Jedno z moich pierwszych pytań, jakie zadałam po zdiagnozowaniu u mnie cukrzycy typu I insulinozależnej było: „Co mogę jeść?”.
Odpowiedź jaką usłyszałam, brzmiała: „Wszystko. Wszystko, co tylko będę umiała przeliczyć na jednostki insuliny.”
Z jednej strony się ucieszyłam, z drugiej, coś tu było zbyt piękne.
Wielokrotnie pisałam, że postanowiłam ujarzmić moją cukrzycę dietą a nie insuliną zewnętrzną (Dekalog eMMy: część I, II i III). Zasady są dosyć, hmm… specyficzne.
Jednak, jeżeli je stosuję, poziom cukru jest w normie, a trzustka już prawie zregenerowana.
Nauczyłam się odkrywać nowe smaki, potrawy. Nowe, czyli bez nabiału, bez glutenu.
Długo szukałam pomysłu na budyń, który będzie zgodny z moją dietą i nie będzie wymagał kłucia.
Jakiś czas temu miałam już jedno podejście do paleo deseru, z mleka kokosowego i chia (Do czego wykorzystałam nasiona chia (szałwia hiszpańska) – 4 wyczesane w kosmos paleo desery). Wówczas, czyli ponad pół roku temu, po szałwii hiszpańskiej cukry po godzinie miałam wysokie. Jednak miesiąc temu, czyli zimą, zjadłam raz jeszcze i cukry wzorowe. Najprawdopodobniej dlatego, że za pierwszym razem jadłam ją w miesiącach, w których pyli.
Mimo to, nadal szukam inspiracji. Czytaj dalej Czy cukrzyk może jeść budyń? Czy budyń podnosi cukry?









