eMMa, eMMa Sweettooth

Seria wpisów o leczeniu cukrzycy typu 1 dietą jest autorstwa eMMy "Sweet tooth" - gościnnej autorki na blogu PaleoSMAK.

Nazywam się eMMa, eMMa Sweettooth.

Mój pierwszy wpis na paleosmak.pl Grzegorz opublikował trzy lata temu: Ja i moja cukrzyca typu I. Dwa lata po moich drugich narodzinach. Tak, wielokrotnie o tym pisałam, że diagnoza: cukrzyca typu I insulinozależna, była moimi świadomymi narodzinami.

Było to moje dno. Dno najgłębsze z możliwych. Wtedy miałam wrażenie, że głębiej jest tylko muł i wodorosty. Wówczas myślałam, podobnie jak na poniższym rysunku, że nigdy z tego bagna nie wyjdę.

Dno

Praktycznie o wszystkim już napisałam; o tym co jem, czego nie jem i o tym, jak sobie radzę z tym wszystkim: Leczenie cukrzycy typu I dietą. Ostatnio zaczęłam pisać nawet o tym, co zaczęło się dziać w mojej głowie po przejściu na najlepszą dietę dla cukrzyka, czyli podyktowaną własnym glukometrem: Najlepsza dieta dla cukrzyka czyli dieta według wskazań własnego glukometru.

Dawno nic nie publikowałam, ponieważ niewiele się zmieniło.

Nadal nie jestem na intensywnej insulinoterapii, gdyż poziom moich cukrów tego nie wymaga.

No, może ciut częściej mam dni bezbiałkowe (Śniadanie cukrzyka bez insuliny). Zdarzają się też dni, w których jem tylko jeden albo dwa posiłki.

Coraz więcej jem zielonych warzyw. Na śniadanie potrafię zjeść cztery ogórki małosolne, cztery świeże i 40 gramów schłodzonego masła. Masło to jedyna forma nabiału, na którą sobie raz na jakiś czas pozwalam i która trzyma mi cukry. Uwielbiam olej z pestek dyni. Słoikami jadłabym masło z migdałów (uwielbiam Primaviki) czy tahini.

Potrafię codziennie na śniadanie wrąbać dwie paczki warzyw z Lidla. Jedyne co się zmienia, to rodzaj oleju, którym polewam michę tych warzyw. Odkryłam, że to tłuszcz nadaje smak. I tak, raz polewam olejem z awokado, innym razem z ostropestu (w zależności co znajdę w Biedronce, Lidl’u, Auchan czy Tesco). Wczoraj znalazłam w Auchan olej z krokosza, musiałam kupić.

Ostatnio byłam w Kolumbii, gdzie po raz kolejny doceniłam wolność życia bez insuliny. Lot, prawie cały dzień w podróży, zmiana czasu, a ja nie muszę się obawiać o cukry 😊  

Podobną podróż miałam rok wcześniej do Stanów. Nie ukrywam, że wtedy byłam spanikowana, jak sobie poradzę. Pisałam o tym w Wakacje z cukrzycą.

Tym razem, nauczona doświadczeniem, do samolotu wzięłam cztery paczki warzyw z Lidl’a. Seler naciowy pokroiłam i włożyłam do woreczka z IKEA zapinanego na żyłkę. A w Kolumbii… cóż, jedno awokado wielkości głowy starczało mi na cały dzień.

Do tego ośmiornica z grilla z ulicy (tzw. street food) i tyle w temacie. Smażony banan jednak podniósł mi cukier. Ale tylko na chwilę, ponieważ od razu „wypływałam” go w Morzu Karaibskim. Mimo to, więcej już go nie jadłam.

Dawno nie robiłam badań związanych z moją cukrzycą Peptyd-C. Wystarczy, że kilka razy dziennie badam poziom moich cukrów. Jem nadal tak, jak jem. Nie mam niedoborów (jestem pod opieką Poradni Diabetologicznej i podstawowe badania krwi wykonywane są rutynowo). Dobrze się czuję. Mam energię, siłę. Na początku wszystkiego pilnowałam, bo sama nie wiedziałam, czy dobrze robię. Wynikami chciałam coś komuś udowodnić. W pewnym momencie zadałam sobie pytanie: ale po co? No i komu?

Przecież ja to robię dla siebie, tylko i wyłącznie. A tę kasę na badania wole wydać na kolejną lekcję kitesurfingu, która dostarczy mi więcej endorfin niż wynik z laboratorium. Obniży mi cukry. Da opaleniznę, fun, kontakt z równie zwariowanymi ludźmi.

Oczywiście, za jakiś czas zrobię sobie badania z czystej ciekawości. Uwielbiam patrzeć jak poziom moich przeciwciał maleje, a poziom witaminy D3 jest na takim poziomie, że nie wymaga już suplementacji.

Pozwoliłam sobie na życie we własnym osobistym tempie.

Najważniejsze, żeby uwierzyć, że:

Jestem w dobrym miejscu

Mam w planie napisać jeszcze parę rzeczy, chociażby obiecane po ostatnim wpisie (Gorsze dni) podanie mojej definicji „bycia gotową, żeby być zdrową”.

Jednak czy jest sens powtarzać ciągle w kółko to samo? Że jest super?! Że życie bez insuliny zewnętrznej z niskimi cukrami jest wykonalne, realne i piękne? Mimo cukrzycy typu I insulinozależnej?!

Z miłością do życia. Do życia z niskimi cukrami.

eMMa
"Sweet tooth"
lp.pw@htootteewsamme

Podyskutuj o cukrzycy i jej leczeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

7 komentarzy do “eMMa, eMMa Sweettooth”

  1. Emmo, pisz dalej cokolwiek, bo Twój sposób pisania bardzo pomaga!

    PS Nie jesz już 5 posiłków dziennie?
    Pozdrawiam;)

    1. Sabrino, bardzo dziękuję 😀
      Rzeczywiście, po pięciu latach, coraz częściej są dni, że pudełeczka z dwoma posiłkami lądują w lodówce, na kolejny dzień. To wtedy, kiedy jestem mega wypoczęta, robię rzeczy na które mam ochotę i nie patrzę na zegarek. Czyli wakacje, urlop. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Emmo, dziękuję za wpis. Jak wyglada Twoja porcja warzyw z Lidla? Moglabys opisac czy zrobic zdjęcie? Pozdrawiam, Anna

    1. Anno, bardzo proszę 🙂 Jedna paczka 170 gramowa albo 200 gramowa. Czasami wcinam dwie paczki na raz 😛 Najbardziej smakuje mi "Mix sałat Italiano" bo nie muszę wydłubywać marchewki. Ale biorę jak leci. W Tesco są paczki 350 gramowe. Czasami jem na raz, czasami nie mam ochoty i rozdzielam na dwa posiłki. Zależy, czy polewam olejem, czy jem tylko posypane solą. Najlepiej będzie, jak sama sprawdzisz, co Ci smakuje i trzyma cukry. Pozdrawiam

        1. Tak Anno, paczki sałaty. A co masz na myśli pisząc "mrożonki"? Jedynie mrożony szpinak trzyma mi cukry.

          1. No bo dla mnie warzywa to wiecej niz salata. Rozumiem że ty tylko jesz liściaste, ogorki awokado i seler naciowy?

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *