Dzisiejszy jadłospis paleo będzie się dość różnił od prezentowanych do tej pory pozycji. Zacząłem ten cykl prawie 3 lata temu i od tamtej pory mój sposób żywienia się bardzo zmienił. Przedstawiony poniżej jadłospis odzwierciedla to, co jadłem mniej więcej tydzień temu i zawiera tylko dwa posiłki, ale za to ile roślin!
Jedno z moich pierwszych pytań, jakie zadałam po zdiagnozowaniu u mnie cukrzycy typu I insulinozależnej było: „Co mogę jeść?”. Odpowiedź jaką usłyszałam, brzmiała: „Wszystko. Wszystko, co tylko będę umiała przeliczyć na jednostki insuliny.” Z jednej strony się ucieszyłam, z drugiej, coś tu było zbyt piękne.
Wielokrotnie pisałam, że postanowiłam ujarzmić moją cukrzycę dietą a nie insuliną zewnętrzną (Dekalog eMMy: część I, II i III). Zasady są dosyć, hmm… specyficzne. Jednak, jeżeli je stosuję, poziom cukru jest w normie, a trzustka już prawie zregenerowana. Nauczyłam się odkrywać nowe smaki, potrawy. Nowe, czyli bez nabiału, bez glutenu. Długo szukałam pomysłu na budyń, który będzie zgodny z moją dietą i nie będzie wymagał kłucia.
Jakiś czas temu miałam już jedno podejście do paleo deseru, z mleka kokosowego i chia (Do czego wykorzystałam nasiona chia (szałwia hiszpańska) – 4 wyczesane w kosmos paleo desery). Wówczas, czyli ponad pół roku temu, po szałwii hiszpańskiej cukry po godzinie miałam wysokie. Jednak miesiąc temu, czyli zimą, zjadłam raz jeszcze i cukry wzorowe. Najprawdopodobniej dlatego, że za pierwszym razem jadłam ją w miesiącach, w których pyli.
Dzika strona jedzenia Jo Robinson to trzecia z niedawno przeczytanych książek ze słowem „dzika” w nazwie (po Dzikiej kuchni oraz Dzikiej spiżarni) i tak się zdarzyło, że był to mój gwiazdkowy prezent od Mikołaja 🙂
Zarówno okładka jak i opis książki są bardzo atrakcyjne – wydawnictwo obiecuje, że po lekturze będziemy wiedzieć, które sklepowe warzywa i owoce są najbardziej zbliżone do dzikich przodków, które odmiany są najzdrowsze, jak je przechowywać i przyrządzać.
Dzika strona jedzenia odnosi się do rynku amerykańskiego i nie została zlokalizowana (o czym wydawnictwo uczciwie pisze we wstępie), ale w epoce globalizacji to nie ma tak dużego znaczenia i dla polskiego czytelnika ta książka też będzie bardzo przydatna. Czytaj dalej Dzika strona jedzenia – recenzja→
Kilka miesięcy temu dostałem wiadomość od Michała, który napisał, że z żoną Tatianą prowadzą stronę www.wiecejnizzdroweodzywianie.pl oraz „Twojego bloga polecił mi jeden ze słuchaczy mojego podcastu, pasjonat diety Paleo. I właśnie stąd się wziął pomysł na nagranie podcastu o tej diecie. Czy zgodziłbyś się na taką rozmowę?”
Zaciekawiła mnie dalsza część: „Od razu napiszę, że ja generalnie nie jestem szczególnym zwolennikiem Paleo, bliżej jest mi do diety roślinnej, jednak ciągle jestem wszystkożercą.”
Sprawdziłem stronę Michała i Tatiany i dużo dobrego tam robią, choć oczywiście zboża przewijają się wszędzie jako oaza zdrowia – nawet znalazłem jeden wpis wychwalający zalety pszenicy 🙂 Czytaj dalej Wywiad dla „Więcej niż zdrowe odżywianie”→
Pierwszy mail, jak i komentarz, napisany przez Basię brzmiał: „Czy może Pani napisać, jak pozbyć się cukrzycy typu1? Córka (9lat) zachorowała tydzień temu i już na insulinie 🙁 Bardzo proszę o pomoc. Wierzę, że uda nam się to pokonać (czytając to, co piszecie i że wam się udało).”
Wszystko, co robię, aby ujarzmić cukrzycę typu I dietą a nie insuliną zewnętrzną, staram się dokładnie opisywać. Niczego nie zatajam. Zdaję sobie sprawę, że trzymanie się tych wszystkich zasad (Dekalog eMMy I, II, III) nie jest łatwe na początku. Aż prosi się o jakiś skrót, jedną tabletkę. Tak naprawdę, to dopiero teraz, po trzech latach, kiedy widzę, że to nie są bujdy na resorach, sama jestem w szoku, że mi się chciało.
Kolejny nowy miesiąc, to kolejny jadłospis paleo publikowany na tej stronie. Tym razem postanowiłem zainspirować się kuchnią śląską. Czy Ślązacy jedzą zdrowo? Co kuchnia śląska oferuje dla żywienia paleo?
Protokół autoimmunologiczny (restrykcyjna wersja diety paleo stosowana przy chorobach z autoagresją, np. Hashimoto) wyklucza między innymi jajka, które wchodzą w skład zdecydowanej większości przepisów na chleby paleo. Zastąpienie jajek żelatyną czy siemieniem lnianym nie zawsze się sprawdza.
Całe szczęście są przepisy na chleby AIP – chleby dozwolone przy chorobach autoimmunologicznych – bez jajek, zbóż, nabiału (laktozy i kazeiny), strączków, orzechów i wszelkich nasion – bez cukru i alergenów. Tak, można jeść chleb przy Hashimoto!
Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że napisałam już wszystko, co robię, aby ujarzmić cukrzycę typu pierwszego dietą a nie insuliną zewnętrzną, pojawia się komentarz albo mail, który uświadamia mi, że pewne rzeczy oczywiste dla mnie, nie zawsze są oczywiste dla innych. I mimo to, że sporo energii poświęcam temu, aby język którym piszę był zrozumiały dla wszystkich (a żargon medyczny, w pewnym momencie, ciężko jest wyplewić) okazuje się, że zapominam o prostej zasadzie:
Purée z dyni, zwane też musem albo przecierem dyniowym, to doskonała metoda wstępnego przygotowania dyni, która otwiera drogę do wykorzystania jej w wypiekach, zupach, sosach, zapiekankach, dżemach i innych daniach. Purée z dyni można długo przechowywać w zamrażarce albo zawekowane w słoikach.
Do sporządzenia purée nadaje się dowolna odmiana jadalnej dyni (poza dynią makaronową), ja najczęściej używam najpopularniejszej chyba w Polsce pomarańczowej odmiany, zwanej dynią Hokkaido (ang. pumpkin), choć czasem wykorzystuję też dynię piżmową (ang. butternut squash), jak się ją uda dostać. Często pod ogólną nazwą „dynia” można znaleźć w sklepach różne odmiany dyni zwyczajnej albo olbrzymiej. Czytaj dalej Purée z dyni→
Zima niestety nie oferuje nam dużego wyboru świeżych warzyw i owoców, a większość z tych, które są w sklepach, pochodzą z drugiego krańca kuli ziemskiej i żeby przetrwały transport są często traktowane wieloma chemikaliami. Możemy jednakże jeść zdrowo korzystając z lokalnie dostępnych pokarmów, także zimą.