Od około dziesięciu lat szukałam diety, która pozwoliłaby mi jeść na tyle, by nie głodować, a przy tym schudnąć kilka kilo. Nawet nie marzyłam, że możliwe jest najadanie się do syta i chudnięcie. Po przeczytaniu setek artykułów, dobrych rad, wielu jadłospisów sfd-owych itp. ustalałam sobie dzienne zapotrzebowanie kcal z podziałem na BTW, wyliczałam skrupulatnie każdy gram zjedzonego ryżu, mięsa. Oczywiście do tego regularnie ćwiczyłam, ale to akurat z uśmiechem, bo sport po prostu kocham.
Po ok. 3-4 miesiącach takiego odżywiania i utraty czasami 2 kg, czasami wcale, odpuszczałam, nie dałam rady tak dłużej. Wieczny głód, wieczne uczucie nienasycenia, brak efektów, sprawiały, że czułam się coraz gorzej. Czytaj dalej Dzięki tłuszczowi moje posiłki zrobiły się pyszne i sycące










