł tak dużo, i tak często, jak tego potrzebujesz. Proszę jedz, aż będziesz usatysfakcjonowany, ale nie opychaj się. Jedz głównie zielone jedzenie (warzywa) i przyrządzaj je w tej fazie otwierającej, w formie cieczy – zupy, purée, shake’i lub soki. Oprócz zielonych warzyw, jedz również: pomidory, cytrynę, lemonki, paprykę, meksykańską rzepę, i zdrowe oleje.

Pomidory? Paprykę?! No nie za bardzo to widzę. Źle wpływają na układ autoimmunologiczny.
Cytryna?! Przecież to owoc?!

Powinieneś pić przynajmniej 4 litry Zielonych Drinków dziennie, wliczając w to (lub też dodatkowo) litr czystej wody i cztery 250 ml szklanki świeżego soku z zielonych warzyw (rozcieńczonego z wodą w stosunku 1:10). Spróbuj wyciskać ogórki, kapustę, brokuły, seler, kapustę włoską, piżmian jadalny, pędy pszenicy, jęczmień, rzeżuchę, rzodkiewkę, sałatę, szpinak, i kiełki.

I tutaj mój entuzjazm zaczął maleć. Ogórki są dla mnie jedynym warzywem, które mogę jeść bez ograniczeń, tak więc tego się nie obawiałam. Ale kapusta mi nie leży. Podnosi mi cukier, mimo że z własnego ogródka, bez nawozów. Tak samo z brokułami. Pędy pszenicy i jęczmienia? No i przetworzone* warzywa też windują cukier.

Chwila. A gdzie mój otwarty umysł?!
Gdzie moja chęć sprawdzania nowych rzeczy?!
Dobra. Kupuję to.
Ale jak zobaczyłam propozycję typowego dnia, to znowu mnie zatkało.
Już nie dziwiły mnie ilości płynów, które miałam spożywać. Ale ilości suplementów.
Dało mi to co prawda do myślenia. Skoro zachorowałam, to znaczy, że czegoś mi brakuje.
Pierwsza moja myśl: samą masą tabletkową się najem… albo zatruję.
Jednak dalej, bardzo przekonywująco dr Young tłumaczy, skąd propozycja takiej ilości suplementów. Jest również podana ilość dawki niezbędna dla każdego zdrowiejącego cukrzyka.

Idę w to.
Aż tu nagle:
Do zielonych drinków, które sama zrobię, mam dodawać Zielony Proszek, proszkowane kiełki soi, kropelki cudu pH.
Soi?!?! Kurczę, przecież to samo zło. No i cukry w kosmos. A w Zielonym Proszku to łatwiej napisać czego nie ma, niż skopiować całą stronę ze składem.
Znalazłam polską stronę z tymi składnikami cudu pH. Cóż, raczej się nie skuszę.
Nie po to odmawiam brania leków, tylko szukania zdrowia w pokarmach, żeby truć się soją…

Musiałam chwilę pomyśleć.
Zapaliła mi się czerwona lampka ostrzegawcza.
Wiem co to NLP**, jak i lokowanie produktów.
Wiem, jak można podprogowo coś zareklamować.
Czyżbym tutaj stała się ofiarą?

Mniej więcej w połowie książki, gdzie podany jest skład proszku pH i płynu, zapaliła mi się czerwona lampka ostrzegawcza.
Czytam, a moja pierwsza myśl: o matko, ile ja muszę brać suplementów!!
Później, biorę głęboki oddech i stwierdzam: przede wszystkim zdrowy rozsądek.
No tak, ale jak wychodzę z apteki, to mnie szlag trafia, ponieważ dawki które zaleca dr Young są kolosalne… I myślę, może ma sens kupienie jego preparatów?!

Cytowanie badań i ich wyników utrudnia nabranie dystansu:
„Australijskie badanie udowodniło…”
„jedno z badań klinicznych opublikowanych w „British Medical Journal wykazało…”
Current Therapeutic Research podał, że podczas badania w 1995 roku udowodniono…”
„badania na szczurach wykazały…”
I jak tu nie wierzyć???!

Ale, już postanowiłam. Zweryfikuję, przesieję przez zdrowy rozsądek i zobaczę, jakie będę miała cukry.
Pożyczyłam super wypasioną wyciskarkę do soków od znajomej, kupiłam zielone warzywa. Jutro zaczynam akcję: cud pH!

*) przetworzyć- zmienić coś, nadając inny kształt, wygląd: zetrzeć, zmielić, przerobić na sok.
**) NLP ( Neurolingwistyczne programowanie) – z zasady próbuje zmienić przekonania człowieka o jego przeszłości i otaczającym świecie. Może to zostać wykorzystane w celach terapeutycznych, może też służyć manipulacji psychologicznej. Źródło: pl.wikipedia.org

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Z cukrzycą można wygrać! Diabetyczna Rewolucja, plan cudu pH dla ludzi chorych na cukrzycę typu I i II.
Pozwól, by jedzenie Cię uleczyło!”. Dr Robert O. Young i Shelley Redford Young

Pierwszy wpis z tej serii: Ja i moja cukrzyca typu I
Następny wpis: Diabetyczna Rewolucja, plan cudu pH – część II

Podyskutuj o książkach o zdrowiu i odżywianiu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

14 komentarzy do “Diabetyczna Rewolucja, plan cudu pH”

  1. Ja mam z kolei pytanie ni z gruchy ni z pietruchy – czy próbowałaś kiedyś morwy białej? Ja od około trzech miesięcy piję herbatkę przed każdym większym posiłkiem a teraz w połączeniu jeszcze z Twoją dietą czuję wyraźną poprawę samopoczucia 🙂
    Stosujesz restrykcyjnie protokół immunologiczny (a propo fragmentu o psiankowatych)? Robiłaś testy na nietolerancje? Ja chciałam, ale są bardzo drogie 🙁

    1. Martuszka 🙂 moim zdaniem, pytanie ani nie z gruchy ani nie z pietruchy, ale jak najbardziej na temat 🙂 Pewnie że piłam morwę białą. Jednak ostatnio, po czystku i głogu, mam dosyć i dawno już jej nie piłam. Jeżeli poprawia Twoje samopoczucie, to znaczy, że w tym momencie jest najlepsza dla Ciebie.
      Jestem tylko człowiekiem, i gdybym restrykcyjnie przestrzegała protokołu, dawno moja trzustka byłaby zregenerowana. Tak jednak nie jest.
      Staram się go pilnować, ale ostatnio zajadam się masłem migdałowym, tahini i orzechami nerkowca.
      Nie widzę sensu robienia testu na nietolerancję. Może dziwnie to zabrzmi, ale dzięki cukrzycy, po godzinie następuję mój „wynik testu na nietolerację”. Jeżeli po godzinie od zjedzenia jakiegokolwiek posiłku mam cukry do 135 mg/dl, to znaczy, że mój organizm to potrzebuje. Jeżeli jednak cukry są wyższe, wiem, że w danym momencie mój organizm ma „nietolerancje” na dany produkt, i nie będę go jadła. Pisałam już o tym kilka razy.

  2. Ooo, czytałam tą książkę ! 😀
    Uwielbiam kiedy autor mówi: „skrobia i cukier” <3
    Albo "twój żołądek nie tylko nie trawi, on ALKALIZUJE" 😀
    Przepraszam, no przepraszam 😀 Ale jako farmaceutka z wykształcenia miałam wielką frajdę z tego 😉
    Choć generalnie pan bardzo fajny, jego żona też (choć przepisy mnie nie zachęciły…), historie są poruszające i duży plus za pomysłowość 😉 popieram ideę odkwaszania organizmu warzywami aczkolwiek nie wiem na jakiej podstawie (jak oni to obliczyli?!) powstały te tabelki, mówiące w liczbach jak bardzo nas coś zalkalizuje bądź zakwasi… No i ja to bym raczej nie chciała, żeby mój żołądek stał się nagle zasadowy, jako że z jedzeniem dostarczamy do niego bakterie i bym jednak wolała, żeby w tym niskim pH ginęły… No i trawienie białka (pepsynogen, te sprawy) 🙂
    Choć popieram, słodycze won, zboża won, nabiał won a najlepiej to choroby won!
    Ale rozumiem ludzi stosujących tą dietę, człowiek się na niej całkiem dobrze czuje 🙂 Jedyny problem jest taki, że jak się nie je tych suplementów to naprawdę duże niedobory powstają…

  3. Dodam jeszcze ze jestem zmuszona jesc kaszę i brązowy ryz ponieważ staram się nie jesc mięsa(z uwagi na hormony i antybiotyki, a nie stać mnie na ekologiczne mieso), więc gdybym w zupelnosci odrzucila węgle, pozostają mi warzywa i tluszcze, więc bym glodowala;) czy rzeczywiście takie mieso ze zwykłego sklepu jest tak bardzo toksyczne? Gdyby nie ten fakt, byłabym na paleo

    1. postaraj sie zdobyc mieso bycze od farmera, ps wg mnie lepiej zjesc mniej a dobrze, dlatego ja wole zjesc choc troche miesa z dobrego zrodla, niz byle czego co nie da mi energii, mieso buduje miesnie, a inne rzeczy inne..

  4. Witam:) sama mam cukrzyce typu 1 i też próbowałam diet niskoweglowodanowych, ddp czy sposobu jedzenia wg Pani wpisów. Ale zamiast czuć się dobrze z tym ze nie musze wbijac insuliny, czułam się jeszcze bardziej chora z powodu tylu zakazów! Zrozumiałam ze nie ma czegoś takiego jak wyleczenie się z cukrzycy typu 1, bo wyleczenie się oznaczałoby ze mogę zjeść jabłko z pomarancza i mieć dobre cukry(jak zdrowy człowiek). Zrozumiałam ze to nie dziala w ten sposób ze należy unikać insuliny bo przecież nie jestem na nią uczulona:) już wolę wbić sobie te pare jednostek i zjesc z przyjemnością owoc lub brązowy ryż, zamiast stosować taki rygor bez przyjmowania insuliny. (oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie mowie tu o jedzeniu słodyczy czy cos) „uzdrowienie ” nastąpiłoby wówczas gdy Pani trzustka zaczęłaby produkowac insuline, a tak się niesteru nie stanie..:(

    1. Droga cukrzyk typu 1, bardzo często staram się podkreślać, że każdy z nas jest inny. Najważniejsze, żeby wiedzieć, że są różne możliwości i świadomie wybrać najlepszą dla siebie drogę. Opisuję swoją historię, ponieważ wierzę, że komuś może pomóc.
      Jestem pod ogromnym wrażeniem, że mimo braku mięsa w swojej diecie zdecydowała się Pani spróbować mojego podejścia.
      Insulina jest lekiem. Dla wielu, ratującym życie. Jest lekiem i jeżeli Pani służy, to znaczy, że nie ma co zmieniać na siłę.
      Szanuję i podziwiam, ponieważ ja, na intensywnej insulinoterapii wytrzymałam tylko sześć miesięcy.
      Jeżeli chodzi o uzdrowienie, to mam wewnętrzne przekonanie, że mi się uda. Czy wzrost poziomu c-peptydu z bliskiego zeru, do dolnej granicy normy nie jest dowodem na to, że trzustka jednak produkuje insulinę i się regeneruje?
      (o poziomie c- peptydu już nie raz pisałam).

      1. Dziękuję za odpowiedź:) po intensywnych rozmyślaniach, i porównaiach jak się czuję na diecie węglowodanowej a jak na na niskowęglowodanowej (ketogennej), poziom Pani c-peptydu mnie przekonał i postanawiam spróbować jeszcze raz tej drugiej, stosując Pani dekalog:) .
        Swoją drogą przeraża mnie to , że zalecane przez lekarzy diety dla diabetyków, oparte są na zbożach i nabiale..
        Pozdrawiam ciepło i cieszę się , że są tacy ludzie, którzy szukają sposobu na wyleczenie wbrew powszechnym opiniom:)

        1. Pięknie!!! Ale pamiętaj, cukrzyk typu 1, nie katuj się. Ja nabiał odstawiałam sześć miesięcy. Powolutku.
          Są dni, kiedy nie jem mięsa i najadam się tłuszczami: masło migdałowe. Można samemu zrobić, chociaż ja ostatnio odkryłam masło migdałowe firmy Primavika- petarda!! 100 gram trzyma mi cukry i można się najeść.
          Albo pasta sezamowa. Mi najbardziej smakuje firmy Terra Sana- bio, ciemna. Na przykład z miodem. Tylko trzeba pamiętać, że miód w dniu ze zbożami winduje cukry ( o czym już pisałam).
          Poziom mojego c- peptydu też mnie przekonuje. Jest jedynym wiarygodnym dla mnie motywatorem.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę cierpliwości.

          1. Masło migdalowe brzmi pysznie, na pewno spróbuje:) mam pytanie odnośnie WTB , jak z biologicznego punktu widzenia wytłumaczyc to ze będąc na diecie tłuszczowej nie trzeba podawać insuliny? Pamietam że przestrzegajac Pani diety, podawalam jedynie bazę(lantusa), a z czasem do posiłków już nie musialam podawac insuliny krótkodziałającej. Moja pani diabetolog łapała się.za głowę” ale jak to? Przecież MUSI sobie pani podawać ins na WTB”. Czy więc po prostu mój organizm przestawił się a WTB były zbijane przez bazę? Mam jeszcze jedno pytanie, jak się Pani udaje trzymać cukry w ryzach podczas wysiłku fizycznego? Mam z tym problem, często cukry po treningu ok300.. Pozdrawiam!:)

          2. Cukrzyk typu 1, kilka razy już pisałam o tłuszczach i braku potrzeby podawania do nich insuliny. Jeżeli pyta Pani tylko po to, żeby mieć argumenty dla pani doktor diabetolog, to w moim odczuciu nie ma sensu… Kogoś, kto nie jest gotowy na taką wiedzę, żadne argumenty nie przekonają. Mam wrażenie, że chodzimy do tej samej, czytając jak zareagowała. Ja swojej odpuściłam stresu, i prawie nic nie mówię. Nie kłamię, ale ograniczam prawdę. Co ma się kobieta denerwować. A i mnie to frustruje.
            Jeżeli chodzi o „MUSI”, to ja muszę umrzeć, ponieważ dopóki ludzie są śmiertelni będą umierać, ale insulinę, to ja mogę podawać albo i nie. A to już zależy ode mnie.
            Jeżeli chodzi o wysiłek fizyczny, nie mam z tym problemu. Mimo, że przed i po treningu jem tłuszcze, moje cukry są 70 mg/dl (nie podaję bazy, już od dwóch lat).
            Mam wrażenie, że podając sobie bazę, jest realna obawa, że po treningu cukier może być bardzo niski i jest za dużo węglowodanów przed, które dają takie cukry po wysiłku. Może warto zweryfikować posiłek przedtreningowy?

  5. Paweł, moje „wdrażanie” trwało dwa dni. Poziom cukrów nie pozwolił mi na dalsze „cudowanie”. Wszystko opiszę w kolejnym wpisie. Mam parę pozytywnych wniosków, i na tym się skupię.

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *