4 białe proszki, które dodaję do sałatki

Mniej więcej od roku jem najczęściej dwa posiłki dziennie – sałatka w pracy po 13:00 i ciepły obiad w domu po 19:00. Sałatkę przygotowuję w domu wieczorem i zabieram rano do pracy – takie uroki mojego sposobu żywienia.

Jako że jem tylko dwa posiłki, staram się, by były one jak najbardziej odżywcze. Moja sałatka zawiera dużo różnych składników, a pomiędzy nimi 4 tajemnicze białe proszki. Co to za białe substancje, które dosypuję sobie do jedzenia?

Biały proszek

Gdy sam napisałem „białe proszki”,  to od razu przyszły mi do głowy heroina albo kokaina – chyba za dużo telewizji oglądałem jako dziecko 🙂 Tymczasem moje proszki to są pożyteczne dla zdrowia substancje i nie uzależniają.

Kolagen

Podczas milionów lat naszej ewolucji jedliśmy rośliny i zwierzęta – te ostatnie dosłownie od nosa do ogona. Zjadaliśmy skórę, chrząstki, oczy, uszy, a nawet w pewnym zakresie naczynia krwionośne, ścięgna i drobne kości.

Obecnie z różnych przyczyn ograniczamy się głównie do mięśni szkieletowych zwierząt. O ile takie mięso jest bardzo odżywcze, to ma jedną wadę – mało w nim kolagenu.

Kolagen to jedno z podstawowych białek naszego organizmu – buduje kości, skórę, naczynia krwionośne, chrząstki, ścięgna i nawet oczy!

Kolagen to tak naprawdę grupa ponad 20 aminokwasów, które mają charakterystyczną cechę od odróżniającą je od innych białek – zawierają duże ilości glicyny i proliny.

Mięso, które jadamy, ma stosunkowo mało glicyny, ma za to dużo metioniny. Wiele badań naukowych sugeruje, że nadmiar metioniny w stosunku do glicyny jest niekorzystny dla zdrowia i skraca długość życia.

Jeśli w mojej sałatce jest mięso, to dosypuję do niego kolagenu, żeby zrównoważyć ilość glicyny względem metioniny. Hydrolizowana forma kolagenu jest dobrze przyswajalna przez nasze organizmy.

Ponoć najlepszy jest kolagen rybi, ale bywa stosunkowo drogi. Można zamiast niego użyć zwykłej żelatyny, która jest dużo tańsza, bardzo zbliżona składem i oferuje podobne korzyści zdrowotne.

Dodatek kolagenu zapewnia mi mocne kości, chrząstki, ścięgna i naczynia krwionośne i dba o moją skórę. Nie jestem już nastolatkiem, a właśnie te tkanki najszybciej odczuwają efekty upływającego czasu.

Cytrynian magnezu

Rabunkowe rolnictwo mające na celu tylko zysk doprowadziło do wyjałowienia gruntów rolnych. Choć są sztuczne nawozy z magnezem, to większość rolników ich nie stosuje.

Żywność dostępna w sklepach zawiera o wiele mniej magnezu niż potrzebujemy, dlatego z wszystkich minerałów to właśnie suplementacja magnezem ma największy sens.

Cytrynian magnezu to dobrze przyswajalna przez nas forma. Jest nieco gorzki, ale do sałatki daję go niewiele i jego smak całkowicie ginie.

Ten suplement w tabletkach jest dość drogi, ja jednak kupiłem cytrynian magnezu w dużym opakowaniu około 1 kg, co spokojnie wystarczy mi na ponad rok.

Mąka ziemniaczana

Jestem świadomy istnienia miliardów bakterii w moich jelitach i wiem, że mogą być one wrogami albo przyjaciółmi. Dbam o moje bakterie, a one potrafią się za to odwdzięczyć.

W naszych jelitach są dziesiątki różnych bakterii i mają one zróżnicowane wymagania pokarmowe. Żywią się głównie błonnikiem, ale jest dużo różnych typów błonnika (czytaj więcej: Błonnik).

Jem dużo warzyw i rozsądne ilości owoców, ale staram się też dostarczyć pokarm bakteriom, którym to nie wystarczy. Niektóre bakterie jelitowe najbardziej cenią skrobię oporną.

Skrobia oporna to nieprzyswajalne dla nas węglowodany – do sałatki dodaję często ugotowanego i ochłodzonego potem ziemniaka (skrobia RS3) oraz mąkę ziemniaczaną (skrobia RS2) – czytaj więcej: Skrobia oporna.

W przeciwieństwie do opisywanych wyżej suplementów mąka ziemniaczana jest naprawdę tania. Ma neutralny smak i w ogóle jej nie wyczuwam w sałatce. W sklepach występuje ona jako mąka albo skrobia ziemniaczana.

Sól

Czwartego białego proszku można było się domyśleć. Wbrew temu, co głosi obecna medycyna, sól nie jest białą śmiercią. Oczywiście jej nadmiar nam szkodzi – tak samo jak jej niedomiar.

Sól jest bardzo istotna dla wszystkich ssaków. Przeżuwacze pokonują wiele kilometrów, by dostać się do naturalnych źródeł soli – czytaj więcej: Sól.

Zrezygnowałem z prawie całej przetworzonej żywności (chleb jest bardzo słony!), która jest głównym źródłem soli we współczesnej diecie, dlatego solę swoje jedzenie obficie.

Dla mnie sól nie tylko dodaje smak każdemu posiłkowi, właściwa sól (kłodawska lub himalajska) jest dobrym źródłem mikroelementów i pierwiastków śladowych.

W przeszłości próbowałem także dodawać witaminę C (czysta ma postać białego proszku), ale w takich ilościach, by miało to znaczenia, jej gorzko-kwaśny smak jest wyczuwalny.

To moje białe proszki, które dosypuję do swojej jedzenia. A wy? Macie jakieś tajemne dodatki?

Podyskutuj o zdrowiu i jedzeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

12 thoughts on “4 białe proszki, które dodaję do sałatki”

  1. Ja mam pytanie dotyczące ilości spożywanych przez Ciebie posiłków. Sam też ograniczyłem ich liczbę (do trzech) i muszę przyznać, że jest mi z tym o wiele lepiej, ale zastanawia mnie kwestia kalorii. Czy Ty w jakiś sposób przestrzegasz ich ilość? No bo jedząc dwa posiłki dziennie powinny one mieć po powiedzmy 1000 kcal, albo jeden nawet 1500, jest to dość sporo. Ja niestety po przejściu na trzy posiłki trochę schudłem (ale nie to, żebym sie głodził, nie odczuwam głodu) i się zastanawiam, czy jeść tyle ile mi pasuje, czy raz dziennie się przejadać? A może po prostu, jak ogranizm nie trawi co 2-3 godziny, to zaoszczędza dużo energii i wcale mu nie trzeba ich tyle dostarczać? Jakie jest Twoje zdanie w tej kwestii?

    1. Uważam liczenie kalorii za całkowicie zbyteczne. Jem do syta smaczne posiłki, a jak po nich czuję, że zjadłbym coś jeszcze, to jem jakieś owoce, warzywa, nieco orzechów lub bardzo gorzkiej czekolady. Moja waga zmienia się w ciągu roku – na jesieni jest najwyższa, na wiosnę najniższa.

  2. Kolejny niezwykle interesujący tekst. Ja zawsze mam przy sobie mój tzw podręczny zestaw 5 słoiczków, w których mam sól himalajską (używam jako dodatek do picia wody, lub do posolenia posiłków u rodziny, która posiada zwykłą sól), witaminę C w proszku (również dodaję odrobinę do szklanki wody 3 razy dziennie), olej kokosowy (do moich posiłków poza domem lub dziecku do natłuszczenia owoców), erytrytol (kiedy ktoś poczęstuje mnie czarną kawą lub herbata z cytryna i nie posiada miodu – nie jestem w stanie wypić gorzkiej) i mąkę ziemniaczaną (używam tylko do odparzeń pieluszkowych :D)
    Nie miałam pojęcia, że można ją spożywać na surowo, tak samo jak żelatynę. Czy chleb ze skrobi ziemniaczanej będzie miał takie same właściwości, czy obróbka termiczna wszystkie zniszczy?
    O kolagen staram się dbać jedząc mięso z jego niesmacznymi "odpadkami", jednak żelatyna w proszku wydaje się przyjemniejszą formą.
    Natomiast magnez uzupełniam kąpielami magnezowymi, chociaż już słyszałam kilka razy o tej formie w proszku, czy ona jest lepiej przyswajalna?

    1. Jak robisz chleb z mąki ziemniaczanej, to skrobia oporna RS2 przekształci się po obróbce termicznej w zwykłą skrobię, której część po ochłodzeniu przejdzie w skrobię oporną RS3.
      RS2 zjesz tylko z surowych ziemniaków albo z mąki ziemniaczanej, bo ją się właśnie robi z surowych. Po ugotowaniu nie będzie RS2.
      Cytrynian magnezu jest dobrze przyswajalny, choć nie wiem, jak się ma w porównaniu do kąpieli magnezowych.

  3. A czy lwy i tygrysy też przemierzają kilometry w poszukiwaniu soli? Przykład z roślinożernymi nie przemawia do mnie totalnie, bo paleo jest jakby nie patrzeć, dietą mięsną.

    1. Lwy i tygrysy mają sól z mięsa, a przede wszystkim z krwi. To zwierzęta roślinożerne poszukują soli, bo rośliny jej nie maja. Każde zwierzę potrzebuje sól do życia.
      A paleo wcale nie jest dietą mięsną. Najpierw poczytaj więcej, a potem komentuj, dobra? 🙂

      1. No przeczytałem Twój tekst i postawiłem pytanie w komentarzu, co tu nie jest "dobra"? Co mam więcej czytać?

        Jaką dietą jest paleo jeśli nie mięsną? Bezmięsną nie jest na pewno. Nie w moim wykonaniu, w Twoim też nie. Nie zadaję pytań z pozycji laika, przeczytałem dużo na temat tej diety, stosuję jakiś jej wariant na codzień od lat. W wielu tekstach i opracowaniach widzę nieścisłości, więc ilość przeczytanego materiału nie przekłada się wprost na jakość wiedzy o paleo. Paleo jest teraz modne, dużo bzdur jest wypisywanych na temat tego sposobu życia i żywienia.

        Napisałem, że przykład z roślinożercami do mnie nie przemawia… i napisałem dlaczego nie przemawia. Dalej tak uważam. System trawienny krowy znacząco różni się od ludzkiego. My nie przeżuwamy, nie mamy kilku żołądków jak krowa, nie jemy trawy.

        Co do soli, uważam, że jest potrzebna, ale temat jest szerszy bo zahaczamy o gospodarkę sodowo-potasową organizmu. Generalnie o niedobór sodu bym się w żywieniu współczesnego człowieka nie martwił, raczej należałoby przyjrzeć się stosunkowi spożywanego sodu do potasu. Ale to rozprawa na inny raz. Sam soli używam, takiej jak Ty polecasz, bo mi smakuje 🙂 po prostu (choć nie zaprzeczam, że "zdrowy" apetyt na sól to może być podpowiedź od organizmu, że jest ona potrzebna w danym momencie)

    1. Nie tak dużo. Sypię na oko, ale pewnie każdego nie więcej nie więcej niż płaska łyżeczka, czasem kolagenu tylko nieco więcej – tak jak płaska łyżka.

  4. Dzięki za te artykuły, dużo można się dowiedzieć. Podasz przykładowy skład Twojej sałatki z tymi czterema "suplami"? Ciekawa jestem, z czym najczęściej łączysz mięso i ugotowanego ziemniaka? Czy są to przede wszystkim ugotowane warzywa, np. typu okopowe, czy raczej zielone liście, sałaty?

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *