Bezglutenowy hotel

Od czasu do czasu zdarza mi się zatrzymać podczas wyjazdów w hotelu i choć zbóż nie jadam już jakieś 6 lat, to nigdy nie przyszedł mi do głowy pomysł szukania bezglutenowego hotelu. Po prostu wybieram hotel z bufetem śniadaniowym, podczas którego jem jajka, mięso, warzywa i owoce. Naprawdę się zdziwiłem, gdy niedawno zobaczyłem reklamę hotelu bezglutenowego.

Sklep: produkty bezglutenowe

Reklama dotyczyła włoskiego hotelu Bikini położonego w miejscowości Rimini (strona hotelu). Hotel chwali się wieloletnią certyfikacją włoskiego stowarzyszenia celiaków i reklamuje się tak:

…lokalne specjały takie jak tagliatelle, lazania, tortellini i piadina oraz pyszne włoskie dania, jak gnocchi, makaron, pizza, tiramisu świeżo pieczony chleb – wszystko bezwzględnie bezglutenowe.

Jak wyglądają śniadania w bezglutenowym hotelu?

Ciasta, ciastka, tarty z owocami i dżemem, herbatniki, bezy, słodkie i pikantne naleśniki, jajka, wędliny, sery, kiełbasy, owoce, jogurty, płatki zbożowe i świeży chleb.

Brzmi pysznie? Nie da mnie. Chleb bezglutenowy może mieć jeszcze mniej wartości odżywczych od zwykłego chleba, których ten ostatni i tak ma śladowe ilości. Takie odżywianie się jest czasem jeszcze gorsze niż jedzenie tych samych produktów z glutenem (czytaj więcej: Dieta bezglutenowa).

Paulo Coelho w swej książce Demon i panna Prym napisał: „Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, a jednocześnie pragną by wszystko pozostało takie jak dawniej„.  I chyba takie jest rozumowanie niektórych – chcą całkowicie zmienić swoją dietę, żeby wyrzucić z niej nawet śladowe ilości glutenu, a jednocześnie chcą jeść te same dania, co wcześniej.

Dlaczego warto unikać glutenu? Zobacz: Gluten – nie tylko celiakia.

Proponowane przez bezglutenowy hotel „przysmaki” są fatalne – to czyste węglowodany, cukier, sól i tłuszcze trans – prosta droga do wszelkich chorób cywilizacyjnych. Poza tym są całkowicie wyprane z witamin – prawdziwe puste kalorie.

Proponowanie takiego odżywiania osobie chorej na celiakię jest w zasadzie zbrodnią – uczenie takiej osoby jedzenia chleba, naleśników, ciastek i ciasteczek tylko napędza nałóg cukrowy i zdecydowanie zwiększa szansę, że w przypadku braku dostępu do wypieków bezglutenowych ta osoba ulegnie i zje coś, czego nie powinna jeść.

Pomijam już fakt, że produkty bezglutenowe są niesmaczne, drogie, ciężko dostępne i zdarza się, że są one i tak zanieczyszczone glutenem, którego ponoć mają nie mieć.

O ile w przypadku celiakii jedzenie bezglutenowych zbóż z reguły nie nasila objawów choroby, to wszelkie zboża są zabronione na protokole autoimmunologicznym, czyli restrykcyjnej wersji diety paleo stosowanej przy chorobach autoimmunologicznych (czytaj więcej: Dieta paleo oraz Protokół autoimmunologiczny).

Gliadyna z pszenicy, sekalina z żyta i hordeina z jęczmienia to białka, które potocznie nazywamy glutenem. Inne zboża zawierają bardzo podobne białka – owies aweninę, kukurydza zeinę itp (czytaj więcej: Gluten – nie tylko celiakia) i jedzenie ich dla organizmów zmagających się z chorobami autoimmunologicznymi może nie różnić się nijak od jedzenia pszenicy.

Czy warto jechać do hotelu bezglutenowego? Jeśli masz agresywną postać celiakii i nawet ślady glutenu wywołują intensywne problemy z jelitami, albo masz chore dziecko, któremu nie idzie jeszcze wytłumaczyć, że czegoś nie może jeść, to być może warto – zgaduję, że w kuchni tego hotelu nie uświadczy się mąki pszennej i że serwowane przez nich potrawy są rzeczywiście całkowicie pozbawione glutenu.

We innych przypadkach większość z nas może raczej wybrać dowolny hotel z bufetem śniadaniowym, podczas którego zjemy jajka, mięso, ryby, warzywa i owoce. Będzie to zdecydowanie zdrowsze (i smaczniejsze!) niż  bezglutenowy chleb i bezglutenowe naleśniki (mam na myśli produkty przemysłowe, a nie ich domowe paleo-odpowiedniki).

Upewnij się tylko, czy hotel rzeczywiście ma prawdziwe śniadania, bo niektóre tańsze hotele na południu Europy na śniadanie oferują tylko bułki z serem albo dżemem i słodkie rogaliki 🙂 A co jak nieopacznie znajdziesz się w takim miejscu? Masz okazję do małej głodówki 🙂

Zobacz też: Posiłek bezglutenowy w samolocie: część I i część II.

Najważniejsze jednak słuchaj się swojego organizmu i jeśli źle reagujesz na ślady glutenu (choć dzięki nocebo czasem ciężko to stwierdzić), to pewnie hotel bezglutenowy się sprawdzi. Jednak raczej nie jedz tam chleba, naleśników i makaronu, tylko mięso, ryby, jajka, warzywa i owoce.

Ja nie neguję sensu istnienia takiego hotelu, ba – nawet uważam, że takie miejsca są potrzebne. Mój dom jest wolny od glutenu i chciałbym mieć także taki komfort na wakacjach. Bardzo mi się nie podoba jednak sposób, w jakim opisywany hotel się reklamuje – zakłamuje on istotę diety bezglutenowej i promuje szkodliwe, bezwartościowe i śmieciowe jedzenie.

Podyskutuj o strategiach godzenia wakacji i wyjazdów na łono natury z żywieniem paleo: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

Dodaj komentarz przez Facebooka poniżej albo formularzem na dole strony:

10 komentarzy do “Bezglutenowy hotel”

  1. Przeczytalam ta Wasza cala dyskusje i powiem tak..z checia bym tam pojechala na tydzien lud dwa. Pomarzyc mozna… lasagne, nalesniki …juz nie pamietam jaki maja smak 🙂 🙂 oj te wakacje pogrzeszylo by sie raz na jakis czas 🙂 a moze czegos nauczylo…
    i tyle w temacie 🙂 🙂 🙂

  2. Witam,
    a czy orientuje się ktoś czy w Polsce są organizowane gdzieś wczasy paleo? Optymalni Kwaśniewskiego mają swoje Arkadie, a czy można gdzieś pojechać i jeść paleo?

  3. „O ile w przypadku celiakii jedzenie bezglutenowych zbóż z reguły nie nasila objawów choroby,”
    Na jakiej podstawie twierdzisz, że tak jest?

      1. Ale czy ja gdzieś napisałem, że jest? Byłem ciekaw skąd masz taką wiedzę. Może choć ankietę przeprowadziłeś wśród celiaków skoro tak napisałeś? Nie podejrzewam, że podajesz nie sprawdzone informacje.

        Moje doświadczenie (celiakia) wynika, że zboża bezglutenowe nasilają reakcje – tłumaczy się to reakcjami krzyżowymi. Jelita w stanie zapalnym, z nieszczelnością tak mogą reagować. Może to być jeszcze efekt braku witamin u celiaków choćby z grupy B, które są potrzebne do trawienia węglowodanów złożonych, jakie występują w nieglutenowych zbożach. Mogą wystąpić te 3 powody na raz, lub też jeszcze inne a których nie znamy jeszcze.

        Dziś już też widać nowe spojrzenie na „gluteny” np. dr Peter Osborn podaje tak:
        „Tak naprawdę powinniśmy używać liczby mnogiej i mówić „gluteny” zamiast „gluten”, ponieważ słowem tym określamy całą, bardzo liczną rodzinę białek obecnych w nasionach zbóż, takich jak pszenica, jęczmień, żyto, owies, kukurydza, sorgo, proso, teff czy pszenżyto.
        „Gluteny” mają pomóc nasionom traw w procesie kiełkowania. Niestety, kiedy spożywają je ludzie, mogą się stać źródłem wielu problemów.
        Świadomie wymieniłem ryż, owies, kukurydzę oraz sorgo, które są powszechnie uważane za bezglutenowe. Tak głosi tradycyjne podejście. Jednak mamy dziś badania pokazujące, ze spożywanie kukurydzy może również prowadzić do zaniku kosmków jelitowych (podobnie jest z soją czy infekcjami pasożytniczymi). Wiemy, ze typ glutenu, który jest w kukurydzy może działać na niektórych ludzi nawet gorzej niż gluten znajdujący się w pszenicy. Czyli poza tradycyjnymi winowajcami, takimi jak pszenica, jęczmień czy żyto, istnieją inne czynniki wywołujące atrofię kosmków. Niestety lekarze widząc wynik biopsji potwierdzający uszkodzenie kosmków jelitowych, zwykle obwiniają o to celiakię i wrażliwość na konwencjonalnie rozumiany gluten, a przecież możemy mieć do czynienia np. z bardzo silną, uszkadzającą jelita reakcją na soje. W takim wypadku – przez błędną diagnozę albo niedokładną interpretację wyniku – pacjent usłyszy jedynie, że powinien być na diecie bezglutenowej, co prawdopodobnie okaże się zbyt wąskim ograniczeniem.”- Heal Your Gut Summit.

        1. Ja sam nie mam celiakii, ale znam kilku celiaków i wszyscy oni dobrze tolerują zboża bezglutenowe. Sądząc po opisie tego hotelu i małej dyskusji na FB pod tym wpisem, to jest to raczej normą.
          Masz rację, że inne zboża mają białka bardzo podobne do „klasycznego” glutenu, dlatego ja uważam, że celiakia czy nie – nie warto jeść żadnych zbóż.
          Pamiętaj, że krzyżowo z glutenem może reagować też kawa (ja tak chyba mam), drożdże i nawet kazeina.

          1. Jak miałem niedoleczone jelita (na granicy szczelności) to miałem reakcje krzyżowe również po kawie. Na pewno masz wyleczone/szczelne jelita skoro reagujesz po kawie? Czy ich przypadkiem nie podrażniasz tymi śladowymi ilościami glutenu?
            Nawet w środowisku medycznym już się mówi o nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten (NCNG). Dostrzeżono, że śladowe ilości glutenu szkodzą nawet osobom bez celiakii. Takie osoby też nie mogą wrócić do glutenu bo wracają objawy.

            Dlatego tak ważne jest aby jak najwięcej osób w tym z różnych jadłodajni, z produkcji wiedziało na czym polega bezglutenowość, i wbrew temu co piszesz o tym hotelu to takie miejsca są potrzebne. Świadomość personelu pozwala na bezpieczne przygotowanie tego co sobie życzy klient. Tak dla ścisłości to nie wiemy jaki jest skład i produkcja tych umownych bułeczek w tym hotelu. Bo być może używają mąki migdałowej/kokosowej albo stosują fermentację, która pozwala szkodliwe substancje niwelować? Nie potrafię oszacować z tego ogłoszenia na ile to jest szkodliwe.

            O szkoleniach w Polsce pani Joanna Kostrubiec: http://celiakia.pl/stowarzyszenie/oddzialy-stowarzyszenia/ pisze tak:
            "W Stowarzyszeniu m.in. ja, osobiście zajmuję się kontaktami z firmami i systemem licencyjnym. Nie jest prostą sprawą otrzymać licencjonowany znak Przekreślonego Kłosa. Firma starająca się o takie oznaczanie swoich produktów musi spełnić kryteria gwarantujące bezpieczeństwo produktu finalnego pod każdym względem. Wspólnie badamy cały proces powstawania produktu, począwszy od surowców, tego skąd one pochodzą i czy są bezpieczne, przez kolejne etapy ich produkcji aż do samego końca, kiedy produkt opuszcza mury firmy. Produkty oznaczone licencjonowanym znakiem Przekreślonego Kłosa są również systematycznie badane, a częstotliwość badań uzależniona jest od stopnia ryzyka zanieczyszczenia surowców glutenem. Są firmy, które badają każdą partię dostarczanego surowca i każdą partię wychodzącego produktu, jeśli taki surowiec określony jest przez nas jako wysokiego ryzyka. Są też firmy, których produkty nie zawierają surowców wysokiego ryzyka i teoretycznie są bezpieczne, gdyż firma nie ma na terenie zakładu niczego, co wprost gluten zawiera, jednak dla bezpieczeństwa osób na diecie bezglutenowej, również badają swoje produkty wg wspólnie ustalonego harmonogramu badań. Firmy licencjonujące produkty tym znakiem, to firmy o bardzo wysokiej świadomości związanej z alergenami, często mają wdrożoną politykę alergenną i posiadają odpowiednie certyfikaty np. BRC, IFS itp. Ponadto, personel pracujący w tych firmach przechodzi regularne szkolenia i wszystko odbywa tam się wg ściśle określonych procedur."

