Jest sierpień. Ostatni już tydzień letnich wakacji. Właśnie wróciłam z rowerów wodnych, piję kawę i delektuję się burzą. Generalnie delektuję się chwilą. Lubię deszczową pogodę, ponieważ żeby była tęcza, najpierw musi być deszcz.
Trochę przypomina mi to moment, kiedy zdecydowałam, żeby odstawić insulinę zewnętrzną. To było takie hmm… tornado.
Ale dzięki temu mogę iść na rowery wodne bez torebki z glukometrem i insuliną, bez glukozy (na wypadek gdybym chciała jednak dłużej pedałować albo na przykład popływać). Nie muszę się martwić, żeby nie przegrzać Apidry i glukagonu, gdzie zmieszczę torebkę termoizolacyjną i wodoodporną. Jedyne, co w tym momencie zaprzątało moją głowę, to czy zdjęcie będzie umiało oddać tą piękną chwilę, kiedy płynę na rowerze wodnym i zdałam sobie sprawę, że życie bez strachu o hipoglikemię jest piękne.
Wiem, że nikt nie zrozumie w pełni drugiego cukrzyka, jak drugi cukrzyk. Doskonale zdaję sobie również sprawę z tego, że nikt nie zrozumie drugiego cukrzyka typu I, który dzięki odpowiedniej diecie może odstawić insulinę zewnętrzną, jak drugi taki cukrzyk. Czytaj dalej Wakacje z cukrzycą










