Celiakia i lekarze – dawniej i dziś

Do napisania tego wpisu skłonił mnie cytat z książki Waltera Mischela „Test Marschmallow” – akurat moja żona niedawno skończyła ją czytać i pokazała mi jeden fragment. To nie jest książka o żywieniu, a raczej psychologiczna lektura o, jak to głosi podtytuł, pożytkach płynących z samokontroli (bardzo ciekawa książka, polecam przeczytanie).

Chleby, Paleo SMAK
Sowieckie chleby, Ilya Mashkov, 1936

Oto omawiany cytat:

Było to w roku 1985, ale pamiętam ten moment tak żywo, jakby zdarzył się wczoraj. Wokół obu moich łokci pojawiła się okropnie swędząca wysypka, tak bolesna, jakbym zanurzył łokcie w kwasie. Wysypka rozszerzała się i coraz bardziej mi dokuczała, aż w końcu po roku męczarni wybrałem się do znanego dermatologa, który wyjaśnił mi, że moja dolegliwość jest jedną z odmian choroby o nazwie celiakia. Lek, który mi przepisał, miał pomóc w zapanowaniu nad chorobą. Lekarz dodał, że będę musiał go przyjmować do końca życia. Ostrzegł mnie też, że koniecznie będą częste badania krwi, ponieważ ów lek może powodować poważne skutki uboczne. Po krótkim czasie mój stan się poprawił, ale wysypka – w złagodzonej postaci – nie ustępowała.

Po wielu miesiącach wybrałem się do biblioteki wydziału medycznego mojego uniwersytetu (było to przed czasami Google i łatwego wyszukiwania informacji w internecie) i dowiedziałem się, że chociaż ówczesna wiedza na temat celiakii była nader skąpa, naukowcy odkryli, że jest to reakcja autoimmunologiczna na gluten zawarty w pszenicy, jęczmieniu i życie. Jedynym skutecznym lekarstwem była dieta bezglutenowa; chociaż lek, którzy przepisał mi dermatolog, mógł złagodzić objawy, nie zapobiegłby jednak długotrwałym destrukcyjnym skutkom choroby. Zapytałem dermatologa, dlaczego nie powiedział mi, że muszę przejść na dietę bezglutenową. – Nikt nie ma wystarczającej samokontroli, żeby wytrwać na diecie bezglutenowej w świecie pełnym glutenu – odparł – więc nie było sensu o tym mówić.
Walter Mischel „Test Marschmallow”

Choć objawy choroby, którą teraz zwiemy celiakią, znamy, odkąd jemy zboża (kilka ostatnich tysiącleci), to nasza wiedza o niej jest bardzo świeża – w 1952 roku wykazano, że jej przyczyną jest spożywanie glutenu, a dopiero w 1983 roku wykazano autoimmunologiczne podłoże tej choroby. Zwróćcie uwagę, że tu mowa o odkryciach, a od nich jest jeszcze długa droga do gabinetów lekarskich, trwająca często co najmniej jedno pokolenie.

Autor opisuje wydarzenia sprzed 30 lat i założę się, że wtedy wciąż było wielu lekarzy, którzy nie wiedzieli, co to celiakia. Wspomniany wyżej lekarz wiedział, co to gluten, ale nawet nie zająknął się, że rozwiązaniem jest rezygnacja z niego, zamiast tego polecając „lek” łagodzący objawy o bardzo silnych efektach ubocznych dla organizmu.

Czy współcześni lekarze są inni? Celiakia jest teraz powszechnie znana i stosunkowo łatwo się ją diagnozuje (co wciąż nie zmienia faktu, że diagnozuje się tylko około 1% chorych). Obecnie lekarz powie, że chorobę wywołuje spożywanie glutenu i w jakich zbożach on jest. Zamiast tego zaleci bezglutenowy chleb, bezglutenowy makaron, bezglutenowe płatki śniadaniowe i odpowiednie kasze i oczywiście będzie miał na podorędziu magiczne pigułki, które łykane do końca życia załagodzą objawy.

Biedny pacjent idzie do sklepu, żeby przekonać się, że bezglutenowy chleb, owszem, bywa, ale jest wielokrotnie droższy niż zwykły i, jak się potem okazuje, często niesmaczny i gumowaty. Bezglutenowy makaron jest w niektórych sklepach, także dużo droższy niż zwykły, całe szczęście z płatkami śniadaniowymi i kaszami idzie nieco łatwiej.

Te produkty są droższe ze względu na mniejszy popyt i skomplikowane przetwarzanie potrzebne do nadania elastyczności i miękkości wypiekom bez glutenu. Z tego właśnie powodu produkty bezglutenowe należą do wyjątkowo sztucznej i maksymalnie przetworzonej żywności, o zawartości węglowodanów, cukru i tłuszczów trans większej niż w ich tradycyjnych, glutenowych odpowiednikach.

Czy widział ktoś lekarza, który by otwarcie powiedział, że poleca zrezygnować z jedzenia wszystkich zbóż? Że awenina z owsa, zeina z kukurydzy, a nawet takie produkty jak kawa mogą reagować krzyżowo z glutenem? Że warto jeść prawdziwą żywność z natury – mięso, warzywa, owoce, jajka?

Według lekarzy dieta osób chorych na celiakię powinna się składać z drogiej, niesmacznej, chemicznej i bardzo przetworzonej żywności. Chorzy więc albo wciąż jedzą pszenicę i dzielnie połykają garściami tabletki, albo biegają po sklepach za chlebem bezglutenowym – biegają, dopóki im nogi nie wysiądą od cukrzycy, miażdżycy, albo innej cywilizacyjnej choroby.

Tak, współcześni lekarze nauczyli się dużo o celiakii. Wiedzą, jakie zboża ją powodują, jakie badania zlecić i – co najważniejsze – jakie pigułki przepisać na jaki objaw. Niestety na tym ich wiedza się kończy. A naczelna zasada etyczna medycyny primum non nocere, czyli przede wszystkim nie szkodzić? Chyba gdzieś utonęła pod tymi wszystkimi magicznymi pigułkami i reklamującymi je ulotkami.

Podyskutuj o zdrowiu i jedzeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się doświadczeniami i pomóż innym!


Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się wypisać.

Czytaj więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo

Dodaj komentarz przez Facebooka poniżej albo formularzem na dole strony:

2 komentarze do “Celiakia i lekarze – dawniej i dziś”

  1. To musi być naprawdę przykre otrzymać taką diagnozę z rąk lekarza. Nie zdajemy sobie czasem sprawy jak pojedyncze nawyki żywieniowe dosłownie niszczą nasz organizm i zaburzają gospodarkę hormonalną. Czy to się kiedyś zmieni? miejmy nadzieję że tak…
    Dobry artykuł. Już szukam księgarni z tą pozycją.

  2. Niestety, tak to już w dzisiejszych czasach wygląda, że tabletki są dosłownie na wszystko. Pozostaje nadzieja, że zdrowa rewolucja i naturalne metody leczenia rozkwitną, a ludzie będą bardziej świadomi tego co spożywają i zamiast patrzeć wyłącznie na cenę (w imię popularnej zasady: "jak drogie to pewnie zdrowe") ale i na konkretny skład, sposób wytwarzania i wartości odżywcze.

Dodaj komentarz

Twój adres nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone symbolem *