            I takim miejscom bardzo szkodzi zjawisko pseudobezglutenowści. Pod wpływem mody przychodzi klient i zamawia obiad bezglutenowy. Personel się stara. A jak się klient dowiaduje, że nie ma deseru bez glutenu, to prosi o glutenowy deser. I potem restauracja pyta się Stowarzyszenia o co chodzi? Ale to niestety są skutki mody….

          2. Wydaje mi się, że jelita mam dość szczelne, na pewno o niebo lepsze niż lata temu, choć nie wiem, czy wciąż są doskonałe. Z kawą zrobiłem krótki test i po trzech dniach codziennego picia jednej kawy zauważyłem kilka zmian na skórze i uznałem, że to kawa, choć mógł to być przypadek.
            Aktualnie wprowadzam kilka zmian żywieniowych i za kilka miesięcy mogę przeprowadzić test z kawą jeszcze raz. Nic jednak nie tracę – kawa mi nie smakuje, a przeciwutleniaczy mam raczej pod dostatkiem w pożywieniu 🙂
            Co do tego hotelu – ja nie neguję istnienia takich miejsc, jednak uważam, że zdecydowana większość z nas ich nie potrzebuje. A zobacz zdjęcia z tego hotelu – te wypieki zdecydowanie nie są z mąki kokosowej czy migdałowej 🙂

          3. Potrzebujemy miejsc, gdzie kucharze, kelnerzy, producenci sa świadomi zagrożeń płynących od jedzenia jakie przygotowują, sa świadomi przenoszenia glutenu i innych alergenów, sa świadomi pochodzenia produktów z jakich gotują. I w tym hotelu to jest bardzo cenne. Tego możesz nie uświadczyć w hotelach bez przekreślonego kłosa. W zwykłych hotelach pytam obsługę o gluten i często wraca z informacja, ze boczek jest z opakowania "może zawierać śladowe ilości glutenu", wtedy proszę o samą jajecznice. Takie przygotowane miejsca sa po to aby nie było takich przypadków: https://www.bbc.com/news/uk-england-36360111
            Każdy z nas potrzebuje świadomych miejsc, pośredników w sprzedaży, producentów tylko Ty nie odczuwasz takiej potrzeby. Jak porozmawiasz z przypadkowymi osobami o zakupach to czesto nie maja świadomości ze kalafior może być spryskany preparatem z glutenem żeby ładnie wyglądał, ze ryba jest w mączce bo ja tak konserwują itd. Oni myślą, ze kupują czysty produkt.

            Nie znam sie na kuchni włoskiej, nie znam obróbki w niej stosowanej, i nie odważę sie zgadywać na podstawie zdjęć z jakich składników sa przygotowane potrawy.
            Czy po tych zdjęciach rozpoznajesz, z czego sa potrawy: https://againstallgrain.com/recipe-index/ ?

            Jeśli występują zmiany skórne to trudno wykluczyć nieszczelność jelit. Dbanie o jelita i ich szczelność to proces ciągły. Zywnosc zmienia sie dość dynamicznie w stosunku do możliwości adaptacyjnych naszego organizmu i nie masz pewności, ze jednego dnia nieszkodliwy dla nas produkt nie zaczyna rozwalać nam jelit.

  4. Ten hotel posiada znak przekreślonego kłosa http://www.celiachia.it/home/HomePage.aspx włoskiej organizacji skupiającej celiaków, u nas to jest Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej: https://celiakia.pl/.

    W polskiej wersji w restauracjach czy hotelach ten znak oznacza, że cała ekipa od kucharzy po kelnerów jest przeszkolona w bezglutenowości, w PL szkolą bezpłatnie osoby ze stowarzyszenia.
    Osobiście korzystam z takich jadłodajni z przekreślonym kłosem, nie dla ciastek czy bułek, ale dlatego że mam pewność że nawet po herbacie nie będę chorować. Daje to duży komfort, ekipa rozumie o co chodzi, i się nie naśmiewa z tego bo i takie sytuacje mi się zdarzyły.
    A jeśli się obawiamy, że są same bułeczki to po prostu piszemy pytanie do hotelu jak wygląda śniadanie bezglutenowe, i czy są boczek i jajka:-)

    Na forum celiakia.pl można poczytać jak przebiegały wakacje w takich hotelach. Takie miejsca ułatwiają podróżowanie, zwłaszcza rodzinom z dziećmi. Trudno dziecko namawiać do głodówki. U nas ten program nazywa się MenuBezGlutenu: https://menubezglutenu.pl/ .
    Można znaleźć miejsca gdzie dopasowujemy sobie (eko)paleo: http://celiakia.pl/agroturystyka-bez-glutenu/

Pozostaw odpowiedź Patryk Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *