Dla wielu rodzin próbujących zrezygnować z chleba najtrudniejsze wydaje się to, co dać dzieciom jako drugie śniadanie do szkoły. Znam nawet rodziny, które są prawie paleo, a to „prawie”, to właśnie posiłki dzieci w szkole – chleb albo bułki. Co więc można dać dziecku do szkoły zamiast kanapek?
Zdjęcie powyżej przedstawia kilka przykładowych śniadań do szkoły mojego syna. Oczywiście niektóre z nich zawierają chleb, ale to chleb paleo – bez zbóż i nabiału. Czytaj dalej Co do szkoły zamiast chleba?→
Pod koniec lipca 2017 został opublikowany dokładny raport na temat cukrzycy w Stanach Zjednoczonych. Wynika z niego, że ponad 100 mln Amerykanów ma cukrzycę albo stany przedcukrzycowe. Ilość cukrzyków w USA wciąż rośnie, a zaczęło się to wraz z promowaniem oficjalnej piramidy żywieniowej.
Według oficjalnych danych (na rok 2015) ponad 30 milionów Amerykanów ma cukrzycę, z czego 1/4 (ponad 7 milionów) jeszcze o tym nie wie. Kolejne 84 miliony ma stany przedcukrzycowe, które praktycznie gwarantują cukrzycę w ciągu najbliższych 5 lat.
Już ponad trzy lata nie podaję sobie insuliny zewnętrznej całodobowej, ponieważ dietą trzymam cukry na takim poziomie, że mimo cukrzycy typu I nie mam takiej konieczności. Wskazówki z Dekalogu eMMy I,II i III są cały czas aktualne. Jedyne, co uległo zmianie, to wzrosło moje poczucie pewności, że dobrze robię. Mam większą odwagę mówienia, że nie jadam zbóż i nabiału, a alkohol dla mnie nie istnieje.
Najczęściej, jak ktoś wścibsko dopytuje, czemu tak jem, to milczę. Czasami odpowiadam, że „wyjątkowi ludzie mają wyjątkową dietę”; a jak już mi mega wiercą dziurę w brzuchu, że jak to tak, bez alkoholu?! i bez chleba?! To odpowiadam, że mi religia nie pozwala. W restauracji wystarczy informacja, że jestem uczulona na nabiał i zboża, a jakiekolwiek sosy, proszę podać mi osobno.
Wielokrotnie pisałam, że nie widzę żadnych minusów w tym, co robię. W końcu nauczyłam się, jak testować nowe produkty, żeby nie podnosiły mi cukrów. Nie popełniam już takich błędów, jak przy piciu soków (Diabetyczna rewolucja, plan cudu pH – część II). Jem bardziej świadomie. I wbrew pozorom mniej wydaję na te „wyszukane” produkty, niż wydawałam na leki (ale o tym już wielokrotnie wspominałam).
Nadal nie liczę wymienników, ponieważ nie wymieniam ich na insulinę zewnętrzną. Nadal nie rozstaję się z glukometrem, jak i z wagą spożywczą. Zaprzyjaźniłam się z nimi.
Tłusto nigdy nie jadłam. Dwadzieścia lat byłam wegetarianką (z przerwą na ciążę – lekarz powiedział: albo dziecko, albo wegetarianizm).
Jakieś dwa lata temu ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że mam podwyższony cholesterol. Grzecznie, jak lekarz przykazał, zaczęłam łykać Atoris, zrezygnowałam z masła, śmietany, tłustych serów… oleje stosowałam tylko roślinne.
Mniej więcej od roku jem najczęściej dwa posiłki dziennie – sałatka w pracy po 13:00 i ciepły obiad w domu po 19:00. Sałatkę przygotowuję w domu wieczorem i zabieram rano do pracy – takie uroki mojego sposobu żywienia.
Jako że jem tylko dwa posiłki, staram się, by były one jak najbardziej odżywcze. Moja sałatka zawiera dużo różnych składników, a pomiędzy nimi 4 tajemnicze białe proszki. Co to za białe substancje, które dosypuję sobie do jedzenia?
Gdy sam napisałem „białe proszki”, to od razu przyszły mi do głowy heroina albo kokaina – chyba za dużo telewizji oglądałem jako dziecko 🙂 Tymczasem moje proszki to są pożyteczne dla zdrowia substancje i nie uzależniają. Czytaj dalej 4 białe proszki, które dodaję do sałatki→
Sklepowe lody z owocami mają wspólną tylko nazwę. Tak naprawdę jest tam głównie cukier, chemiczne odtłuszczone mleko w proszku i aromaty, które oszukują nasze zmysły. Całe szczęście każdy może w domu zrobić pyszne i zdrowe lody owocowe.
Najczęstsza ostatnio przekąska w moim domu – lody owocowe paleo – bez mleka (laktozy i kazeiny) i cukru – prawie nie posiadają alergenów i mogą być bezpiecznie jadane przez osoby z problemami autoimmunologicznymi.
Po bułeczkach i pralinkach niewymagających podawania insuliny zewnętrznej, ponieważ trzymały mi cukry, przyszedł czas na lody. Do tej pory, wszystkie przepisy na paleo lody, jakie widziałam, były z banana, a ja cały czas unikam owoców (Zakazany owoc). Na instagramie i stronie Anny Lewandowskiej można znaleźć wiele propozycji na zdrowe dania, ale dopiero przepis na lody kokosowe wydał mi się odpowiedni dla mojej regenerującej się trzustki.
Zrobiłam według wskazówek:
400 ml mleka kokosowego 100 g cukru kokosowego (zmieliłam na cukier puder) 3 łyżki oleju kokosowego ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego Wszystko razem zblendowałam na jednolitą masę, rozlałam do foremek i włożyłam do zamrażalnika na trzy godziny.
Sklepowe lody składają się głównie z odtłuszczonego mleka w proszku, cukru (albo co gorsza syropu glukozowo-fruktozowego) i utwardzonych tłuszczów roślinnych. Jedząc zdrowo, unikamy wszystkich tych składników, ale to nie oznacza, że musimy rezygnować z lodów, bo możemy sami zrobić pyszne i zdrowe lody!
Szkoda, że tak późno zaczęliśmy w domu robić własne lody, bo są one przepyszne. Bardzo czekoladowe, obłędnie smaczne lody – bez cukru, mleka (laktozy i kazeiny), jajek – zawładnęły moim domem. Nie mają prawie w ogóle alergenów i można je jeść przy chorobach autoimmunologicznych. Tak – można jeść lody przy Hashimoto!
Biszkopt to lekkie ciasto na bazie jajek, cukru i mąki – zwykle pszennej, która dzięki zawartości gumowatego glutenu potrafi ciastu nadać puszystą, podobną do gąbki strukturę. Biszkopt bywa często podstawą tortu – całe szczęście można przyrządzić także pyszny biszkopt paleo – bezglutenowy (bez zbóż)!
Ja wolę raczej ciasta ciężkie i mokre, dlatego próbowanie biszkoptów w wersji paleo nie było na szczycie listy moich priorytetów, ale akurat żona sprawiła mi niespodziankę, przygotowując na ostatnie urodziny tort paleo.
Zdjęcie powyżej przedstawia ten biszkopt w wersji typowego ciasta, na tort trzeba je oczywiście zrobić w dużej okrągłej foremce.
Niedawno internet obiegła wiadomość, że 7% Amerykańskich dorosłych wierzy, że czekoladowe mleko pochodzi od brązowych krów. 7% dorosłych w USA to około 16,5 mln ludzi, czyli około połowy dorosłych w Polsce. Co jeszcze o jedzeniu wiedzą, a czego nie wiedzą Amerykanie?