Ukryte terapie – recenzja książki

Ukryte terapie Jerzego Zięby to przewodnik po terapiach i leczeniu wielu chorób cywilizacyjnych przy użyciu witamin i minerałów. Podtytuł Czego ci lekarz nie powie jest niestety prawidłowy – lekarze w większości nie leczą, tylko przepisują szkodliwe chemikalia.

O książce tej słyszałem już od jakiegoś czasu, jednak z uwagi na nieco kontrowersyjne cytaty z niej o tłuszczach nie spieszyło mi się do czytania i kupowania. Całe szczęście miałem niedawno urodziny i żona mi sprezentowała Ukryte terapie.

Ukryte terapie

Bardzo mi się podobają niektóre myśli Jerzego Zięby, szczególnie ta, że żaden organizm nie choruje z braku lekarstw, tylko substancji odżywczych, więc logiczne jest, że leczenie powinno polegać na podawaniu witamin i minerałów, a nie leków z wieloma poważnymi skutkami ubocznymi.

Autor doskonale wie, jak wygląda szkolenie lekarzy, zna i cytuje niektóre podręczniki. Prawidłowo diagnozuje największe problemy – powiązania przemysłu farmaceutycznego z uczelniami medycznymi oraz fakt, że nie da się opatentować witamin i każdy może je produkować, więc nie da się na nich zarobić.

Jerzy Zięba zakłada, że lekarze mają dobrą wolę i rzeczywiście chcą pomóc pacjentom, tylko nie wiedzą jak, bo nikt ich tego nie nauczył na studiach. Ze smutkiem jednak stwierdza, że wielu lekarzy cechuje ignorancja i nie są w ogóle zainteresowani pogłębianiem swojej wiedzy, nawet jak się ją przed nimi wyłoży na stole.

Kolejne rozdziały opisują powszechnie znane witaminy: A, C, D, E i K2 i tu nie mogłem nie dostrzec podobieństw do przeczytanej niedawno przeze mnie książki: Wylecz się sam, Megadawki witamin.

Obaj autorzy prezentują podobne fakty i opinie – nic dziwnego, bo opierają się na podobnych źródłach. Dobrze widzieć, że terapia witaminami ma pewne standardy: w obu książkach zaleca się podobne dawki na konkretne choroby.

Ukryte terapie to nieduża książka, którą można szybko i z przyjemnością przeczytać. Mimo iż tytuł mówi o terapiach, Jerzy Zięba poświęca wiele uwagi zapobieganiu chorobom, a nie tylko ich leczeniu.

Dużo uwagi autor poświęcił jodowi, ale można tu poczuć niedosyt. Jerzy Zięba kieruje ten rozdział głównie do lekarzy (endokrynologów), a nie pacjentów i celowo unika informowania, kiedy, w jakiej postaci i ilości brać jod.

Autor zauważa, że leczenie chorób tarczycy nie jest proste i ze względu na różnice pomiędzy chorymi nie jest szablonowe – zaleca więc przyjmowanie jodu tylko we współpracy z endokrynologiem.

Wiem, że można sobie zaszkodzić nieprzemyślanymi terapiami, ale co ma zrobić dziewczyna cierpiąca na zapalenie tarczycy Hashimoto, która właśnie przeczytała, że to właśnie jod może być brakującym elementem układanki prowadzącej do jej zdrowia, tylko nijak nie może znaleźć lekarza, który jej powie, jak ma ten jod stosować?

Pod koniec książki trafiamy na ten nieco kontrowersyjny rozdział o tłuszczach. Jerzy Zięba ma dużo racji, kiedy twierdzi, że tłuszcze omega-3 DHA i EPA nie są tak naprawdę niezbędne, bo nasze organizmy je potrafią produkować, choć nie wspomina, że zdaniem wielu badaczy ta konwersja jest bardzo nieefektywna.

Autor cytuje badanie pokazujące negatywne skutki suplementowania tranem, jednak całkowicie pomija setki innych badań, z których jasno wynika, że ta sama suplementacja ma bardzo pozytywne efekty na nasze zdrowie.

Nie jestem lekarzem, nie znam się na tym i ciężko mi to oceniać. Jeśli jednak widzę, że Nora Gedgaudas, Sarah Ballantyne, Chris Kresser, Loren Cordain, David Perlmutter, Terry Wahls i wielu innych mają podobne zdanie dotyczące tłuszczów omega-3, a Jerzy Zięba ma inne, to raczej skłaniam się ku zdaniu większości.

Wiem, że w biologii nic nie jest czarne i białe i że podział na „dobre” tłuszcze omega-3 i „złe” omega-6 jest bardzo umowny i uproszczony (czytaj więcej: Tłuszcze omega-3, -6 i -9). Jerzy Zięba w Ukrytych terapiach go kwestionuje i choć jego zalecenia mają wiele racji i wiele z nich jest słusznych, to inne mogą zdezorientować czytelnika.

Według Jerzego Zięby właściwy stosunek tłuszczów omega-6 do -3 wynosi 11:1, choć wspomniane wyżej nazwiska zalecają raczej 3:1. Jego porady dietetyczne (np. suplementacja olejem lnianym i słonecznikowym) łatwo źle zinterpretować, co – według autorytetów świata paleo – może nie wyjść na zdrowie.

Zawiodą się ci, którzy oczekują więcej informacji dietetycznych, w końcu zdrowe jedzenie też można nazwać terapią. W Ukrytych terapiach nie ma prawie nic na temat, co jeść, a czego nie. Nie wiem, jakie autor ma opinie o zbożach, ale z kilku wtrąceń można uznać, że nie widzi wiele złego w jedzeniu chleba.

Jerzy Zięba kilkukrotnie tylko sygnalizuje nowy temat i wspomina, że jest on materiałem na nową książkę. Z niecierpliwością czekam więc na kolejne książki, będące kontynuacją i rozwinięciem tematyki Ukrytych terapii.

Mimo zamieszania z tłuszczami Ukryte terapie to bardzo wartościowa lektura dla każdego. Osobom zmagającym się z problemami zdrowotnymi otwiera oczy na to, że nieskuteczne i szkodliwe lekarstwa nie są jedynym rozwiązaniem, a tym szczęśliwcom, których współczesna żywność nie doprowadziła jeszcze do choroby, pomoże pozostać w zdrowiu.

Książka wciąż jest w sprzedaży (sprawdź ceny).

Podyskutuj o książkach o zdrowiu i odżywianiu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

Dodaj komentarz przez Facebooka poniżej albo formularzem na dole strony:

19 myśli w temacie “Ukryte terapie – recenzja książki”

  1. Bardziej adekwatny byłby tytuł "kłamstwa Jerzego Z.":
    Kolega pracujący w szpitalu w Warszawie wysłał nam taką oto wiadomość.:

    "Naszła mnie smutna refleksja, którą muszę się z Wami podzielić. Byłem dzisiaj świadkiem śmierci pacjenta onkologicznego – człowiek nie był stary, wiadomo że nowotwór to ciężka choroba ale w jego przypadku pierwotne rokowanie nie było najgorsze. Niestety zmarł, bo zbyt późno podjęto leczenie. Dlaczego? Ano piszę do was, więc nie trudno się domyśleć. Na szafce przy łóżku dumnie leżą dwie książki Zięby. W rozmowie z pacjentem przewiała się ciągle-witamina C, ukryte terapie, bigpharma, lekarze trują, Zięba, Jaśkowski, Czerniak (czy jak słyszałem teraz raczej Cz.) – tak w skrócie wyglądały ostatnie 2 lata życia tego człowieka.
    Czy wymienieni przeze mnie "panowie" poniosą jakąkolwiek odpowiedzialność za to że dali temu, i wielu jemu podobnym fałszywą nadzieję, zarobili na nim?
    Oczywiście nie wiemy czy prawidłowe leczenie by się powiodło, nigdy nie ma 100% pewności – taką obiecują tylko szarlatani od wlewów witaminy C.
    Najgorsze jest to, że efekty działania Zięby i mu podobnych będą widoczne wiele lat po jego zejściu z ziemskiego padołu – to że każe on obżerać się cholesterolem nie spowoduje choroby sercowo-naczyniowej za rok, czy za dwa. To że każe przyjmować absolutnie nieakceptowalne dawki witaminy D, też nie spowoduje żadnych powikłań w najbliższym czasie. Ale za 20 czy 30 lat, te osoby które go słuchały będą pluły sobie w brodę.
    Przepraszam że tak chaotycznie, ale jestem naprawdę poruszony, bo co prawda słyszałem wcześniej od kolegów o takich pacjentach, ale nigdy wcześniej nie widziałem na własne oczy. Napisałem do was z taką myślą, żebyście udostępnili to na swoim fp.
    A do czytających mam apel – ufajcie swoim lekarzom. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach wręcz narodowego denializmu naukowego. Bo czasami może być za późno.

    Nic dodać,nic ująć..

  2. Jerzy Zięba wielokrotnie mówił jaki jest jego stosunek do chleba, zaznaczał, że on chleba nie je w ogóle, że nie jest on człowiekowi do niczego potrzebny, że jadamy za dużo węglowodanów i tłumaczył wpływ glutenu i odradza jego spożycie wszystkim ludziom, zdrowym również!

  3. Jestem bardzo sceptycznie nastawiony do działalnosci Pana Zięby. Wydaje mi się, że dla niego to po prostu dobry biznes. Moja znajoma była na spotkaniu z tym Panem, które kosztowało, o ile sie nie mylę 150 zl, na którym było podobno ok. 300 osob. Poza informacami, które tam uzyskała przywiozla siatkę witamin i suplementów diety za kilkaset zlotych. Podobno dużo skuteczniejszych niż inne.

    1. A jak się Znajoma czuje po wprowadzeniu zmian i stosowaniu zakupionych suplementów/witamin? Rozwiązała swoje problemy zdrowotne po tych działaniach? Czy też jej stan zdrowia się pogorszył?

    2. Przecież nikt na tym świecie nie pracuje za darmo. To jego sposób na życie, wykorzystuje swoją wiedzę w sposób znakomity. Nie chodzi mu tylko o zarabianie pieniędzy, bo inaczej nie pozwalałby nagrywać każdego wykładu i wrzucać do internetu. W sieci ogląda się wszystkie bezpłatnie.

  4. Z produktow nie bardzo dozowolonych jjem tak:masło,smietane 30% i 36%,twarog tlusty,ser zołty,serek smietankowy,mozzarella w kulce,jogurt grecki,kefir,maslanka,ziemniaki,ryz biały,wafle ryzowe,miod,banany czasami mieszanke studencka albo inna czy cos jest do całkowitego wyeliminowania???pozdrawiam

    1. Może zostaw sobie tylko masło,smietanę 36,mascarpone. Twaróg tłusty i reszte nabiału nie warto. Reszta co piszesz to jest dozwolona na paleo ale z umiarem szczególnie orzechy.

        1. A co złego jest w waflach ryżowych przeciez to tez ryz tylko w innej postaci?co do orzechow to mieszance studenckiej najwiecej jest archaidow ktore nie sa orzechami tylko straczkami wiec tu masz racje ze z umiarem podobnie z innymi orzechami

          1. Wafle ryżowe to przetworzony ryż, wyprany z tych resztek wartości odżywczych, które w postaci surowej ma.

  5. Ja jjem ziemniaki gotowane z masłem albo bita smietane 36% z bananem a takze zdarza mi sie jesc wafle.ryzowe z tłustym twarogiem i odrobina miodu i nie uwazam ze jakosc grzesze. obserwuje swoj organizm i jego reakcje jak czuje sie osłabiona podkrecam wegle szczegolnie kobiety moim zdaniem nie powinny az tak bardzo je scinac bo beda sie zle czuly pisze to z wlasnego doswiadczenia

  6. Grzegorzu co sądzisz o łączeniu węglowodanów z tłuszczem? Czytałam już tyle artykułów i zgłupiałam. Są diety,że jest wskazane łączenie tłuszczy z węglami np dieta low IG czy Dr Haya,który pozwala łączyć np ziemniaki z masłem,smalcem itd. Jeśli np,połączę banana z masłem albo śmietaną, lub ryż biały ze smalcem to odłożę więcej tkanki tłuszczowej? Powiedzmy,że nie bierzemy pod uwagę znaczenia bilansu kalorycznego.

    1. Nasi przodkowie jedli, co było i do głowy im nie przyszło odmawianie sobie jedzenia, bo nie powinno się go mieszać z innym. Rzeczywiście łączenie białka i węglowodanów jest niezbyt wskazane dla osób z bardzo słabym i wrażliwym układem pokarmowym. Z drugiej zaś strony spożywanie węglowodanów z tłuszczem znacznie zmniejsza odpowiedź insulinową – zamiast krótkiego strzału glukozy do krwi mamy trwający długo niewielki wzrost.
      Kalorie nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Tłuszcz daje też poczucie sytości, a węglowodany można jeść prawie bez końca. Ja bym nawet postawił tezę, że przez jedzenie węglowodanów z tłuszczem, jesz mniej ogólnie i chudniesz. Taki właśnie jest efekt z nabiałem – osoby jedzące odtłuszczone słodkie jogurty tyją bardziej, niż osoby jedzące pełnotłuste jogurty z podobną ilością tłuszczu – po prostu są prędzej syte i jedzą ich mniej, a przez to mniej węglowodanów.

  7. W necie możesz znaleźć liczne wystąpienia Zięba, i chyba na debacie o odżywianiu we Wrocławiu pokazuje film jak gluten (chyba w połączeniu z jakimś pestycydem) wpływa negatywnie na jelita, wspomina też coś w rodzaju, że „po odstawieniu glutenu u osoby chorej potrafią się dziać dobre cuda”:-)
    Zięba był w amerykańskim laboratorium (nie pamiętam czy podawał jego nazwę), które bada wpływ glutenu na rozszczelnienie jelit.

    1. Chodzi o gluten z pszenicy i glifosat który jest czynnikiem aktywnym w preparacie zwanym roundap czy randap jak komu wygodniej.

      Sama książka dobra, w październiku ma być cz.2 i też chętnie zakupie.

      1. Też czekam na jego drugą książkę:-)
        Jak dla mnie to Zięba robi kawał dobrej roboty bo nie trzeba kupować jego książki, wystarczy trochę czasu, posłuchać udostępnionych wystąpień na różnych spotkaniach, posprawdzać/zgłębić/przemyśleć zagadnienia i wypracować własne zdanie – wprowadzić zmiany albo nie. Wolny wybór:-)

Pozostaw odpowiedź Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *